8 kolejka Tyskiej Ligi Szóstek – Wiosna 2026  

SOBOTA

8 kolejkę Tyskiej Ligi Szóstek rozpoczęliśmy od mocnego uderzenia. W spotkaniu 1 ligi KS Olimpia Tychy podejmowała wicelidera rozgrywek – Centrum Team. Już od pierwszych minut oglądaliśmy bardzo dobre widowisko, rozgrywane w szybkim tempie i na wysokiej intensywności, choć na pierwsze bramki trzeba było poczekać do drugiego kwadransa gry.

W 16 minucie prowadzenie gościom dał Dominik Warmuz, jednak odpowiedź Olimpii była błyskawiczna. Dwie minuty później wyrównał Mariusz Styczeń, a chwilę później gospodarze wyszli na prowadzenie po trafieniu Roberta Niezgody. Niespodziewane prowadzenie Olimpii 2:1 do przerwy zwiastowało ogromne emocje po zmianie stron.

Sytuacja obrońców tytułu skomplikowała się jeszcze bardziej w 30 minucie, gdy po świetnym podaniu Przemysława Jasińskiego na listę strzelców wpisał się Krzysztof Ziarkowski, podwyższając wynik na 3:1. Centrum Team ruszyło jednak do odrabiania strat i dzięki trafieniom Mateusza Muzalewskiego w 34 minucie oraz ponownie Dominika Warmuza w 40 minucie doprowadziło do remisu 3:3.

Olimpia ponownie odpowiedziała bardzo szybko. W 42 minucie drugi raz w meczu duet Jasiński–Ziarkowski przyniósł efekt bramkowy i gospodarze odzyskali prowadzenie 4:3. Goście i tym razem znaleźli jednak odpowiedź — w 44 minucie wyrównał Patryk Bochyński, a cztery minuty później Kacper Zieliński wyprowadził Centrum na prowadzenie 5:4.

Gdy wydawało się, że wicelider zgarnie komplet punktów rzutem na taśmę, w ostatniej minucie spotkania ponownie błysnął Robert Niezgoda. Lider Olimpii w 49 minucie doprowadził do remisu 5:5, pieczętując kapitalne widowisko i niezwykle cenny punkt swojej drużyny.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Robert Niezgoda — autor dwóch bramek i motor napędowy Olimpii Tychy.

Dla gospodarzy remis to kolejny bardzo ważny punkt w kontekście walki o utrzymanie. Z kolei dla Centrum Team strata dwóch oczek może okazać się bardzo kosztowna — wicelider traci już cztery punkty do lidera i jeśli chce nadal realnie myśleć o obronie mistrzowskiego tytułu, w przyszłotygodniowym starciu na szczycie będzie musiał sięgnąć po zwycięstwo.

W kolejnym sobotnim spotkaniu lider 2 ligi La Zabawa Tychy miał zmierzyć się z Tankownią Tychy, jednak mecz ostatecznie nie doszedł do skutku. Zespół gości z powodu problemów kadrowych nie był w stanie stawić się na spotkanie i oddał mecz walkowerem.

Oznacza to zwycięstwo La Zabawy 5:0 oraz dopisanie kolejnych trzech punktów do dorobku lidera rozgrywek. Dla Tankowni sytuacja jest zdecydowanie bardziej bolesna — oprócz walkowera zespół został ukarany odjęciem jednego punktu w tabeli, co może mieć duże znaczenie w kontekście walki o utrzymanie.

Mecz, który pierwotnie miał zostać rozegrany w niedzielę o godzinie 15:00 pomiędzy Orange G a Czułowianką Po Szychcie, ostatecznie odbył się dzień wcześniej — w sobotę o 13:30. Faworytem spotkania byli gospodarze i od pierwszych minut potwierdzali swoją wyższość na boisku. Już w 2 minucie wynik otworzył Maksymilian Łoziński, a w 10 minucie prowadzenie podwyższył Kacper Krupa, dając Orange G komfortową przewagę 2:0.

