SOBOTA
W meczu otwierającym 9 kolejkę Tyskiej Ligi Szóstek Hiacynt Tychy, choć nie bez problemów, pokonał zamykający tabelę Luz Blues Team 6:2.
Pierwsza połowa nie należała do najbardziej widowiskowych. Gospodarze od początku posiadali inicjatywę i zdecydowanie częściej utrzymywali się przy piłce, jednak ich gra była zbyt wolna i niedokładna, by realnie zagrozić rywalom. Tymczasem to goście w 13 minucie sensacyjnie objęli prowadzenie 1:0, co wyraźnie podziałało mobilizująco na Hiacynt. W ciągu kolejnych siedmiu minut gospodarze zdobyli trzy bramki i wydawało się, że całkowicie przejęli kontrolę nad spotkaniem.
Luz Blues nie zamierzał jednak składać broni i z biegiem czasu coraz częściej zapuszczał się pod bramkę Jakuba Bronkowskiego. Jedna z takich akcji zakończyła się trafieniem Tomasza Golińskiego, który ustalił wynik pierwszej połowy na 3:2.
Po zmianie stron gospodarze ponownie ruszyli do ataku, lecz początek drugiej połowy przypominał pierwsze minuty meczu — dużo niedokładności i zbyt wolne tempo gry nie pozwalały im spokojnie kontrolować wydarzeń na boisku. Sytuację odmienił dopiero gol na 4:2 w 40 minucie, po którym Hiacynt uspokoił grę i przejął pełną kontrolę nad spotkaniem. W końcówce kolejne trafienia dołożyli Tomasz Beszterda oraz Mateusz Jurny, pieczętując zwycięstwo 6:2.
Dzięki wygranej Hiacynt wskoczył na 3 miejsce w tabeli z dorobkiem 16 punktów. Dla Luz Blues Team porażka oznacza natomiast definitywny koniec nadziei na utrzymanie — zespół oficjalnie został pierwszym spadkowiczem.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Marcin Bała, który zanotował gola i dwie asysty.
W kolejnym sobotnim spotkaniu naprzeciw siebie stanęły ekipy The Rats oraz Tyskich Wirtuozów. Był to niezwykle ważny mecz w kontekście walki o podium, ponieważ przed pierwszym gwizdkiem bliżej czołowej trójki znajdowali się goście, którzy mieli dwa punkty przewagi nad swoim rywalem.
Po pierwszych wyrównanych minutach gospodarze otworzyli wynik spotkania w 13 minucie. Po kapitalnej, składnej akcji piłkę do siatki skierował Łukasz Baran, wyprowadzając The Rats na prowadzenie 1:0. Stracony gol wyraźnie pobudził jednak Wirtuozów, którzy błyskawicznie ruszyli do odrabiania strat i zrobili to z nawiązką.
Już minutę później po świetnie rozegranej akcji do pustej bramki trafił Vitaliy Rybka, a dwie minuty później ten sam zawodnik popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu. Piłka po odbiciu od spojenia słupka i poprzeczki wpadła do siatki, dając gościom prowadzenie 2:1. To nie był koniec ofensywnego naporu Wirtuozów — w 18. minucie było już 3:1 po trafieniu Tomasza Pasia.
Choć do końca pierwszej połowy nie oglądaliśmy już bramek, to goście nie zdejmowali nogi z gazu i mogli praktycznie zamknąć ten mecz jeszcze przed przerwą. Niewykorzystane sytuacje zemściły się jednak po zmianie stron.
W drugiej połowie The Rats wrócili do gry. Najpierw w 35 minucie kontaktowego gola zdobył Kamil Drabik, a trzy minuty później do remisu 3:3 doprowadził ponownie Łukasz Baran. Gospodarze, mimo gry w okrojonym składzie, pokazali ogromny charakter i nie zamierzali zadowalać się remisem. W końcówce po raz trzeci do siatki trafił Łukasz Baran, kompletnie nieuchwytny dla defensywy rywali, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 4:3.
Wirtuozi do końca walczyli jeszcze o wyrównanie i stworzyli sobie kilka groźnych sytuacji, jednak nie zdołali już zmienić wyniku spotkania. Ostatecznie The Rats odwrócili losy meczu i po kapitalnym powrocie z 1:3 zwyciężyli 4:3.
