SOBOTA
Po dwutygodniowej przerwie wróciliśmy do zmagań Tyskiej Ligi Szóstek. Na inaugurację 7 kolejki naprzeciw siebie stanęły zespoły 3 ligi – zajmujące miejsce na podium AKS Myfki oraz zamykająca tabelę FC Skalna.
Początek spotkania nie zapowiadał aż tak jednostronnego widowiska. Choć gospodarze po pierwszym kwadransie prowadzili 2:0, Skalna momentami potrafiła odpowiedzieć groźnymi akcjami i starała się dotrzymywać kroku wyżej notowanemu rywalowi. Kluczowa dla losów meczu okazała się jednak końcówka pierwszej połowy. Myfki całkowicie przejęły kontrolę nad wydarzeniami na boisku i serią czterech szybkich trafień praktycznie rozstrzygnęły spotkanie jeszcze przed przerwą, schodząc do szatni z prowadzeniem 6:0.
Po zmianie stron z gości całkowicie zeszło powietrze. Gospodarze dominowali w każdym aspekcie gry, konsekwentnie punktując coraz bardziej bezradnych rywali. Myfki dołożyły po przerwie kolejne sześć bramek i ostatecznie rozbiły FC Skalną aż 12:0, potwierdzając tym samym swoje wysokie aspiracje w walce o awans.
Najlepszym zawodnikiem meczu został kapitan AKS Myfki – Eryk Tylkowski, autor 3 goli i 3 asyst, który po raz kolejny był prawdziwym liderem swojej drużyny.
W kolejnym sobotnim spotkaniu sporo emocji dostarczył mecz 1 ligi, w którym zamykający tabelę Luz Blues Team podejmował zajmujących 6 miejsce Dusicieli. Mimo różnicy w dorobku punktowym gospodarze od początku postawili rywalom bardzo trudne warunki i przez długi czas byli równorzędnym przeciwnikiem dla wyżej notowanej drużyny.
Wynik spotkania w 11 minucie otworzył Mateusz Małek, a pięć minut później prowadzenie Dusicieli podwyższył Maciej Pyka. Luz Blues odpowiedział w 18. minucie trafieniem Mykyty i wydawało się, że gospodarze wracają do gry. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do gości, którzy ponownie wykorzystali swoje okazje – najpierw drugi raz do siatki trafił Pyka, a chwilę później Małek ustalił wynik do przerwy na 4:1 dla Dusicieli.
Po zmianie stron goście wyraźnie spuścili z tonu, jakby uznali, że mecz jest już rozstrzygnięty. Gospodarze szybko wykorzystali moment dekoncentracji rywali i po golach Adama Błaszczyka oraz Michała Szafarczyka w 35 minucie złapali kontakt, doprowadzając do wyniku 4:3. Luz Blues wyraźnie poczuł swoją szansę i coraz mocniej naciskał, lecz zamiast gola wyrównującego przyszła kontra rywali. W 38 minucie nieporozumienie w defensywie wykorzystał Kacper Paprota, podwyższając na 5:3 i wyraźnie studząc zapędy gospodarzy.
W końcówce Dusiciele odzyskali kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W 42 minucie Maciej Pyka skompletował hat-tricka, trafiając na 6:3. Chwilę później odpowiedział jeszcze Krzysztof Kostyra, ale ostatnie słowo należało do gości – w 44 minucie wynik meczu na 7:4 ustalił Adam Trzcionka. Dzięki temu zwycięstwu Dusiciele umocnili się w środku tabeli z dorobkiem 9 punktów, natomiast Luz Blues Team nadal pozostaje bez punktów na ostatnim miejscu.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Maciej Pyka, autor hat-tricka i dwóch asyst, który był kluczową postacią ofensywy swojej drużyny.
Z roli faworyta po raz kolejny doskonale wywiązali się FC Zmieszani, którzy w efektownym i obfitującym w bramki spotkaniu pokonali Lagę Bonito 13:5. Początek meczu mógł jeszcze zwiastować emocje, a nawet niespodziankę, ponieważ po siedmiu minutach to goście prowadzili 2:1 i prezentowali się bardzo odważnie w ofensywie.
