SOBOTA
Na otwarcie sobotnich zmagań 5 kolejki Tyskiej Ligi Szóstek spotkały się dwie ekipy o zupełnie odmiennych nastrojach. FC Polish Tigers, zamykający tabelę i wciąż poszukujący pierwszych punktów w sezonie, mierzył się z rozpędzonymi Tyskimi Koneserami, którzy po dwóch kolejnych zwycięstwach chcieli kontynuować swoją dobrą passę.
Pierwszy kwadrans spotkania nie zachwycił kibiców – obie drużyny miały problemy z utrzymaniem płynności w grze, a klarownych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Dopiero końcówka pierwszej połowy przyniosła więcej emocji. Faworyzowani goście przyspieszyli tempo i udokumentowali swoją przewagę dwoma trafieniami – w 18 minucie wynik otworzył Jakub Burczyński po podaniu Sebastiana Szlęka, a tuż przed przerwą, w 20 minucie, Mariusz Jaworski podwyższył na 2:0 po asyście Burczyńskiego.
Po zmianie stron boisko zdominowali już całkowicie Tyscy Koneserzy. Ich ofensywa działała jak dobrze naoliwiona maszyna, a kolejne bramki były tylko kwestią czasu. Goście dorzucili aż osiem trafień, nie pozostawiając złudzeń rywalom. Gospodarze zdołali odpowiedzieć jedynie jednym, honorowym golem Mateusza Golombka w 40 minucie.
Spotkanie zakończyło się pewnym i efektownym zwycięstwem Tyskich Koneserów 10:1, którzy dzięki trzeciej wygranej z rzędu wskoczyli na czwarte miejsce w tabeli, mając na koncie 9 punktów. FC Polish Tigers natomiast wciąż pozostają bez zdobyczy punktowej i zamykają ligową stawkę.
Najlepszym zawodnikiem meczu został ponownie Jakub Burczyński, który potwierdził swoją kapitalną formę, notując 2 gole i 4 asysty, będąc mózgiem i liderem ofensywy swojej drużyny.
Spotkanie pomiędzy Las Palmass a Parowozem Zagłady było starciem dwóch zespołów z odmiennymi celami i formą. Gospodarze, którzy po słabym początku sezonu wciąż liczą się w walce o awans, musieli ten mecz po prostu wygrać, by nie stracić kontaktu z czołówką. Goście natomiast, mimo że zamykają tabelę i pozostają jedyną ekipą bez punktów, zawsze słyną z waleczności i determinacji.
Od pierwszego gwizdka przewaga Las Palmass była wyraźna. Gospodarze zdominowali rywala, raz po raz testując czujność bramkarza Parowozu. Już w 6 minucie wynik otworzył Szymon Chabinka, a chwilę później, w 7 minucie, prowadzenie podwyższył kapitan zespołu Oskar Świętek. Mimo że faworyci mogli w tym fragmencie prowadzić jeszcze wyżej, to goście pokazali charakter – w 11 minucie po efektownej indywidualnej akcji gola kontaktowego zdobył Jakub Małek. Radość Parowozu nie trwała jednak długo, bo w 14 minucie na listę strzelców wpisał się Dominik Dąbrowski, a tuż przed przerwą, w 21 minucie, Tomasz Grządzielewski ustalił wynik pierwszej połowy na 4:1.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie – Las Palmass nie zwolniło tempa i kontrolowało wydarzenia na boisku, demonstrując przy tym wysoką skuteczność. Gospodarze dorzucili kolejne sześć bramek, podczas gdy Parowóz zdołał odpowiedzieć jedynie jednym trafieniem, co ostatecznie dało wynik 10:2.
Zasłużenie tytuł najlepszego zawodnika meczu powędrował do Dominika Dąbrowskiego, który skompletował hat tricka i był jednym z głównych architektów efektownego zwycięstwa swojego zespołu.
Dzięki temu triumfowi Las Palmass z dorobkiem 9 punktów awansowali na 4 miejsce w tabeli, tracąc jedynie 3 punkty do lokaty premiowanej awansem i 6 do lidera. Parowóz Zagłady natomiast wciąż pozostaje bez punktów, zamykając tabelę 2 ligi.