Druga porażka z rzędu Tyskich Wirtuozów ma bardzo poważne konsekwencje — zespół spadł aż na 6. miejsce w tabeli z dorobkiem 14 punktów. The Rats dzięki zwycięstwu wyprzedzili rywali i mają obecnie punkt więcej. Końcówka sezonu zapowiada się więc niezwykle emocjonująco.
Najlepszym zawodnikiem meczu został oczywiście autor hat tricka, Łukasz Baran.
Z roli faworyta w meczu 3 ligi pomiędzy FC Polish Tigers a Czułowianką po Szychcie doskonale wywiązali się goście, którzy pewnie zwyciężyli 9:3. Pierwsza połowa jednak absolutnie nie zapowiadała aż tak jednostronnego rozstrzygnięcia. Gospodarze dzielnie dotrzymywali kroku rywalom i po ofensywnej wymianie ciosów do przerwy przegrywali jedynie 3:2.
Kluczowy dla losów spotkania okazał się początek drugiej połowy. Czułowianka znakomicie weszła po przerwie i w ciągu pierwszego kwadransa zdobyła trzy kolejne bramki, błyskawicznie budując sobie bezpieczną przewagę. Gospodarze nie byli już w stanie odpowiedzieć na ofensywny napór rywali, a goście z każdą minutą coraz pewniej kontrolowali przebieg spotkania.
W końcówce Czułowianka dołożyła kolejne trafienia, pieczętując efektowne zwycięstwo 9:3. Dzięki wygranej zespół po dziewięciu kolejkach zajmuje 6. miejsce z dorobkiem 14 punktów. FC Polish Tigers z kolei nadal pozostają na przedostatniej pozycji z zaledwie jednym punktem na koncie.
Najlepszym zawodnikiem meczu został autor hat tricka i trzech asyst, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią ofensywy gości.
O 15:30 rozpoczął się szalenie ważny pojedynek drużyn walczących o utrzymanie w 2 lidze. Dziesiąte w tabeli Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie podejmowały zajmującą miejsce wyżej Tankownię Tychy — oba zespoły przed meczem miały identyczny dorobek punktowy. Zwycięstwo mogło pozwolić jednej z ekip wydostać się ze strefy spadkowej, dlatego od początku zapowiadała się niezwykle zacięta batalia.
Spotkanie fantastycznie rozpoczęło się dla gości, którzy objęli prowadzenie już w pierwszych sekundach meczu po trafieniu Adama Borowskiego. Kolejne minuty przyniosły sporo walki i twardej gry w środku pola, a na następne bramki trzeba było czekać aż do końcówki pierwszej połowy.
W 18 minucie Tankownia podwyższyła prowadzenie po strzale Michała Piotrowskiego, a chwilę później wynik na 3:0 ustalił Jacek Długajczyk. Gospodarze znaleźli się w bardzo trudnym położeniu jeszcze przed przerwą.
Po zmianie stron Tankownia w pełni kontrolowała przebieg spotkania i bezlitośnie wykorzystywała kolejne błędy rywali. Goście dołożyli po przerwie jeszcze cztery trafienia, podczas gdy Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie były w stanie odpowiedzieć jedynie honorowym golem Łukasza Mąsiora.
Ostatecznie Tankownia Tychy rozbiła rywali aż 7:1 i dzięki efektownemu zwycięstwu wydostała się ze strefy spadkowej, awansując aż na 6 miejsce w tabeli. Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie pozostają natomiast na 10 pozycji i ich sytuacja robi się coraz trudniejsza.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Adam Borowski, który zanotował gola i trzy asysty. Co ciekawe, zawodnik na co dzień występujący w bramce tym razem zagrał w ofensywie i był absolutnie kluczową postacią swojej drużyny.
Aż ośmiu meczów potrzebowali gracze Unknown Team, by sięgnąć po swoje pierwsze zwycięstwo w wiosennych rozgrywkach Tyskiej Ligi Szóstek. W niezwykle ważnym starciu pokonali Tyskich Koneserów 5:2, dając sobie jeszcze nadzieję w walce o utrzymanie.
Dotychczasowy sezon dla gospodarzy był pasmem problemów i ogromnego pecha. Plaga kontuzji sprawiła, że od kilku kolejek zespół zmuszony jest grać praktycznie bez zmian i podobnie wyglądało to również w sobotnie popołudnie. Mimo trudnej sytuacji kadrowej Unknown Team pokazał jednak ogromny charakter.
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i obfitowała w ofensywną wymianę ciosów. Oba zespoły potrafiły odpowiadać na trafienia rywali i po 25 minutach gry na tablicy widniał remis 2:2.
