Amsterdam- From UA

Pojedynek w którym wynik spotkania nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku. Amsterdam posiadał inicjatywę w meczu, mając sporo dobrych okazji do zdobycia bramki, ale znowu szwankowała skuteczność. Ekipa z Ukrainy była do bólu pragmatyczna, skrupulatnie wykorzystując swoje sytuacje bramkowe. Po raz kolejny nie zawiódł ich motor napędowy Yuri Stets, który był tego dnia nie do zatrzymania, a potwierdził to zdobywając aż cztery bramki. From UA pokonało Amsterdam Duet Team 6:1 .

Pampeluna-Oszołomy

Początek spotkania zaskakujący, faworyzowane Oszołomy wyglądały w pierwszych minutach nieco bojaźliwie, brakowało tego czym imponowali w poprzednich zwycięskich pojedynkach, czyli walką o każdy centymetr boiska. Wykorzystała to ekipa Pawła Motlocha, która po 9 minutach za sprawą Adama Szewczyka prowadziła 2:0. Gdy wydawało się, że Pampeluna kontroluje mecz, w 15 minucie kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Tomasz Chyliński. Tuż przed przerwą do wyrównania doprowadził Ariel Rybicki i po 25 minutach mieliśmy wynik remisowy 2:2. W drugiej połowie oglądaliśmy prawdziwą wymianę ciosów. Akcje przenosiły się spod jednego pola karnego do drugiego. Skuteczniejsze w tej bitwie okazały się być Oszołomy, które po ciężkim meczu ostatecznie wygrali 6:4 . Oba zespoły stworzyły świetne widowisko, nie brakowało w tym meczu niczego. Mieliśmy piękne bramki, kombinacyjne akcje, wyrównane oraz trzymające w napięciu do ostatnich minut spotkanie. Oszołomy przedłużają swoją serię zwycięstw i coraz bardziej deptają czołówce po piętach.

Hiacynt-WKS

Podsumowanie tego meczu można zamknąć w jednym zdaniu. Hiacynt z roli faworyta wywiązał się znakomicie, będąc lepszym w każdym aspekcie gry. Ostatecznie zwyciężając nad Wybrzeżem Klatki Schodowej 30:1.

Kopacze-Dallas

Pierwsze spotkanie niedzielnych zmagań. Faworyt przed meczem mógł być tylko jeden. Był nim zespół FC Dallas i również nie zawiódł. Pomimo ambitnej postawy Kopaczy, którzy przed dłuższy czas w meczu stawiali dzielnie opór, ekipa Adriana Walkowskiego wygrała pewnie 12:1 i zainkasowała kolejny komplet punktów.

Olimpia-drink Team

Pojedynek drużyn, które do tego meczu przystępowały bez zdobyczy punktowych. Od pierwszych minut oglądaliśmy twarde oraz szybkie spotkanie z dużą ilością sytuacji bramkowych. Olimpia lepiej weszła w mecz prowadząc po 8 minutach już 2:0. Jednak sytuacja zmieniła się w mgnieniu oka i to Drink team schodził na przerwę z prowadzeniem 3:2. Tuż po przerwie do wyrównania doprowadził Michał Kot. Kolejne minuty to wymiana ciosów. Zarówno jeden jak i drugi zespół stwarzał sobie sporo sytuacji, jednak brakowało w tym wszystkim spokoju i wykończenia. To zmieniło się w 40 minucie spotkania. Znakomite otwierające podanie Adama Kwidzińskiego wykorzystał Adam Borowski. Popularny ” Borówa” znakomicie uderzył po długim słupku i to Drink team wyszedł ponownie na prowadzenie. Olimpia w tym sezonie przyzwyczaiła swoich kibiców do tego, że w ich meczach zwroty akcji to normalność i tak było też tym razem. Nie minęło 60 sekund, a za sprawą Przemysława Jasińskiego najpierw wyrównała, a następnie wyszła na prowadzenia 5:4. Końcówka meczu to szalona pogoń za choćby jednym punktem Drink teamu. Próby te zostały nagrodzone! Na 50 sekund przed końcem najprzytomniej pod bramką Olimpii zachował się Kacper Tomczak, który wykorzystał nieporadność obrońców rywala i doprowadził do remisu. Oba zespoły nie zadowolone z perspektywy podziału punktów szukały w ostatnich sekundach przechylenia szali na swoją stronę, jednak to się nikomu się to nie udało i zanotowaliśmy tym samym pierwszy remis w rozgrywkach Tyskiej Ligi Szóstek. Ten mecz był znakomitą reklamą dla ligi, nie brakowało w tym spotkaniu absolutnie niczego. Dziękujemy drużynom za świetne widowisko!

Czułowianka – Tyskie Dzbany

Spotkanie kończące piątą serie zmagań Tyskiej Ligi Szóstek rozpoczęła ekipa Czułowianki, która miała wyraźną przewagę w pierwszych minutach spotkania. Efektem czego były dwie bramki Janusza Małka w odstępie minuty i po 10 minutach zapachniało niespodzianką, faworyt przegrywał już 2:0 . Stracone gole podziałały mobilizująco na drużynę Kacpra Śmigla, która po ospałym początku zdecydowania podkręciła tempo gry i zepchnęła rywali do defensywy. Na efekty nie trzeba było długo czekać ,po świetnie rozegranym rzucie rożnym bramkę kontaktową zdobył Dawid Fluder. Tyskie dzbany poszły za ciosem i za sprawą Radosława Rolki i Andrzeja Rukojća w 21 minucie już prowadzili 3:2. Tuż przed przerwą odpowiedziała Czułowianka, świetną kontrę 2 na 1 wykończył Paweł Czechowicz i po pierwszej mieliśmy połowie na tablicy wyników remis 3:3. Tuż po przerwie kapitalnym podaniem za linię obrońców do Andrzeja Rukojća popisał się Kuba Bronkowski, Popularny „many7” takich sytuacji nie zwykł marnować dając ponownie prowadzenie Tyskim dzbanom. Przełom w spotkaniu nastąpił w 32 minucie. Faulowany w polu karnym był Dawid Fluder. Sam poszkodowany podszedł do rzutu karnego  i po chwili mieliśmy już 5:3 . Jakby nieszczęścia było mało, przy niefortunnej interwencji kontuzji doznał bramkarz Czułowianki Rafał Szafrański. Ekipa z Czułowa próbowała jeszcze wrócić do tego meczu, łapiąc kontakt na 5:4 za sprawą świetnie grającego w tym meczu Janusza Małka, jednak popełniali zbyt dużo prostych błędów w obronie które skrzętnie wykorzystywał rywal aplikując im kolejne 3 bramki. W końcówce bramkę na otarcie łez zdobył Paweł Czechowicz i spotkanie zakończyło się rezultatem 8:5.

Przedstawiamy wam także najlepszych zawodników minionego weekendu:

⭐️ Piotr Giemlik (Kopacze) – wiele spektakularnych interwencji

⭐️ Adam Borowski (Drink Team Tychy) – bramka oraz 2 asysty

⭐️ Fabian Biernat (FC Dallas Tychy) – 2 bramki oraz 2 asysty

⭐️ Janusz Małek (Czułowianka Tychy II) – 3 bramki oraz asysta

⭐️ Yuri Stest (From_UA) – 4 bramki oraz asysta

⭐️ Maciej Pyka (Hiacynt Tychy) – 11 bramek oraz 2 asysty

Wszystkim zawodnikom serdecznie gratulujemy ⚽️👏

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.