Spotkanie 1 ligi pomiędzy Luz Blues Team a AKS Tornado Tychy, które miało rozpocząć się o godzinie 14:00, ostatecznie nie doszło do skutku. Gospodarze, zmagający się z problemami kadrowymi, zmuszeni byli oddać mecz walkowerem. Oznacza to dla nich nie tylko stratę punktu w tabeli, ale również spadek na ostatnie miejsce w ligowej stawce. Tornado z kolei bez wychodzenia na boisko dopisuje do swojego dorobku 3 punkty, dzięki czemu z 6 oczkami na koncie plasuje się obecnie na 6 pozycji w tabeli.
Mecz 3 ligi pomiędzy FC Skalna a FC Specjalni dostarczył kibicom sporo emocji i zwrotów akcji. Pierwsza połowa długo toczyła się w wyrównanym tempie — obie drużyny grały ostrożnie, a po kwadransie na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis. Końcówka tej części spotkania należała jednak do gospodarzy, którzy w zaledwie sześć minut zdominowali rywali, zdobywając trzy gole i schodząc na przerwę z pewnym prowadzeniem 3:0.
Po zmianie stron role się odwróciły — to goście ruszyli do ataku i już po dziesięciu minutach odrobili całość strat, doprowadzając do remisu 3:3. W końcówce oba zespoły miały swoje okazje, lecz żadnej z nich nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem 3:3.
Najlepszym zawodnikiem meczu w drużynie gospodarzy został wybrany Jakub Rostkowski, autor jednego z trafień. FC Skalna po tym spotkaniu ma na koncie 4 punkty i zajmuje 8 miejsce w tabeli. FC Specjalni z kolei pozostają na 3 pozycji, tracąc 5 punktów do lidera i 2 do drugiego miejsca.
O godzinie 16:00 rozegrano mecz 2 ligi pomiędzy Laga Bonito a Tyskie Browary. Spotkanie zapowiadało się ciekawie — faworytem byli goście, wiceliderzy rozgrywek, którzy po pierwszej porażce w sezonie sprzed tygodnia chcieli jak najszybciej wrócić na zwycięski tor. W zupełnie innych nastrojach przystępowali do meczu gospodarze — po świetnej inauguracji i sensacyjnym zwycięstwie nad Las Palmass, w kolejnych trzech spotkaniach ponieśli komplet porażek.
Pierwsza połowa przebiegła zgodnie z przewidywaniami. Tyskie Browary kontrolowały grę, stopniowo narzucając swoje tempo, a przewagę potwierdziły dwoma trafieniami — w 11 minucie na listę strzelców wpisał się Damian Łusewicz, a cztery minuty później wynik podwyższył Janusz Małek. Do przerwy goście zasłużenie prowadzili 2:0.
Po zmianie stron tempo meczu znacznie wzrosło. Już po minucie od wznowienia gry Jakub Martinson podwyższył prowadzenie na 3:0, lecz Laga Bonito błyskawicznie odpowiedziała — minutę później premierowego gola dla gospodarzy zdobył Kamil Łankiewicz. W 31 minucie zrobiło się jeszcze ciekawiej, gdy po jego podaniu bramkę na 3:2 zdobył Dawid Wanot.
Nadzieje gospodarzy na odwrócenie losów spotkania nie trwały jednak długo. W 41 minucie Łusewicz ponownie trafił do siatki, a dwie minuty później skompletował hat tricka, wyraźnie rozstrzygając losy meczu. W końcówce Dawid Marczak dołożył jeszcze dwa gole (47’ i 50’), ustalając wynik na 7:2 dla Tyskich Browarów.
Najlepszym zawodnikiem meczu po raz kolejny został wybrany Damian Łusewicz, który potwierdza świetną formę w ostatnich tygodniach. Tyskie Browary dzięki zwycięstwu mają na koncie 12 punktów i utrzymują pozycję wicelidera z trzypunktową stratą do lidera. Laga Bonito natomiast notuje czwartą porażkę z rzędu i spada na 9 miejsce w tabeli — znajdując się w strefie spadkowej, co z pewnością jest wynikiem poniżej oczekiwań i możliwości tej drużyny.