Goście odpowiedzieli w 16 minucie trafieniem Oskara Gabryelczyka i przez moment wydawało się, że mogą wrócić do gry. Ostatnie słowo przed przerwą należało jednak do gospodarzy — w 24 minucie do siatki trafił Artur Seweryn, dzięki czemu Orange G schodziło na przerwę prowadząc 3:1.

Chwilę po wznowieniu gry gospodarze ponownie zadali cios. W 27 minucie Dawid Pietrasiuk podwyższył wynik na 4:1, jednak odpowiedź Czułowianki była błyskawiczna — minutę później kontaktowego gola zdobył Piotr Dyrszka. Goście nie zamierzali się poddawać i w 42 minucie, po trafieniu Mateusza Blaszki, zbliżyli się do rywali na zaledwie jedną bramkę.

Końcówka należała jednak do lidera 3 ligi. W 48 minucie Bartłomiej Kotas przypieczętował zwycięstwo Orange G, ustalając wynik spotkania na 5:3. Dzięki kolejnej wygranej gospodarze utrzymali pozycję lidera i potwierdzili świetną formę w walce o awans.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Bartłomiej Kotas — autor gola zamykającego spotkanie oraz 2 asyst.

O 14:30 na boisko wybiegły zespoły 2 ligi — Las Palmass podejmowali Czarnego Bazyla. Obie drużyny sąsiadowały ze sobą w tabeli, a gospodarze tracili do rywali pięć punktów, dlatego stawka spotkania była bardzo wysoka. Ewentualne zwycięstwo pozwalało bowiem znacząco przybliżyć się do czołowej czwórki.

Od pierwszych minut oglądaliśmy dokładnie takie widowisko, jakiego można było się spodziewać po sąsiadach z tabeli — dużo walki, wyrównany przebieg gry i sporo emocji pod obiema bramkami. Goście dwukrotnie obejmowali prowadzenie po trafieniach w 4 i 12 minucie, jednak Las Palmass za każdym razem błyskawicznie odpowiadali golami w 6 oraz 17 minucie. Do przerwy utrzymywał się remis 2:2.

Po zmianie stron inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze i w 33 minucie po trafieniu Manuela Atoyana po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie. Czarny Bazyl nie zamierzał jednak odpuszczać i w 44 minucie doprowadził do remisu za sprawą Rafała Kowalskiego. Końcówka należała jednak do Las Palmass — w 46 minucie decydujący cios zadał kapitan zespołu Oskar Świętek, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 4:3.

Najlepszym zawodnikiem meczu został bramkarz Las Palmass Marcin Kolber, który kilkoma kapitalnymi interwencjami w kluczowych momentach spotkania miał ogromny udział w wywalczeniu kompletu punktów.

O 15:30 rozpoczęło się jedno z najciekawszych spotkań całej kolejki. Lider 1 ligi FC Under Forest podejmował siódmy w tabeli Amsterdam Duet Team. Choć goście do tej pory spisywali się zdecydowanie poniżej oczekiwań, potencjał kadrowy tej drużyny sprawiał, że gospodarzy czekało bardzo wymagające starcie.

Początek meczu należał jednak zdecydowanie do lidera. Już w 1 minucie świetną akcję wykończył Jakub Nowak, wyprowadzając Under Forest na prowadzenie. W kolejnych minutach gospodarze nie zwalniali tempa i wyraźnie dominowali na boisku, raz po raz zmuszając Pawła Gulca do interwencji. Bramkarz Amsterdamu już od pierwszych minut miał pełne ręce pracy.

Gdy wydawało się, że kolejny gol dla Under Forest jest tylko kwestią czasu, w 13 minucie doszło do przełomowego momentu spotkania. Daniel Drzyzga spóźnił interwencję poza polem karnym i sfaulował wychodzącego rywala, za co obejrzał czerwoną kartkę. Lider musiał przez pięć minut radzić sobie w liczebnym osłabieniu.

Amsterdam początkowo nie potrafił wykorzystać przewagi jednego zawodnika, grając nerwowo i niedokładnie. W końcu jednak dopiął swego — w 17 minucie do wyrównania doprowadził Łukasz Błaszczyk. Ten sam zawodnik pięć minut później świetnie odebrał piłkę rywalowi, wyszedł sam na sam z bramkarzem i dał swojej drużynie prowadzenie 2:1.