Z czasem jednak gospodarze całkowicie przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku. FC Zmieszani wrzucili zdecydowanie wyższy bieg, zaczęli seryjnie wykorzystywać błędy rywali i jeszcze przed przerwą zbudowali bardzo wysoką przewagę, schodząc do szatni z wynikiem 8:3.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Zmieszani dominowali praktycznie w każdym elemencie, nie pozwalając rywalom wrócić do walki o korzystny rezultat. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli aż 13:5, kontynuując swoją świetną serię i dotrzymując kroku liderującej La Zabawie – obie ekipy mają obecnie tyle samo punktów.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Filip Krzyżowski, który zanotował kapitalny występ, zdobywając 6 bramek i dokładając 3 asysty.
O 15:30 doszło do ciekawej konfrontacji w 3 lidze, gdzie rozpędzony serią trzech zwycięstw z rzędu WKS Orzeł Tychy podejmował niepokonanego wicelidera rozgrywek Barber Sport. Forma obu zespołów zapowiadała wyrównane i emocjonujące widowisko, jednak boisko bardzo szybko zweryfikowało te oczekiwania. Goście od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry i już po 10 minutach prowadzili 3:0. W kolejnych fragmentach meczu tempo ich ataków nieco spadło, lecz nie przeszkodziło im to w dołożeniu kolejnych dwóch trafień i zejściu na przerwę z pewnym prowadzeniem 5:0.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Barber Sport w dalszym ciągu dominował i był zespołem zdecydowanie konkretniejszym pod bramką rywali. Goście, podobnie jak w pierwszej połowie, zdobyli kolejne pięć bramek, na co WKS odpowiedział jedynie dwoma trafieniami. Ostatecznie Barber Sport odniósł efektowne zwycięstwo 10:2, podtrzymując status drużyny niepokonanej. Najlepszym zawodnikiem meczu został Daniel Kupesić, autor 4 goli i 2 asyst, który wspólnie z Jakubem Burczyńskim, zdobywcą 3 bramek i 3 asyst, całkowicie rozmontował defensywę gospodarzy.
Faworyci nie zawodzili w pierwszych sobotnich spotkaniach i podobnie było również o 16:30, gdy w meczu 1 ligi KS Olimpia Tychy podejmowała lidera rozgrywek FC Under Forest. Gospodarze przez długi czas dzielnie dotrzymywali kroku wyżej notowanemu rywalowi i po 30 minutach gry na tablicy wyników widniał remis 1:1, co mogło zwiastować emocjonującą końcówkę.
Decydujące okazało się jednak ostatnie dwadzieścia minut spotkania. Po trafieniu Patryka Wengerka w 32 minucie goście wyraźnie złapali swój rytm i zaczęli przejmować pełną kontrolę nad meczem. FC Under Forest z każdą minutą coraz mocniej dominował, dokładając kolejne cztery trafienia i skutecznie wykorzystując błędy rywali. Olimpia odpowiedziała jedynie golem Kacpra Kasztury w 46 minucie, co wystarczyło jedynie do zmniejszenia rozmiarów porażki. Ostatecznie lider zwyciężył pewnie 6:2, potwierdzając swoją wysoką formę.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Grzegorz Nowak, który zanotował 2 gole i 1 asystę, będąc jedną z kluczowych postaci ofensywy FC Under Forest.
Zdecydowanie mniej litości od lidera 1 ligi miał prowadzący w tabeli 2 ligi zespół La Zabawy, który w meczu o 17:30 całkowicie zdominował Tyskich Koneserów, rozbijając rywali aż 17:1. Lider od pierwszych minut narzucił bardzo wysokie tempo gry i praktycznie w każdym aspekcie przewyższał przeciwnika, nie pozostawiając żadnych złudzeń, kto tego dnia jest lepszym zespołem. Dzięki kolejnemu efektownemu zwycięstwu La Zabawa kontynuuje swój zwycięski marsz w kierunku awansu do 1 ligi, dotrzymując kroku również seryjnie wygrywającym FC Zmieszanym.
Najlepszym zawodnikiem meczu został debiutujący w tym sezonie Bartłomiej Gorol, który zanotował bardzo solidny występ, zdobywając 3 gole i dokładając aż 5 asyst.