Po przerwie obraz meczu wyraźnie się zmienił. Gospodarze cofnęli się nieco głębiej i cierpliwie wyczekiwali swoich okazji do kontrataków, natomiast Koneserzy dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak nie potrafili przekuć przewagi w klarowne sytuacje bramkowe.
Przełomowy moment nastąpił w 45 minucie, kiedy Łukasz Urbanek wyprowadził Unknown Team na prowadzenie 3:2. Stracony gol zmusił gości do odważniejszej gry i odkrycia się w defensywie, co gospodarze wykorzystali bezlitośnie. W końcówce ponownie błysnął Urbanek, który dołożył jeszcze dwa trafienia, kompletując tym samym cztery gole i ustalając wynik meczu na 5:2.
Pierwsza wygrana Unknown Team stała się faktem, a dla Tyskich Koneserów porażka może okazać się niezwykle bolesna. Spadli oni na 8 miejsce i mają już tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, co oznacza, że do samego końca sezonu będą musieli walczyć o utrzymanie.
Najlepszym zawodnikiem meczu został oczywiście Łukasz Urbanek, autor czterech bramek i absolutny lider gospodarzy w drodze do premierowego zwycięstwa w sezonie.
Świadkami twardej i niezwykle wyrównanej batalii byli kibice obserwujący starcie trzecioligowców, w którym Wuje Wygorzele mierzyli się z Parowozem Zagłady. Od pierwszych minut mecz toczył się dokładnie tak, jak można było się spodziewać — obie drużyny grały bardzo intensywnie, nie odstawiały nogi i długo żadna ze stron nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi.
W 7 minucie gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Adriana Kanii, jednak odpowiedź Parowozu była natychmiastowa. Już chwilę później do siatki trafił Nicolas Lamik, doprowadzając do remisu 1:1. Ten sam zawodnik ponownie błysnął w 17. minucie, gdy wyprowadził gości na prowadzenie 2:1. Tym razem również gospodarze szybko odpowiedzieli — w 21. minucie Michał Anioł doprowadził do wyrównania i do przerwy utrzymał się remis 2:2.
Po zmianie stron spotkanie zrobiło się jeszcze bardziej zamknięte i taktyczne. Oba zespoły cierpliwie szukały swoich okazji, ale przez długi czas brakowało konkretów pod obiema bramkami. Przełom nastąpił dopiero w 44. minucie, kiedy Karol Krupiak wykorzystał swoją okazję i wyprowadził Parowóz Zagłady na prowadzenie 3:2.
Gol ten całkowicie podgrzał atmosferę końcówki. Cztery minuty przed końcem Jakub Kulawik obejrzał czerwoną kartkę i Parowóz musiał kończyć spotkanie w osłabieniu. Wuje Wygorzele rzuciły się do ataku, próbując wykorzystać przewagę liczebną, jednak goście zdołali przetrwać bardzo nerwowe ostatnie minuty i dowieźli cenne zwycięstwo do końcowego gwizdka.
Parowóz Zagłady wygrał ostatecznie 3:2 i dzięki kolejnemu kompletowi punktów awansował na 5 miejsce z dorobkiem 15 punktów. Wuje Wygorzele pozostają natomiast na 9 pozycji z czterema punktami na koncie.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Nicolas Lamik, autor dwóch bramek i jedna z kluczowych postaci ofensywy Parowozu Zagłady.
O 18:30 Borowa Team miała zmierzyć się z Tyskimi Browarami, jednak do spotkania ostatecznie nie doszło. Z powodu problemów kadrowych goście zdecydowali się oddać mecz walkowerem, co oznacza zwycięstwo Borowej 5:0 oraz odjęcie jednego punktu z dorobku Tyskich Browarów.
Dla ekipy Adriana Sopickiego może to być przysłowiowy gwóźdź do trumny. Do końca sezonu pozostały im już tylko dwa spotkania, a strata pięciu punktów do bezpiecznej strefy sprawia, że ich szanse na utrzymanie w 1 lidze stały się już wyłącznie iluzoryczne.
Z kolei dla Borowej Team trzy punkty mają ogromne znaczenie. Dzięki walkowerowi zespół wydostał się ze strefy zagrożenia i awansował na 7 miejsce w tabeli z dorobkiem 9 punktów, znacząco poprawiając swoją sytuację przed końcówką sezonu.