O godzinie 17:00 rozegrano emocjonujący mecz 1 ligi pomiędzy FC Under Forest a Borowa Team. Choć zespoły dzieliła spora różnica miejsc w tabeli, zapowiadało się wyrównane widowisko — i faktycznie, spotkanie dostarczyło kibicom prawdziwych emocji. Obie drużyny postawiły na ofensywę, a defensywy po obu stronach nie były w stanie zatrzymać naporu rywali, co zaowocowało gradobiciem bramek.
Już w pierwszej akcji meczu gospodarze wyszli na prowadzenie po trafieniu Wojciecha Langiera, jednak Borowa Team błyskawicznie odwróciła losy meczu. W ciągu kilku minut, między 5 a 8 minutą, goście zdobyli trzy bramki — kolejno Konrad Walicki, Kacper Słanek i Kacper Lis — wychodząc na prowadzenie 3:1. W 10 minucie kontaktowego gola dla Under Forest zdobył Konrad Karolewski, lecz Borowa ponownie odskoczyła w 16 minucie po trafieniu Walickiego na 4:2.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do gospodarzy. W ostatnich siedmiu minutach strzelili aż trzy bramki — dwa razy trafił Mateusz Rawicki, a raz Bartosz Chwila — dzięki czemu FC Under Forest schodził do szatni z prowadzeniem 5:4.
Po zmianie stron lepiej rozpoczęła Borowa, która w zaledwie osiem minut zdobyła trzy bramki i wyszła na prowadzenie 8:5. W 35 minucie sygnał do odrabiania strat ponownie dał Karolewski (8:6), ale natychmiastową odpowiedź dał niezawodny Walicki, kompletując czwarte trafienie w meczu i podwyższając na 9:6. Wydawało się, że to koniec emocji i goście mają mecz pod kontrolą — nic bardziej mylnego.
Gospodarze pokazali ogromny charakter i determinację. W ostatnim kwadransie ruszyli do szaleńczego pościgu, doprowadzając do remisu 9:9, a na trzy minuty przed końcem zadali decydujący cios. Zwycięskiego gola na 10:9 zdobył bohater spotkania, Mateusz Rawicki, który zakończył mecz z dorobkiem czterech bramek i trzech asyst, zasłużenie zgarniając tytuł gracza meczu.
FC Under Forest dokonał rzeczy niezwykłej, odwracając losy meczu i sięgając po cenne trzy punkty, które pozwalają im utrzymać się w ścisłej czołówce tabeli — z dorobkiem 10 punktów zajmują 4 miejsce, tracąc tylko trzy oczka do lidera, Centrum Team. Z kolei Borowa Team, mimo dobrej gry i ofensywnego potencjału, znów schodzi z boiska bez punktów i pozostaje na ostatnim miejscu tabeli, mogąc mieć ogromny niedosyt po takim meczu.
O godzinie 18:00 rozegrano niezwykle interesujące spotkanie 2 ligi pomiędzy Unknown Team a Tankownią Tychy. Obie drużyny przystępowały do meczu z identycznym dorobkiem punktowym i w bardzo dobrej formie, co zapowiadało zacięty bój o cenne punkty mogące przybliżyć zwycięzcę do walki o awans. Stawka była wysoka – dla jednej ekipy mecz mógł otworzyć drzwi do ścisłej czołówki, dla drugiej porażka mogła te marzenia poważnie utrudnić.
Spotkanie rozpoczęło się w piorunującym tempie. Już w 1 minucie gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Łukasza Mrówki, jednak rywale szybko odpowiedzieli – w 5 minucie na listę strzelców wpisał się Mateusz Krajewski, doprowadzając do remisu. W 8 minucie Unknown Team ponownie wyszło na prowadzenie – po raz drugi błysnął duet Adam Tomczyk i Jakub Kielar, który zaliczył drugą asystę. W 16 minucie to właśnie Kielar podwyższył prowadzenie na 3:1, lecz Tankownia nie zamierzała się poddawać. Minutę później kontaktowego gola zdobył Antoni Witkowski, a w 21 minucie po trafieniu Adama Kwidzińskiego mieliśmy remis 3:3.