O 18:30 zobaczyliśmy starcie lidera 3 ligi – Orange G podejmowało przedostatnich w tabeli FC Polish Tigers. Spotkanie rozpoczęło się sensacyjnie, ponieważ gospodarze weszli w mecz bardzo bojaźliwie, co rywale błyskawicznie wykorzystali. Już po 10 minutach goście prowadzili 2:0 po trafieniach Aleksandra Malczuka i Kamila Karasia, wprawiając lidera w spore problemy.
Udany początek dodał pewności siebie ekipie Polish Tigers, która przez długi czas prezentowała się bardzo solidnie i ambitnie walczyła o sprawienie niespodzianki. Z każdą kolejną minutą coraz bardziej budzili się jednak gospodarze. W 15 minucie kontaktowego gola zdobył Bartłomiej Kotas, a trzy minuty później do remisu doprowadził Maksymilian Łoziński. Orange G wyraźnie złapało swój rytm i jeszcze przed przerwą wyszło na prowadzenie 3:2 po drugim trafieniu Kotasa.
Po zmianie stron lider przejął już pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Gospodarze grali zdecydowanie pewniej, konsekwentnie wykorzystując błędy rywali i dokładając kolejne trzy trafienia. Ostatecznie Orange G zwyciężyło 6:2, choć z pewnością nie był to ich najbardziej przekonujący występ w sezonie. Najważniejsze dla lidera były jednak kolejne trzy punkty i utrzymanie pozycji na szczycie tabeli.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Bartłomiej Kotas, autor hat-tricka i jedna z najważniejszych postaci ofensywy gospodarzy.
W ostatnim sobotnim meczu 2 ligi zamykający tabelę Unknown Team podejmował beniaminka Czarnego Bazyla, który jak dotąd bardzo dobrze radzi sobie po awansie i przed tym spotkaniem zajmował wysokie 4 miejsce. Początek meczu przyniósł ogromne zaskoczenie, ponieważ gospodarze rozpoczęli spotkanie kapitalnie. Unknown potrzebował zaledwie ośmiu minut, by po trafieniach Jacka Filipka oraz dwóch golach Łukasza Urbanka objąć prowadzenie aż 3:0.
Goście bardzo szybko się jednak otrząsnęli i już chwilę później odpowiedzieli dwoma trafieniami Rafała Kowalskiego w 9 i 11. minucie W 12 minucie gospodarze ponownie odskoczyli na dwa gole przewagi po bramce Jakuba Krzczuka, ustalając wynik pierwszej połowy na 4:2. Po szalonym początku tempo gry wyraźnie spadło, a oba zespoły skupiły się bardziej na zabezpieczeniu defensywy.
Po przerwie mecz całkowicie zmienił swoje oblicze. Unknown, od początku sezonu trapione problemami kadrowymi i kontuzjami, musiało kończyć spotkanie w pięcioosobowym składzie po urazie jednego z zawodników. Przez długi czas gospodarze bronili się bardzo ambitnie, a świetnie dysponowany między słupkami Paweł Wojtala skutecznie zatrzymywał kolejne ataki rywali. Z każdą minutą było jednak widać coraz większe zmęczenie po stronie gospodarzy.
Czarny Bazyl wykorzystał przewagę liczebną i fizyczną w końcówce spotkania. W ostatnim kwadransie beniaminek zdobył aż cztery gole, całkowicie odwracając losy meczu i ostatecznie zwyciężając 6:4. Dzięki tej wygranej Bazyl umocnił się na 4 miejscu w tabeli z dorobkiem 13 punktów, natomiast Unknown Team nadal pozostaje bez punktów na ostatniej pozycji.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Rafał Kowalski, autor hat-tricka i asysty, który poprowadził swój zespół do kolejnego zwycięstwa.
NIEDZIELA
W niedzielę o 15:00 rozegrano zdecydowanie najciekawsze spotkanie 7 kolejki 3 ligi, w którym Parowóz Zagłady podejmował FC Karolinę. Oba zespoły przed meczem miały na swoim koncie po 9 punktów, dlatego stawką tego starcia było realne włączenie się do walki o miejsca premiowane awansem do 2 ligi.