Świadkami meczu pełnego dramaturgii i niesamowitych zwrotów akcji byli kibice zgromadzeni na spotkaniu kończącym sobotnie zmagania w 3 lidze, w którym trzeci w tabeli AKS Myfki podejmował FC Karolinę. Spotkanie od początku zapowiadało się interesująco, ale chyba nikt nie spodziewał się aż tak widowiskowego widowiska.
Pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem wzajemnego badania się obu ekip i zakończył się bezbramkowym remisem. Oba zespoły grały ostrożnie, skupiając się przede wszystkim na zabezpieczeniu defensywy. Po spokojnym początku mecz jednak nagle eksplodował emocjami. W odstępie zaledwie minuty goście zadali dwa mocne ciosy — najpierw do siatki trafił Savchuk, a chwilę później prowadzenie FC Karoliny podwyższył Andrzej Rukojć.
Niespodziewany obrót wydarzeń wyraźnie podrażnił gospodarzy, którzy błyskawicznie ruszyli do odrabiania strat. Jeszcze przed przerwą doprowadzili do wyrównania 2:2, a już trzy minuty po wznowieniu gry objęli prowadzenie 3:2. Bohaterem tego fragmentu był Eryk Tylkowski, autor wszystkich trzech trafień dla AKS-u.
Gdy wydawało się, że gospodarze odzyskali pełną kontrolę nad meczem, role ponownie się odwróciły. FC Karolina odpowiedziała dwoma kolejnymi szybkimi trafieniami i po 31 minutach gry znów prowadziła — tym razem 4:3.
Kolejne minuty były prawdziwą wymianą ciosów. Po 41 minutach AKS Myfki odzyskał prowadzenie 5:4, jednak zaledwie minutę później ponownie mieliśmy remis 5:5 po kolejnym trafieniu Andrzeja Rukojca. Gospodarze tym razem nie zamierzali już oddawać inicjatywy i w końcówce wrzucili wyższy bieg, wychodząc w 47 minucie na prowadzenie 7:5.
FC Karolina walczyła jednak do samego końca. W 49 minucie hat trickiem popisał się Andrzej Rukojć, zmniejszając straty na 7:6 i fundując kibicom jeszcze jedną dawkę emocji. Tym razem jednak kolejnego zwrotu akcji już nie było i po kapitalnym, pełnym dramaturgii widowisku AKS Myfki zwyciężył 7:6.
Za ten mecz ogromne brawa należą się obu zespołom. Dzięki wygranej gospodarze pozostali w grze o mistrzostwo 3 ligi i zajmują obecnie 3 miejsce ze stratą zaledwie dwóch punktów do lidera. FC Karolina po porażce spadła natomiast na 7 pozycję z dorobkiem 12 punktów.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Eryk Tylkowski, autor czterech goli i asysty, który poprowadził AKS Myfki do niezwykle cennego zwycięstwa. Na ogromne wyróżnienie zasłużył jednak również kapitan FC Karoliny Andrzej Rukojć. Pomimo upływu lat wciąż imponuje wysoką formą sportową, co potwierdził hat trickiem i dwiema asystami, będąc prawdziwym liderem swojego zespołu.
NIEDZIELA
W meczu otwierającym niedzielną część zmagań Tyskiej Ligi Szóstek Tychy United podejmowali WKS Orzeł Tychy w jednym z hitów kolejki. Spotkanie zapowiadało się bardzo interesująco i już od pierwszych minut dostarczyło kibicom sporo emocji.
Pierwsza połowa mocno falowała pod względem przebiegu gry. Lepiej rozpoczęli goście, którzy od początku narzucili wysokie tempo i po golach Krzysztofa Machały oraz Szymona Targiela prowadzili już po 9 minutach 2:0.
Gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli. Tychy United wykorzystali dwie świetnie wyprowadzone kontry i w odstępie zaledwie dwóch minut Dariusz Olszewski dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do remisu 2:2 po kwadransie gry.
United próbowali pójść za ciosem, jednak tym razem role się odwróciły i sami zaczęli być bezlitośnie punktowani z kontrataków. W końcówce pierwszej połowy dwa trafienia Bartosza Kudeli sprawiły, że to WKS Orzeł schodził na przerwę z prowadzeniem 4:2.