Podrażnieni gospodarze szybko ruszyli do odrabiania strat i jeszcze przed przerwą wyrównali za sprawą Konrada Karolewskiego. Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił — mecz stał się bardziej wyrównany, a Amsterdam poprawił organizację defensywy, ograniczając liczbę okazji lidera. Nie ustrzegł się jednak błędu w 34 minucie, który bezlitośnie wykorzystał Mateusz Rawicki, ponownie wyprowadzając Under Forest na prowadzenie.

Końcówka meczu była niezwykle nerwowa i pełna walki. Amsterdam miał świetną okazję do wyrównania w 42 minucie, lecz gospodarzy uratował słupek. W ostatnich minutach goście zdecydowali się na ryzykowny wariant z wycofanym bramkarzem, jednak przyniosło to odwrotny efekt. Under Forest bezlitośnie wykorzystywał każdą stratę rywali, a dwa kolejne trafienia Jakuba Nowaka przypieczętowały zwycięstwo lidera 5:2.

Wygrana, w połączeniu z potknięciem Centrum Team, pozwoliła FC Under Forest odskoczyć rywalom na cztery punkty i zrobić bardzo ważny krok w kierunku mistrzostwa Tyskiej Ligi Szóstek.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Jakub Nowak — autor hat-tricka i zdecydowanie najjaśniejsza postać całego spotkania.

O 16:30 zamykająca tabelę 3. ligi FC Skalna podejmowała zajmującą 6 miejsce FC Karolinę. Biorąc pod uwagę ostatnią dyspozycję obu zespołów, wyraźnym faworytem byli goście i boisko w pełni to potwierdziło.

FC Karolina od pierwszych minut narzuciła rywalom swoje warunki gry i urządziła sobie prawdziwy festiwal strzelecki. Gospodarze byli kompletnie bezradni wobec ofensywy zespołu Andrzeja Rukojca, który punktował praktycznie każdy błąd przeciwnika. Spotkanie zakończyło się prawdziwym pogromem — FC Karolina rozbiła FC Skalną aż 18:1.

Na sukces gości zapracował cały zespół, ponieważ każdy z zawodników wpisujących się na listę strzelców zanotował co najmniej dwa trafienia. Tytuł zawodnika meczu trafił jednak do defensora FC Karoliny, który zanotował kapitalny występ, kończąc spotkanie z bilansem 5 goli i 3 asyst.

Dzięki efektownemu zwycięstwu FC Karolina awansowała na 4 miejsce w tabeli z dorobkiem 12 punktów.

O 17:30 rozpoczęło się starcie 2 ligi pomiędzy Lagą Bonito a FC Specjalnymi. Obie drużyny wciąż nie mogły być pewne utrzymania, a zaledwie jeden punkt różnicy w tabeli zapowiadał niezwykle wyrównane i zacięte widowisko. I dokładnie taki przebieg miało to spotkanie od pierwszego gwizdka.

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem twardej walki i dużej intensywności, choć sytuacji bramkowych nie było zbyt wiele. Skuteczniejsi okazali się gospodarze, którzy w końcówce tej części gry zadali dwa szybkie ciosy. W 16 minucie wynik otworzył Miłosz Damasiewicz, a zaledwie dwie minuty później prowadzenie podwyższył Tomasz Grządzielewski, dzięki czemu Laga Bonito schodziła na przerwę z komfortowym prowadzeniem 2:0.

Po zmianie stron goście ruszyli do odrabiania strat i z biegiem minut coraz mocniej przejmowali inicjatywę. FC Specjalni długo jednak nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego między słupkami Szymona Chromego. Bramkarz Lagi Bonito był bohaterem swojej drużyny, a jego najważniejszą interwencją była obrona rzutu karnego, która przez długi czas utrzymywała gospodarzy na prowadzeniu.