Od pierwszych minut oglądaliśmy bardzo wyrównane widowisko, choć poszczególne fragmenty meczu należały raz do jednej, raz do drugiej drużyny. Lepiej rozpoczęli goście, którzy już w pierwszym kwadransie dzięki dwóm trafieniom Pawła Maciejewskiego objęli prowadzenie 2:0. Gospodarze jeszcze przed przerwą złapali jednak kontakt po golu Dominika Galusa w 24 minucie i do szatni schodzili z jednobramkową stratą.
Po zmianie stron Parowóz wszedł na zdecydowanie wyższy poziom. Gospodarze wykorzystali najlepszy fragment swojej gry i najpierw wyrównali po trafieniu Adriana Szczerby, a następnie kolejne gole Krawczyka i Kiliana pozwoliły im odwrócić losy spotkania i wyjść na prowadzenie 4:2. W 44 minucie było już praktycznie po meczu – piąte trafienie dla Parowozu dołożył Jakub Kacprowski. FC Karolina odpowiedziała jeszcze golem Sergiia Nykoliuka, jednak było to już tylko trafienie na otarcie łez. Ostatecznie Parowóz Zagłady zwyciężył 5:3, awansując na 4 miejsce w tabeli z dorobkiem 12 punktów. FC Karolina po porażce spadła na 7. pozycję.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Jakub Kacprowski, który oprócz zdobytej bramki był jedną z kluczowych postaci ofensywy gospodarzy.
W hicie 7 kolejki 2 ligi Tankownia Tychy podejmowała FC Specjalnych. Starcie doświadczonych ligowych wyjadaczy z młodym beniaminkiem prowadzonym przez Michała Wójcika zapowiadało się niezwykle interesująco i od pierwszych minut nie brakowało walki.
Gospodarze, świadomi przewagi fizycznej i szybkości rywali, postawili przede wszystkim na organizację gry. Tankownia grająca praktycznie bez zmian była mocno cofnięta, zdyscyplinowana w defensywie i cierpliwie czekała na swoje okazje do kontrataków. FC Specjalnych częściej utrzymywali się przy piłce, lecz mieli ogromne problemy ze sforsowaniem dobrze ustawionej defensywy rywali.
Kluczowa okazała się skuteczność i boiskowe doświadczenie gospodarzy. W 29 minucie wynik meczu otworzył Wojciech Pokrzywiński, który wykorzystał jedną z nielicznych okazji Tankownii. Po przerwie obraz gry długo się nie zmieniał — goście próbowali narzucać tempo, ale brakowało im konkretów pod bramką przeciwnika. Gospodarze natomiast konsekwentnie realizowali swój plan i w 47 minucie ponownie uderzyli za sprawą Pokrzywińskiego, pieczętując zwycięstwo 2:0.
Dzięki tej wygranej Tankownia Tychy odskoczyła od strefy zagrożonej spadkiem i awansowała na 6 miejsce z dorobkiem 6 punktów, wyprzedzając swoich niedzielnych rywali. Najlepszym zawodnikiem meczu został oczywiście Wojciech Pokrzywiński — autor obu trafień i kluczowa postać gospodarzy.
O 17:00 w meczu 1 ligi Amsterdam Duet Team podejmował Tyskie Browary. Gospodarze po słabszym początku sezonu stopniowo zaczynają odbudowywać swoją formę, ale przed tym spotkaniem wciąż balansowali w okolicach dolnych rejonów tabeli. Niedzielni rywale mieli natomiast tylko punkt straty, co zapowiadało wyrównane i ważne starcie w kontekście walki o spokojniejszą część sezonu.
Pierwsza połowa nie przyniosła wielu emocji. Obie drużyny miały problemy z dokładnością i płynnością gry, przez co sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Jedynym skutecznym akcentem tej części meczu było trafienie w 10 minucie Pawła Pytla, które dało gospodarzom prowadzenie 1:0 do przerwy.
Po zmianie stron tempo wyraźnie wzrosło. Już trzy minuty po wznowieniu gry Amsterdam podwyższył na 2:0 po golu Dawida Błaszczyka, wykorzystując dobrze rozegrany stały fragment. Goście jednak szybko odpowiedzieli — Rafał Sobota zdobył kontaktową bramkę strzałem z połowy boiska, zmniejszając straty na 2:1.
