Czułowianka-From UA

W zapowiedzi przed tym pojedynkiem podkreślaliśmy, że Czułowianka to zespół nieobliczalny, potrafiący postawić się wyżej notowanemu rywalowi. To wszystko potwierdziło się w sobotnie popołudnie przy ulicy Wejchertów. Mecz na samym początku lepiej ułożył się dla Ukraińców, którzy już w 30 sekundzie, za sprawą Yuri Stetsa, wyszli na prowadzenie. W kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy Janusza Małka, a co najważniejsze potrafili wykorzystać proste błędy indywidualne rywala i w ciągu 4 minut zadali trzy ciosy, wychodząc tym samym na prowadzenie 3:1. W 14 minucie sytuacja Ukraińców jeszcze bardziej się skomplikowała, kontuzji doznał ich bramkarz, który nie był w stanie dalej kontynuować gry i jego miejsce w bramce musiał zająć zawodnik z pola. Okoliczności te podziałały mocno mobilizująco dla drużyny From UA i po bramkach Yuriego Stetsa oraz Artema Domanskiego doprowadzili do remisu. Ostatnie słowo w tej połowie należało jednak do Czułowianki, a konkretnie do Janusza Małka, który w sytuacji sam na sam nie pomylił się i ustalił wynik do przerwy na 4:3. Drugą połowę, podobnie jak pierwszą, lepiej zaczęli Ukraińcy, ponownie za sprawą duetu Stets-Domansky, zdobywając bramki na 4:4 i 5:4. W kolejnych minutach zrobiło się nerwowo, kartki sypały się jedna po drugiej, a sam mecz stał się mocno szarpany. Wynik ponownie zmienił się w 38 minucie. Kontratak na bramkę zamienił świetnie tego dnia dysponowany Kacper Wróbel doprowadzając do remisu. Końcówka meczu to prawdziwa wymiana ciosów, akcję błyskawicznie przenosiły się spod jednego pola karnego do drugiego. Gdy na minutę przed końcem wydawało się, że jednak mecz zmierza ku podziale punktowym bramkę dla From UA zdobył Oleksandr Kovalenko wprawiając w euforię swoich kibiców. Radość nie trwała jednak długo! 30 sekund później kapitalnym strzałem od poprzeczki popisał się Janusz Małek i ostatecznie mecz zakończył wynikiem remisowym 6:6

 Tyskie Dzbany vs Kopacze

Tyskie dzbany przystąpiły do tego spotkania bez 2 ważnych ogniw. Te braki dało się zauważyć szczególnie w pierwszej połowie meczu gdzie gra wyraźnie się nie kleiła, a w ich akcjach było sporo niedokładności. Kopacze, którzy z meczu na mecz rosną w siłę postawili trudne warunki i do przerwy mieliśmy dosyć niespodziewany wynik remisowy 1:1. Po przerwie szybko na prowadzenie Tyskich dzbanów wyprowadził Andrzej Rukojć. „Many7” w pojedynkach 1 na 1 z bramkarzem po prostu się nie myli i nie inaczej było w tej sytuacji. W 35 minucie drugą żółtą kartkę ujrzał Dawid Fluder. W sytuacji przewagi jednego zawodnika Kopacze świetnie rozegrali rzut wolny i doprowadzili ponownie do remisu . Wydaje się, że w tym momencie nastąpił kluczowy moment spotkania. Ekipa Mirosława Halka po bramce wyrównującej zamiast pójść za ciosem i dobić rywala, zwolniła tempo a, dodatkowo nadziała się na kontrę, którą znakomicie wykorzystał Kamil Braś i to Tyskie dzbany po raz trzeci wyszły na prowadzenie w tym meczu. W końcówce Kopacze czując, że w tym meczu są w stanie urwać punkty faworytowi rzucili się do ataku jednak rywale na wiele już im nie pozwolili ,dokładając na minutę przed końcem bramkę na 4:2 i takim też wynikiem zakończył się ten pojedynek.