Napór gości w końcu przyniósł efekt w 40 minucie, gdy zdobyli kontaktową bramkę na 2:1. Końcówka spotkania była bardzo nerwowa, a FC Specjalni do samego końca walczyli o uratowanie punktu. Determinacja została nagrodzona w ostatnich minutach meczu, gdy doprowadzili do wyrównania 2:2.

Ostatnie sekundy przyniosły jeszcze otwartą walkę o pełną pulę, jednak żadna ze stron nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Remis sprawia, że oba zespoły nadal pozostają uwikłane w walkę o utrzymanie i trudno mówić o pełnym zadowoleniu po końcowym gwizdku.

Najlepszym zawodnikiem meczu został bramkarz Lagi Bonito Szymon Chromy, którego świetne interwencje — w tym obroniony rzut karny — miały kluczowe znaczenie dla zdobycia punktu przez gospodarzy.

O 18:30 rozpoczęło się jedno z najciekawszych spotkań 8 kolejki w 3 lidze. Czwarty w tabeli Parowóz Zagłady podejmował wicelidera rozgrywek Barber Sport i kibice zdecydowanie nie mogli narzekać na brak emocji.

Goście rozpoczęli mecz kapitalnie i już po zaledwie czterech minutach prowadzili 2:0, a oba trafienia były autorstwa świetnie dysponowanego Daniela Kupesicia. Fatalny początek nie podłamał jednak gospodarzy, którzy szybko wrócili do gry. W 11 minucie kontaktowego gola zdobył Jakub Małek, a trzy minuty później do wyrównania doprowadził Jakub Kacprowski.

Końcówka pierwszej połowy była bardzo intensywna i obfitowała w sytuacje pod obiema bramkami. Więcej konkretów zachowali jednak gracze Barber Sport, którzy ponownie odskoczyli rywalom. Najpierw do siatki trafił Jakub Burczyński, a chwilę później swojego trzeciego gola w meczu zdobył Daniel Kupesić, kompletując hat-tricka jeszcze przed przerwą i dając swojej drużynie prowadzenie 4:2.

Po zmianie stron spotkanie jeszcze bardziej się otworzyło. Oba zespoły postawiły na ofensywny futbol i oglądaliśmy prawdziwą wymianę ciosów. Parowóz próbował wrócić do gry, lecz Barber Sport za każdym razem potrafił odpowiedzieć kolejnym trafieniem. Ostatecznie wicelider rozgrywek zwyciężył 8:5, potwierdzając swoją świetną dyspozycję.

Najlepszym zawodnikiem meczu został bezdyskusyjnie Daniel Kupesić, który zanotował kapitalny występ, kończąc spotkanie z bilansem 5 goli i 2 asyst.

Na zakończenie sobotnich zmagań kibice byli świadkami jednego z najciekawszych spotkań 1 ligi. Hiacynt Tychy podejmował Tyskich Wirtuozów, którzy jako jedyni w stawce wciąż pozostawali bez porażki. Dla gospodarzy był to mecz o ogromnym znaczeniu — chcąc nadal liczyć się w walce o czołowe lokaty, nie mogli pozwolić sobie na stratę punktów. Już od pierwszych minut było jednak widać, że wysoka pozycja Wirtuozów w tabeli nie jest dziełem przypadku.

Goście objęli prowadzenie w 8 minucie po kapitalnym uderzeniu z dystansu Dominika Dąbrowskiego, który fantastycznym strzałem nie dał żadnych szans Jakubowi Bronkowskiemu. Hiacynt odpowiedział w 14 minucie, gdy do wyrównania doprowadził Kacper Słanek. Końcówka pierwszej połowy mogła należeć do gospodarzy, jednak doskonałej okazji nie wykorzystał Bartosz Grolik, który z bliskiej odległości nie trafił praktycznie do pustej bramki. Więcej bramek przed przerwą już nie oglądaliśmy i oba zespoły schodziły do szatni przy remisie 1:1.

Po zmianie stron mecz stał się jeszcze bardziej taktyczny i wyrównany. Obie drużyny grały bardzo zdyscyplinowanie, a sytuacji podbramkowych było niewiele. Decydujący moment nastąpił w 37 minucie, gdy po raz drugi tego dnia do siatki trafił Kacper Słanek, wyprowadzając Hiacynt na prowadzenie 2:1.