Gospodarze nie dali się jednak zepchnąć i błyskawicznie odzyskali kontrolę nad wynikiem — w 41 minucie Jan Zaczyński trafił na 3:1. Tyskie Browary nie zamierzały odpuszczać i w końcówce doprowadziły do wyrównania — najpierw Olaf Mrzygłód, a chwilę później Dawid Marczek doprowadzili do stanu 3:3, przywracając emocje w meczu.
Końcówka należała jednak do Amsterdamu. Gospodarze szybko odpowiedzieli — w 48 minucie ponownie trafił Dawid Błaszczyk, a minutę później wynik ustalił Łukasz Błaszczyk, pieczętując zwycięstwo 5:3. To właśnie on został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.
Dzięki wygranej Amsterdam Duet Team awansował na 7 miejsce z dorobkiem 8 punktów, natomiast Tyskie Browary pozostają w strefie spadkowej na 9 pozycji z 4 punktami.
Sporą dawkę emocji przyniosło starcie 2 ligi pomiędzy Las Palmass a AKS Tornado, choć długo nic nie zapowiadało takiego scenariusza. Pierwsza połowa była dość zamknięta i zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem gości po trafieniu Roberta Jaronia w 12 minucie.
Po przerwie mecz zdecydowanie się otworzył. W 31 minucie Tornado podwyższyło na 2:0 po golu Marcina Zielińskiego i wydawało się, że kontroluje przebieg spotkania. Gospodarze szybko jednak złapali kontakt — w 33 minucie Manuel Atoyan przełamał defensywę rywali i zdobył bramkę na 2:1.
Ten gol wyraźnie ożywił Las Palmass, które w 42 minucie doprowadziło do wyrównania, ponownie za sprawą Atoyana. Dwie minuty później gospodarze poszli za ciosem — Atoyan świetnie obsłużył Łukasza Baranowskiego, a ten trafił na 3:2, odwracając losy meczu.
Goście nie zamierzali się jednak poddać i w samej końcówce, na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem, Szymon Furtak doprowadził do wyrównania na 3:3, ratując Tornado punkt.
Najlepszym zawodnikiem meczu został bezdyskusyjnie Manuel Atoyan — autor dwóch goli i asysty oraz kluczowa postać ofensywy gospodarzy.
Punktualnie o 19:00 rozegrano zdecydowanie najciekawsze spotkanie całej kolejki Tyskiej Ligi Szóstek. The Rats podejmowali obrońców tytułu, Centrum Team, a stawka meczu była ogromna — porażka którejkolwiek z drużyn znacząco komplikowała ich sytuację w walce o mistrzostwo.
Od pierwszych minut goście narzucili bardzo wysokie tempo i z dużą determinacją przejęli inicjatywę. Ich świetna pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem 3:0 już po 15 minutach gry, co było najniższym wymiarem kary dla gospodarzy. Kluczowymi postaciami w zespole Centrum byli Artur Gaża, odpowiedzialny za ofensywę, oraz Łukasz Matera, który znakomicie organizował grę w defensywie.
The Rats po słabym początku, w którym zostali całkowicie zdominowani, przebudzili się dopiero w końcówce pierwszej połowy. W 19 minucie sygnał do odrabiania strat dał kapitan Marcin Musiolik, jednak odpowiedź gości była natychmiastowa — w kolejnej akcji Łukasz Matera podwyższył na 4:1, przywracając trzybramkową przewagę.
Po przerwie mecz jeszcze bardziej się otworzył. Gospodarze ruszyli do odrabiania strat i przez pewien fragment złapali bardzo dobry rytm, zmniejszając wynik do 5:3. Centrum jednak nie pozwoliło sobie odebrać kontroli — w 36 minucie Kacper Lis, a w 40 Bruno Toporczyk trafili na 7:3, definitywnie zamykając spotkanie.
Dzięki wygranej obrońcy tytułu pozostają tuż za FC Under Forest, tracąc do lidera dwa punkty, a bezpośrednie starcie tych drużyn w kolejnych kolejkach może przesądzić o mistrzostwie. The Rats spadli natomiast na 4 miejsce, tracąc już 6 punktów do lidera.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Łukasz Matera — autor dwóch bramek i jeden z kluczowych graczy Centrum Team, który błyszczał zarówno w defensywie, jak i ofensywie.