Kluczowym elementem spotkania okazała się zdecydowanie liczniejsza ławka rezerwowych po stronie gości. W drugiej połowie gospodarze wyraźnie opadli z sił i z każdą kolejną minutą wyglądali coraz bardziej bezradnie. WKS natomiast po przerwie zaprezentował się znakomicie — kontrolował przebieg gry, dominował fizycznie i ofensywnie, dokładając aż osiem kolejnych trafień.
Ostatecznie WKS Orzeł Tychy rozbił Tychy United aż 12:2 i dzięki efektownemu zwycięstwu powiększył swój dorobek do 15 punktów i zajmują 4 miejsce w tabeli. Tychy United pozostają natomiast na 8 pozycji z pięcioma punktami na koncie.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Nikodem Chylaszek. Gracz WKS-u zdobył cztery bramki i zanotował dwie asysty, potwierdzając, że rozgrywa kapitalny sezon. Z dorobkiem już 20 goli zajmuje obecnie 3 miejsce w klasyfikacji strzelców.
Z roli zdecydowanego faworyta po raz kolejny doskonale wywiązali się kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa FC Zmieszani, którzy w starciu z FC Specjalnymi nie pozostawili żadnych złudzeń, gromiąc rywali aż 12:2.
Spotkanie od pierwszych minut przebiegało wyraźnie pod dyktando gospodarzy. FC Zmieszani bardzo szybko przejęli kontrolę nad meczem, długo utrzymywali się przy piłce i regularnie stwarzali sytuacje pod bramką przeciwnika. Jedynym mankamentem w pierwszej połowie była skuteczność, ponieważ mimo ogromnej przewagi do przerwy prowadzili „tylko” 4:1.
Po zmianie stron gospodarze wyraźnie poprawili skuteczność, a z każdą kolejną minutą gra FC Specjalnych wyglądała coraz gorzej. Goście po stracie następnych bramek sprawiali wrażenie coraz bardziej zrezygnowanych, co FC Zmieszani bezlitośnie wykorzystywali, dokładając kolejne trafienia i pieczętując następne efektowne zwycięstwo.
Dzięki wygranej FC Zmieszani nadal dotrzymują kroku La Zabawie. Oba zespoły mają na koncie po 24 punkty, jednak gorszy bilans bramkowy sprawia, że FC Zmieszani pozostają na 2 miejscu w tabeli. FC Specjalni po kolejnej porażce nadal znajdują się w strefie spadkowej, zajmując 9 pozycję z dorobkiem 6 punktów.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Arkadiusz Wolak. Defensor FC Zmieszanych tym razem imponował przede wszystkim ofensywnie, zdobywając aż cztery bramki i będąc jedną z najjaśniejszych postaci spotkania.
Punktualnie o 17:00 rozpoczął się hit kolejki w 1 lidze i bez wątpienia najważniejsze spotkanie całej serii gier. Lider rozgrywek FC Under Forest podejmował obrońców tytułu — zajmujący 2. miejsce Centrum Team. Sytuacja w tabeli była jasna: strata gości do niedzielnego rywala wynosiła cztery punkty, dlatego tylko zwycięstwo Centrum przedłużało ich szanse na obronę mistrzowskiego tytułu i odbierało Under Forest możliwość świętowania już tego wieczoru.
Goście od pierwszych minut przystąpili do meczu niezwykle skoncentrowani i z ogromną determinacją. Szybko przejęli inicjatywę, narzucając wysokie tempo i skutecznie wykorzystując swoje okazje. Efekty przyszły błyskawicznie — dwa trafienia Kacpra Lisa sprawiły, że po zaledwie 10 minutach Centrum prowadziło 2:0.
Po bardzo mocnym początku gości coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. FC Under Forest stopniowo przejmowało kontrolę nad środkiem pola, a w 20 minucie kontaktowego gola zdobył Mateusz Rawicki. Trafienie wyraźnie napędziło ekipę z Podlesia, która jeszcze przed przerwą zdołała doprowadzić do wyrównania. W 23 minucie do siatki trafił Konrad Karolewski i po pierwszej połowie mieliśmy remis 2:2.
Druga odsłona stała na kapitalnym poziomie i dostarczyła kibicom ogromnych emocji. W 37 minucie gospodarze po raz pierwszy w meczu wyszli na prowadzenie. Grzegorz Nowak świetnie zastawił piłkę, obrócił się z obrońcą na plecach i precyzyjnym strzałem dał swojej drużynie prowadzenie 3:2.