Końcówka spotkania była niezwykle nerwowa. Wirtuozi próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak świetnie zorganizowana defensywa gospodarzy nie pozwoliła im już na stworzenie klarownej okazji. Hiacynt utrzymał skromne prowadzenie do końcowego gwizdka, odnosząc niezwykle cenne zwycięstwo.

Dla Tyskich Wirtuozów była to pierwsza porażka w sezonie, która mocno skomplikowała ich sytuację w walce o mistrzostwo. Mimo to nadal pozostają w grze o podium i utrzymali 3 miejsce w tabeli z punktem przewagi nad czwartym Hiacyntem.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Kacper Słanek — autor obu bramek dla gospodarzy i kluczowa postać ofensywy Hiacyntu.

NIEDZIELA

W niedzielne popołudnie o godzinie 16:00 drugą część zmagań 8 kolejki otworzyły zespoły 2 ligi. Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie podejmowały Tyskich Koneserów w niezwykle ważnym meczu w kontekście walki o utrzymanie. Goście tracili przed spotkaniem zaledwie punkt do swoich rywali i chcąc realnie myśleć o pozostaniu w lidze, po prostu musieli sięgnąć po zwycięstwo.

Determinację Koneserów było widać od pierwszych minut spotkania. Choć początek meczu był bardzo wyrównany i przez pierwszy kwadrans żadna ze stron nie potrafiła znaleźć drogi do bramki, to między 16 a 18 minutą goście zadali rywalom trzy błyskawiczne ciosy. Dwukrotnie do siatki trafił Filip Krzczuk, a jedno trafienie dołożył Szymon Świerczkowski, dzięki czemu Koneserzy schodzili na przerwę z bardzo komfortowym prowadzeniem 3:0.

Po zmianie stron gospodarze ruszyli do odrabiania strat i w 29 minucie złapali kontakt po trafieniu Doriana Migdała. Przez moment wydawało się, że Emiraty mogą jeszcze wrócić do gry, jednak goście zachowali spokój i nie pozwolili sobie odebrać kontroli nad spotkaniem. W końcówce meczu ponownie o sobie przypomniał Szymon Świerczkowski, który trafiał do siatki w 37 i 41 minucie, kompletując hat-tricka i pieczętując niezwykle ważne zwycięstwo swojej drużyny 5:1.

Dzięki wygranej Tyscy Koneserzy wydostali się ze strefy spadkowej i awansowali na 7 miejsce z dorobkiem 7 punktów. Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie spadły natomiast na przedostatnią pozycję i jeśli chcą utrzymać się w 2. lidze, w kolejnych tygodniach będą musiały zdecydowanie poprawić swoją grę.

Najlepszym zawodnikiem meczu został autor hat-tricka, Szymon Świerczkowski, który poprowadził Tyskich Koneserów do niezwykle cennego zwycięstwa.

O 17:00 rozpoczęło się kolejne niezwykle ważne spotkanie w kontekście walki o utrzymanie, tym razem na szczeblu 1 ligi. Luz Blues Team podejmował Borowa Team, a stawka meczu była ogromna dla obu drużyn.

Pierwsze dziesięć minut było bardzo wyrównane i żadna ze stron nie potrafiła stworzyć sobie klarownej przewagi. Z biegiem czasu coraz mocniej zaznaczać swoją dominację zaczęli jednak goście, którzy szybko przełożyli ją również na wynik. W 13 minucie prowadzenie Borowej dał Karol Pintal, a pięć minut później ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców, podwyższając wynik na 2:0.

Gospodarze odpowiedzieli chwilę później trafieniem Michała Szafarczyka, jednak kontaktowy gol nie wybił rywali z rytmu. Końcówka pierwszej połowy należała zdecydowanie do Borowej Team, która dzięki dwóm trafieniom Wiktora Wawrzyczka schodziła na przerwę z bardzo komfortowym prowadzeniem 4:1.