Po przerwie Tankownia przejęła inicjatywę. W 29 minucie goście po raz pierwszy objęli prowadzenie w meczu. W 35 minucie Michał Stefanek dołożył kolejne trafienie, podwyższając na 5:3, lecz chwilę później samobójcze trafienie jednego z zawodników Tankowni pozwoliło gospodarzom złapać kontakt. W 39 minucie po raz kolejny dał o sobie znać Adam Tomczyk, który doprowadził do wyrównania 5:5.
Decydujące ciosy zadał jednak ten, który od początku sezonu jest prawdziwym liderem Tankowni — Adam Kwidziński. W 43 i 47 minucie zdobył kolejne dwa gole, kompletując hat tricka i zapewniając swojej drużynie cenne zwycięstwo 7:5. To właśnie on po raz kolejny zgarnął nagrodę zawodnika meczu, udowadniając, że w kluczowych momentach można na niego liczyć.
Tankownia Tychy dzięki tej wygranej ma już na koncie 12 punktów i awansuje na 3 miejsce w tabeli, tracąc zaledwie 3 oczka do niepokonanego lidera — Tyskich Wirtuozów. Unknown Team po porażce spadł na 5 pozycję z dorobkiem 9 punktów i 6-punktową stratą do lidera, co sprawia, że w kolejnych meczach nie mogą sobie pozwolić na żadne potknięcie.
O godzinie 19:00 rozegrano ostatni mecz sobotnich zmagań Tyskiej Ligi Szóstek. W spotkaniu 1 ligi zmierzyły się ekipy Hiacynt Tychy i KS Olimpia Tychy. Zdecydowanym faworytem pojedynku byli gospodarze — aktualni mistrzowie rozgrywek, którzy chcieli potwierdzić, że nie rezygnują z gry o najwyższe cele i zbliżyć się do ligowej czołówki. Olimpia natomiast liczyła na sprawienie niespodzianki i przełamanie serii niepowodzeń, jednak różnica klas między zespołami była w tym meczu wyraźna.
Hiacynt od pierwszego gwizdka narzucił swoje tempo, kontrolując przebieg spotkania i raz po raz zagrażając bramce rywali. Ich przewaga szybko znalazła odzwierciedlenie na tablicy wyników — po dwóch golach Tomasza Beszterdy oraz trafieniach Mateusza Jurnego i Bartosza Grolika gospodarze schodzili na przerwę z pewnym prowadzeniem 4:0.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Hiacynt Tychy nie zwalniał tempa, dalej dominując w każdym aspekcie gry. Kolejne cztery bramki tylko potwierdziły pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem gospodarzy 8:0.
Na szczególne wyróżnienie zasłużył Tomasz Beszterda, który był nie tylko filarem defensywy, ale też prawdziwym motorem napędowym ofensywy Hiacyntu. Zakończył mecz z hat trickiem i trzema asystami, co jak na obrońcę jest wynikiem godnym podziwu — i nieprzypadkowo to właśnie on został wybrany zawodnikiem meczu.
Hiacynt Tychy po tej wygranej umacnia swoją pozycję w górnej połowie tabeli, zajmując 5 miejsce z dorobkiem 9 punktów i czterema oczkami straty do lidera. KS Olimpia Tychy z kolei z trzema punktami pozostaje na 8 pozycji, mając coraz mniej marginesu na kolejne potknięcia.
NIEDZIELA
Na otwarcie niedzielnych zmagań w 3 lidze rozegrano spotkanie pomiędzy liderem rozgrywek – Czarnym Bazylem, a ekipą WKS Orzeł Tychy. Lider, mający na koncie komplet zwycięstw, przystępował do meczu w roli faworyta, choć doskonale wiedział, że rywal potrafi postawić twarde warunki każdemu przeciwnikowi.