Odpowiedź Centrum była jednak natychmiastowa. Dwie minuty później ponownie błysnął Kacper Lis, kompletując hat tricka i doprowadzając do remisu 3:3. Goście poszli za ciosem i w 41 minucie wrócili na prowadzenie po trafieniu Radosława Olka. Radość Centrum ponownie nie trwała długo, bo chwilę później wynik na 4:4 ustalił Mateusz Rawicki.
Remis był rezultatem, który całkowicie urządzał FC Under Forest, ponieważ dawał im upragnione mistrzostwo. To zmuszało Centrum Team do coraz odważniejszej gry o pełną pulę, jednak mimo ambitnej walki obrońcy tytułu nie zdołali zdobyć zwycięskiej bramki.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 4:4 — remisem, który dla FC Under Forest smakuje jak zwycięstwo, bo to właśnie ten punkt zapewnił ekipie z Podlesia mistrzostwo Tyskiej Ligi Szóstek. Dla Centrum Team pozostaje natomiast walka o utrzymanie 2 miejsca na zakończenie sezonu.
Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Artur Gaża. Gracz Centrum Team był wiodącą postacią swojego zespołu i przez całe spotkanie napędzał ofensywne akcje obrońców tytułu.
W kolejnym meczu lider 2 ligi La Zabawa Tychy podejmowała szóstą w tabeli Lagę Bonito. Gospodarze po raz kolejny doskonale wywiązali się z roli zdecydowanego faworyta i pewnie zwyciężyli rywali aż 10:1, mimo wielu problemów, które napotkali w trakcie spotkania. Jednym z nich była czerwona kartka dla bramkarza, który na co dzień występuje w polu, lecz z konieczności musiał stanąć między słupkami. Po jego wykluczeniu miejsce w bramce zajął kolejny zawodnik z pola – Michał Stefanek, co sprawiło, że La Zabawa do końca meczu musiała radzić sobie bez zmian w polu. Nie przeszkodziło to jednak liderowi w odniesieniu kolejnego pewnego i przekonującego zwycięstwa, dzięki któremu utrzymali pierwsze miejsce w tabeli z dorobkiem 24 punktów. Dla Lagi Bonito porażka oznaczała spadek o jedną pozycję i pozostanie z 7 punktami na koncie. Najlepszym zawodnikiem meczu został Bartosz Rutkowski, autor aż 6 goli i 2 asyst, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią spotkania.
W kolejnym niedzielnym meczu naprzeciw siebie stanęli pierwszoligowcy — Amsterdam Duet Team podejmował Dusicieli. Oba zespoły przystąpiły do tego starcia w bardzo licznych i mocnych zestawieniach, co zapowiadało świetne widowisko. Mecze pomiędzy tymi ekipami od lat dostarczają mnóstwo walki i emocji i nie inaczej było tym razem.
Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem niezwykle zaciętej i wyrównanej gry. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, lecz jeśli już się pojawiały, to głównie pod bramką gospodarzy. To właśnie Dusiciele po jednej z takich akcji objęli prowadzenie — w 23 minucie do siatki trafił Maciej Pyka, dając swojej drużynie prowadzenie 1:0 do przerwy.
Po zmianie stron Amsterdam błyskawicznie wrócił do gry. Już w 29 minucie po trafieniu Jana Zaczyńskiego gospodarze doprowadzili do remisu 1:1. Radość z wyrównania trwała jednak zaledwie minutę, ponieważ Dusiciele natychmiast odpowiedzieli golem Miłosza Jakubczyka. Goście poszli za ciosem i trzy minuty później po bardzo podobnej akcji ponownie trafili do siatki — tym razem drugi raz w meczu zrobił to Maciej Pyka, podwyższając prowadzenie na 3:1.
Dwubramkowa przewaga wyraźnie dodała pewności siebie ekipie Dusicieli, którzy ostatni kwadrans rozegrali koncertowo. Był to prawdopodobnie ich najlepszy fragment gry w całym sezonie. Kolejne trzy trafienia sprawiły, że ostatecznie rozbili Amsterdam aż 6:1, całkowicie dominując rywala w końcówce spotkania.
Dla Amsterdamu to kolejny bardzo bolesny wynik. Drużyna, która w poprzednich sezonach przyzwyczaiła kibiców do walki o czołowe lokaty, na dwie kolejki przed końcem musi drżeć o utrzymanie. Aktualnie zajmuje 9 miejsce z dorobkiem 8 punktów i znajduje się w strefie zagrożonej spadkiem. Dusiciele natomiast dzięki efektownemu zwycięstwu awansowali na 4 pozycję z 15 punktami i wciąż liczą się w walce o podium.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Maciej Pyka, autor 4 goli. Dzięki temu występowi napastnik Dusicieli wskoczył również na 1 miejsce w klasyfikacji strzelców z 17 trafieniami na koncie, potwierdzając swoją fantastyczną formę.