Po zmianie stron goście nadal kontrolowali przebieg spotkania. W 33 minucie hat-tricka skompletował Karol Pintal, wyprowadzając swoją drużynę na bezpieczne prowadzenie 5:1. Wysoki wynik sprawił jednak, że w szeregi Borowej wkradło się lekkie rozluźnienie, co próbował wykorzystać Luz Blues Team. W 41 minucie gola zdobył Adam Błaszczyk, a trzy minuty później ponownie do siatki trafił Michał Szafarczyk, zmniejszając straty do wyniku 5:3.

Końcówka spotkania należała już jednak do gości, którzy zachowali spokój i nie pozwolili sobie odebrać zwycięstwa, dowożąc cenne trzy punkty do końcowego gwizdka.

Wygrana pozwoliła Borowej Team awansować na 9 miejsce z dorobkiem 6 punktów i wciąż zachować realne szanse na utrzymanie w 1 lidze. Dla Luz Blues Team niedzielna porażka oznacza natomiast utratę matematycznych szans na pozostanie w lidze i oficjalny spadek.

Najlepszym zawodnikiem meczu został autor hat-tricka Karol Pintal, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią spotkania.

O 18:00 rozpoczęło się starcie trzeciego w tabeli AKS Tornado z wiceliderem rozgrywek FC Zmieszanymi. Choć obie drużyny dzieliła zaledwie jedna pozycja i trzy punkty przewagi po stronie gości, boisko bardzo brutalnie zweryfikowało rzeczywistą różnicę poziomów pomiędzy zespołami.

FC Zmieszani od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry i kompletnie zdominowali rywali w każdym aspekcie boiskowego rzemiosła. Goście raz po raz rozbijali defensywę Tornado, imponując tempem gry, skutecznością i organizacją. Już po pierwszej połowie było jasne, że gospodarzy czeka niezwykle trudne zadanie, a po przerwie przewaga Zmieszanych stała się jeszcze bardziej widoczna.

Ostatecznie wiceliderzy rozgromili AKS Tornado aż 13:2, potwierdzając, że wspólnie z La Zabawą zdecydowanie odstają poziomem od reszty stawki i są obecnie bezkonkurencyjni na poziomie 2 ligi. Dzięki wysokiej wygranej FC Zmieszani nadal dotrzymują kroku liderowi, mając identyczny dorobek punktowy, jednak przez gorszy bilans bramkowy wciąż zajmują 2 miejsce w tabeli.

Wszystko wskazuje więc na to, że losy mistrzostwa 2. ligi rozstrzygną się dopiero w ostatniej kolejce, kiedy dojdzie do bezpośredniego starcia pomiędzy La Zabawą a FC Zmieszanymi. Mimo dotkliwej porażki AKS Tornado utrzymał 3 pozycję w tabeli i nadal ma trzy punkty przewagi nad czwartym Czarnym Bazylem.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Bartek Sitko, autor pięciu goli i jednej asysty, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią spotkania i napędzał ofensywne akcje swojego zespołu przez całe spotkanie.

Sporą dawkę emocji przyniosło spotkanie pomiędzy Wujami Wygorzele a WKS Orzeł Tychy. Gospodarze znakomicie rozpoczęli mecz i już po 12 minutach prowadzili 2:0, wykorzystując swoją skuteczność oraz problemy rywali z wejściem w odpowiedni rytm gry.

WKS długo nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze dysponowanych gospodarzy, jednak tuż przed przerwą udało się złapać kontakt. W 24 minucie bramkę na 2:1 zdobył Jakub Musiolik, dając swojej drużynie nadzieję przed drugą połową.

Po zmianie stron goście wyglądali już zdecydowanie lepiej i stopniowo przejmowali kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W 32 minucie do wyrównania doprowadził najlepszy strzelec zespołu Nikodem Chylaszek, który skutecznie wykończył świetne podanie Jacka Gajdy. Zaledwie dwie minuty później sam Gajda popisał się indywidualną akcją i zdobył gola na wagę trzech punktów, kompletując kapitalny powrót swojej drużyny od stanu 0:2.