O 20:00 rozegrano przedostatni mecz 7 kolejki Tyskiej Ligi Szóstek, w którym Tychy United podejmowali Czułowiankę po Szychcie.
Pierwsza połowa była wyrównana i obfitowała w sytuacje pod obiema bramkami, jednak skuteczniejsi okazali się goście. W 10 minucie wynik otworzył Piotr Dyrszka, dając Czułowiance prowadzenie 1:0. Gospodarze mimo kilku okazji nie zdołali odpowiedzieć przed przerwą.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie — Tychy United ambitnie walczyli i starali się odwrócić losy spotkania, ale z biegiem minut przewaga fizyczna i świeżość Czułowianki zaczęły być coraz bardziej widoczne. W ostatnich 10 minutach goście całkowicie przejęli kontrolę i dołożyli kolejne trzy trafienia, przypieczętowując pewne zwycięstwo 4:0.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Piotr Dyrszka, kluczowa postać ofensywy Czułowianki i autor dwóch bramek.
O 21:00 rozegrano ostatni mecz 7 kolejki Tyskiej Ligi Szóstek, w którym Tyscy Wirtuozi podejmowali Borowa Team. Obie drużyny przystąpiły do spotkania w najsilniejszych zestawieniach, co od początku zapowiadało szybkie i wyrównane widowisko — i tak też było w rzeczywistości.
Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy 1:0 po trafieniu Bartosza Hornika w 9 minucie. Tuż po przerwie Wirtuozi podwyższyli wynik na 2:0 po nieco szczęśliwym golu z rzutu wolnego Bruno Mazura.
Goście długo mieli problem z przełamaniem dobrze zorganizowanej defensywy rywali, ale w 32 minucie udało im się zdobyć kontaktowego gola za sprawą Konrada Walickiego. W kolejnych minutach Borowa Team szukała wyrównania, jednak gospodarze bardzo dobrze zagęszczali środek pola i skutecznie rozbijali ataki przeciwnika.
Wirtuozi nie ograniczali się jedynie do obrony — w 36 minucie przeprowadzili kapitalną kontrę, którą wykończył Dominik Dąbrowski po asyście Hornika, podwyższając na 3:1. W końcówce gospodarze całkowicie kontrolowali przebieg spotkania, a w ostatnich sekundach dołożyli jeszcze jedno trafienie — tym razem role się odwróciły, a Dąbrowski asystował Hornikowi przy golu na 4:1.
Dzięki zwycięstwu Tyscy Wirtuozi pozostają jedyną niepokonaną drużyną w 1 lidze i awansują na 3 miejsce w tabeli z 14 punktami.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Dominik Dąbrowski — autor gola i asysty, który oprócz liczb imponował także grą w defensywie i organizacją gry zespołu.

Musimy także wyróżnić zawodników, którzy pokazali się ze świetnej strony:
- Mariusz Żogała (AKS Myfki)
- Łukasz Matera (Centrum Team)
- Wojciech Pokrzywiński (Tankownia Tychy)
- Łukasz Błaszczyk (Amsterdam Duet Team)
- Jakub Kacprowski (Parowóz Zagłady)
- Grzegorz Nowak (Fc Under Forest)
- Bartłomiej Gorol (La Zabawa Tychy)
- Manuel Atoyan (Las Palmass)
- Daniel Kupeŝić (Barber Sport FC)
Serdecznie gratulujemy doskonałych występów, a zawodników drużyny tygodnia, którzy zapisali się na wydarzenie Decathlon Go zapraszamy do odebrania Voucherów do Decathlonu o wartości 50 zł podczas najbliższej kolejki.
Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, co tydzień losować będziemy 3 osoby zapisane na wydarzenie Decathlon Go, które również otrzymają voucher o wartości 50 zł do Decathlonu. W tym tygodniu zwycięzcami zostają:
- Adam Borowski
- Dominik Galus
- Thomas Wielek
Najlepszym typerem pierwszej kolejki został Eryk Tylkowski, który również zdobywa voucher o wartości 50 zł do Decathlonu.
Zwycięzców zapraszamy do kontaktu z organizatorami po odbiór voucherów.