W przedostatnim niedzielnym meczu 3 ligi Barber Sport zgodnie z oczekiwaniami nie pozostawił żadnych złudzeń zamykającej tabelę FC Skalnej, gromiąc rywali aż 16:5. Faworyci od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry i z każdą kolejną akcją powiększali przewagę nad bezradnymi rywalami. FC Skalna próbowała momentami odpowiadać i zdobyła 5 bramek, jednak ofensywna siła Barber Sport była tego dnia zdecydowanie poza ich zasięgiem.
Dzięki wysokiej wygranej Barber Sport wykorzystał pauzę Orange G i wskoczył na fotel lidera 3 ligi z dorobkiem 22 punktów. FC Skalna natomiast pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli i ich sytuacja z każdą kolejką staje się coraz trudniejsza.
Najlepszym zawodnikiem meczu został bezdyskusyjnie Daniel Kupesić, który rozegrał kapitalne zawody notując aż 7 goli i 2 asysty, będąc prawdziwym liderem ofensywy swojej drużyny.
W meczu kończącym 9 kolejkę 2 ligi zmierzyły się zespoły walczące o najniższy stopień podium. Trzecie w tabeli AKS Tornado podejmowało zajmującego 4 miejsce Czarnego Bazyla, który przed tym spotkaniem tracił do rywali 3 punkty. Stawka meczu była więc bardzo wysoka i od pierwszych minut było to widać na boisku.
Lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy już w 5 minucie objęli prowadzenie 1:0. Goście jednak szybko odpowiedzieli i po dwóch trafieniach odwrócili losy meczu wychodząc na prowadzenie 2:1. Kluczowa dla przebiegu całego spotkania okazała się końcówka pierwszej połowy. Tornado pomiędzy 18 a 25 minutą zadało aż trzy ciosy, odzyskując kontrolę nad meczem i schodząc na przerwę z prowadzeniem 4:2.
Po zmianie stron gospodarze grali bardzo dojrzale i spokojnie kontrolowali przebieg rywalizacji. Z każdą minutą przewaga Tornado była coraz bardziej widoczna, a kolejne bramki sukcesywnie odbierały gościom nadzieję na odrobienie strat. Ostatecznie AKS Tornado pewnie zwyciężyło 8:3, dokładając po przerwie jeszcze cztery trafienia przy zaledwie jednej odpowiedzi Czarnego Bazyla.
Dzięki tej wygranej Tornado przypieczętowało 3 miejsce w tabeli na koniec sezonu. Czarny Bazyl natomiast pozostał na 4 pozycji, zachowując jedynie dwa punkty przewagi nad 5 w tabeli Las Palmass.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Michał Sowa, który zanotował kapitalny występ zdobywając 3 gole i dokładając 2 asysty, będąc najjaśniejszą postacią ofensywy gospodarzy.

Musimy także wyróżnić zawodników, którzy pokazali się ze świetnej strony:
- Olaf Składan (CzułowiankaPoSzychcie)
- Maciej Pyka (Dusiciele Football)
- Eryk Tylkowski (AKS Myfki)
- Daniel Kupesić (Barber Sport)
- Artur Gaża (Centrum Team)
- Bartłomiej Rutkowski (La Zabawa Tychy)
- Arkadiusz Wolak (FC Zmieszani)
- Nikodem Chylaszek (WKS Orzeł Tychy)
- Łukasz Baran (The Rats)
Serdecznie gratulujemy doskonałych występów, a zawodników drużyny tygodnia, którzy zapisali się na wydarzenie Decathlon Go zapraszamy do odebrania Voucherów do Decathlonu o wartości 50 zł podczas najbliższej kolejki.
Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, co tydzień losować będziemy 3 osoby zapisane na wydarzenie Decathlon Go, które również otrzymają voucher o wartości 50 zł do Decathlonu. W tym tygodniu zwycięzcami zostają:
- Mirosław Halek
- Jakub Bronkowski
- Maciej Miśta
Zwycięzców zapraszamy do kontaktu z organizatorami po odbiór voucherów.