Drink Team vs KS Pampeluna

Pierwsza połowa pod dyktando Drink teamu, który wyglądał na zespół lepiej poukładany i bardziej zdeterminowany. Do przerwy ekipa Adama Kwidzińskiego pewnie prowadziła 3:0. Po przerwie w szeregi Drink teamu wkradło się rozluźnienie, które szybko wykorzystała Pampeluna zdobywając bramkę kontaktową na 3:1. Na więcej jednak tego dnia drużynę Pawła Motlocha stać nie było, a rywale do samego końca potrafili trzymać ich w bezpiecznej odległości co najmniej dwóch bramek. Oba zespoły w końcowych minutach dołożyły po dwa gole i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Drink teamu 5:3.

 Oszołomy vs Amsterdam Duet Team

Niedzielne popołudnie z Tyską Ligą Szóstek rozpoczęliśmy od wielkich derbów osiedla A. Oba zespoły przystąpiły do meczu w licznych i praktycznie najmocniejszych zestawieniach. Od pierwszych minut na boisku oglądaliśmy niezwykle intensywne, zacięte i obfitujące szczególnie w pierwszej połowie w dużą ilość bramek spotkanie. Do przerwy mieliśmy remis 3:3, a żadna z drużyn przez pierwszej 25 minut pojedynku nie była w stanie odskoczyć na więcej niż jedną bramkę. W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił, trwała walka o każdy centymetr boiska. Oba zespoły skupione były przede wszystkim na obronie bramki. Impas strzelecki w 39 minucie został przełamany za sprawą Andrzeja Ciaputy, który swoim golem wyprowadził Amsterdam Duet Team na prowadzenie 4:3. Postawione pod ścianą Oszołomy ruszyły do przodu szukając bramki wyrównującej. Drużyna Krzysztofa Frankowskiego umiejętnie jednak potrafiła rozbijać ataki rywali, nie dopuszczając do zbyt wielu klarownych sytuacji. W tym właśnie momencie należy przytoczyć powiedzenie, że derby rządzą się swoimi prawami. Gdy wydawało się, że Oszołomy będą musiały uznać wyższość rywala, na 30 sekund przed końcem w zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachował się Ariel Rybicki i umieszczając piłkę w siatce wprowadził w absolutną euforię swoich kibiców. Ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami. Olbrzymi niedosyt zapewne będzie towarzyszył po tym spotkaniu drużynie Amsterdamu, któremu do niezwykle prestiżowego zwycięstwa zabrakło sekund!

Fc Dallas Tychy vs WKS

Drugie spotkanie okrzyknięte pojedynkiem Dawida z Goliatem miało swoje idealne odzwierciedlenie na boisku. Pomimo kapitalnej postawy w bramce Krzysztofa Niedobeckiego który dwoił się i troił,  jak i dużej woli walki drużyny Wybrzeża, nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki i ulegli faworytowi wysoko bo aż 18:3.

Hiacynt Tychy VS Olimpia

W ostatnim pojedynku 5 kolejki Tyskiej Ligi Szóstek, podobnie jak w poprzednim meczu, faworyt nie zawiódł. O ile w pierwszych 10 minutach Olimpia dzielnie dotrzymywała kroku rywalom, chowając się za podwójną gardą i szukając swoich szans w kontratakach, to im dalej w mecz tym przewaga na boisku lidera tabeli rosła coraz bardziej. Hat trick Macieja Pyki oraz bramka Konrada Pipii pozwoliła Hiacyntowi zejść na przerwę z komfortowym prowadzeniem 4:0. Po zmianie stron obraz meczu nie uległ zmianie, ekipa Jakuba Janiszewskiego spokojnie kontrolowała przebieg spotkania i ostatecznie pokonała Olimpię pewnie aż 10:2.

Tradycyjnie przedstawiamy wam także najlepszy zawodników minionej kolejki:

Krzysztof Niedobecki (WKS) – wiele znakomitych interwencji

Michał Stefanek (FC Dallas Tychy) – 3 bramki oraz 4 asysty

Patryk Mierzejewski (Amsterdam Duet Team) – świetny występ w defensywie

Szymon Błąkała (Kopacze) – 2 bramki

Ariel Rybicki (Oszołomy) – 3 bramki

Konrad Pipia (Hiacynt) – 3 bramki oraz asysta

Serdeczne gratulację dla wyróżnionych zawodników!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.