Gospodarze mimo ambitnej walki do samego końca nie byli już w stanie odpowiedzieć i po emocjonującym meczu to WKS Orzeł Tychy zwyciężył 3:2, dopisując do swojego konta niezwykle cenne trzy punkty.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Jacek Gajda, autor gola i asysty, który odegrał kluczową rolę w odwróceniu losów spotkania.

Duże rozczarowanie przyniosło starcie 1 ligi pomiędzy Tyskimi Browarami a Dusicielami. Walczący o utrzymanie gospodarze kompletnie nie byli w stanie przeciwstawić się rozpędzonym rywalom i w bardzo wyraźny sposób ulegli aż 1:13.

Goście od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry, dominując praktycznie w każdym aspekcie boiskowej rywalizacji. Dusiciele imponowali skutecznością, wysokim pressingiem i świetną organizacją gry, regularnie punktując kolejne błędy przeciwników. Już do przerwy wypracowali sobie wysoką przewagę, a po zmianie stron nie zamierzali zdejmować nogi z gazu, dokładając kolejne trafienia i ostatecznie odnosząc efektowne zwycięstwo.

Dzięki wygranej Dusiciele umocnili się w środku tabeli i z dorobkiem 12 punktów zajmują 6 miejsce. Dla Tyskich Browarów tak dotkliwa porażka oznacza natomiast coraz trudniejszą sytuację w walce o utrzymanie — jeśli chcą pozostać w 1 lidze, w kolejnych tygodniach będą musieli zacząć seryjnie punktować.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Maciej Pyka, autor 4 goli i 3 asyst, który po raz kolejny był kluczową postacią swojej drużyny i imponował zarówno w ofensywie, jak i w pracy defensywnej.

W ostatnim meczu 8 kolejki również obyło się bez większych emocji. Zajmujący przedostatnie miejsce FC Polish Tigers nie byli w stanie przeciwstawić się rozpędzonej ekipie AKS Myfki i ostatecznie ulegli aż 1:9.

Goście przystępowali do spotkania ze świadomością, że tylko zwycięstwo pozwoli im utrzymać kontakt z prowadzącymi w tabeli Orange G oraz Barber Sport, i od pierwszych minut było widać pełną koncentrację na wykonaniu tego zadania. Już w pierwszej połowie Myfki wypracowały sobie solidną przewagę, schodząc na przerwę z prowadzeniem 3:0.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. AKS kontrolował przebieg spotkania, regularnie dokładając kolejne trafienia i nie pozostawiając rywalom żadnych złudzeń. Gospodarze byli w stanie odpowiedzieć jedynie honorowym trafieniem, a końcowy wynik 9:1 doskonale oddaje różnicę, jaka dzieliła oba zespoły tego dnia.

Najlepszym zawodnikiem meczu został Łukasz Niemiec, autor 3 goli i 2 asyst, który był jedną z kluczowych postaci ofensywy AKS Myfki.

Musimy także wyróżnić zawodników, którzy pokazali się ze świetnej strony:

  • Szymon Chromy (Laga Bonito)
  • Maciej Pyka (Dusiciele Football)
  • Kacper Słanek (Hiacynt Tychy)
  • Daniel Kupesić (Barber Sport)
  • Jakub Nowak (FC Under Forest)
  • Bartłomiej Kotas (Orange G)
  • Robert Niezgoda (KS Olimpia Tychy)
  • Szymon Świerczkowski (Tyscy Koneserzy)
  • Karol Pintal (Borowa Team)

Serdecznie gratulujemy doskonałych występów, a zawodników drużyny tygodnia, którzy zapisali się na wydarzenie Decathlon Go zapraszamy do odebrania Voucherów do Decathlonu o wartości 50 zł podczas najbliższej kolejki.

Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, co tydzień losować będziemy 3 osoby zapisane na wydarzenie Decathlon Go, które również otrzymają voucher o wartości 50 zł do Decathlonu. W tym tygodniu zwycięzcami zostają:

  • Bartłomiej Sitko
  • Laura Rukojć
  • Michał Wąsik

Zwycięzców zapraszamy do kontaktu z organizatorami po odbiór voucherów.