Spotkanie rozpoczęło się w idealnym tempie – już w początkowych minutach gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Bartosza Nowaka, jednak odpowiedź gości była natychmiastowa, bo po minucie do remisu doprowadził Szymon Targiel. W kolejnych fragmentach mecz toczył się w szybkim tempie, a obie drużyny starały się narzucić swój styl gry. Więcej konkretów mieli jednak gospodarze, a skuteczność Nowaka robiła różnicę. Snajper Czarnego Bazyla dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w 16 i 21 minucie, kompletując hat-tricka i wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 3:1. Goście nie złożyli broni i jeszcze przed przerwą, w ostatnich sekundach pierwszej połowy, Jakub Musiolik zdobył kontaktowego gola na 3:2.
Po zmianie stron widowisko nie zwolniło tempa. Obie ekipy grały otwarty futbol, a błysk Nowaka znów dał o sobie znać – w 31 minucie napastnik Czarnego Bazyla zdobył swojego czwartego gola w meczu, ponownie zapewniając drużynie dwubramkową przewagę. Orzeł jednak nie odpuszczał – w 38 minucie Wojciech Król ponownie złapał kontakt, lecz radość gości trwała zaledwie chwilę, bo minutę później Dominik Sońta ustalił wynik na 5:3.
W końcówce WKS próbował jeszcze odmienić losy spotkania, jednak dobrze zorganizowana defensywa lidera nie pozwoliła na więcej. Czarny Bazyl dopisał kolejne trzy punkty i kontynuuje imponującą serię zwycięstw, umacniając się na czele tabeli. WKS Orzeł Tychy, mimo ambitnej postawy, spadł na szóste miejsce z dorobkiem siedmiu punktów.
Najlepszym zawodnikiem meczu bezdyskusyjnie został Bartosz Nowak – autor czterech goli, który praktycznie w pojedynkę przesądził o losach spotkania.
O godzinie 14:00 rozegrano spotkanie 3 ligi pomiędzy Tyskimi Perełkami a wiceliderem rozgrywek – FC Zmieszani. Goście, walczący o utrzymanie kontaktu z liderem tabeli, przystąpili do meczu z wyraźnym planem i już w 3 minucie wyszli na prowadzenie po trafieniu Kacpra Wrony. Gospodarze jednak nie zamierzali oddać inicjatywy i błyskawicznie, bo zaledwie dwie minuty później, odpowiedzieli golem Dariusza Olszewskiego, doprowadzając do remisu 1:1.
Ta sytuacja tylko podrażniła wicelidera, który w kolejnych minutach narzucił wysokie tempo i zdominował przebieg gry. FC Zmieszani do przerwy zdobyli jeszcze trzy bramki, pokazując pełnię swoich możliwości i schodząc do szatni z wyraźnym prowadzeniem 4:1.
Po zmianie stron obraz gry długo się nie zmienił. Już trzy minuty po wznowieniu meczu Michał Skrodziuk podwyższył wynik na 5:1, co wydawało się rozstrzygać losy spotkania. Wysokie prowadzenie nieco rozluźniło szyki wicelidera, co skrzętnie wykorzystały Perełki – w 40 minucie Marcel Górnik zdobył drugiego gola dla gospodarzy.
Na więcej jednak nie było już stać miejscowych. Zmieszani szybko odzyskali kontrolę i w końcówce meczu ponownie przycisnęli, dokładając dwa kolejne trafienia autorstwa Michała Skrodziuka i Adriana Walkowskiego. Ostatecznie FC Zmieszani pewnie zwyciężyli 7:2, potwierdzając swoją wysoką formę i utrzymując pozycję tuż za plecami lidera – Czarnego Bazyla.
Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Adrian Walkowski, który popisał się hat-trickiem i był głównym motorem napędowym ofensywy wicelidera. Tyskie Perełki, mimo ambitnej postawy, pozostają na 9 miejscu w tabeli z trzema punktami na koncie.
W hicie kolejki 3 ligi, rozegranym o 15:30, naprzeciw siebie stanęły drużyny Orange G. oraz AKS Myfki. Spotkanie zapowiadało się jako jedno z najciekawszych w tej serii gier i rzeczywiście nie zawiodło – kibice zobaczyli pełne emocji, ofensywne widowisko, w którym padło aż dziesięć bramek.
Od pierwszych minut obie ekipy postawiły na otwartą grę. Już w 3 minucie gospodarze wyszli na prowadzenie po trafieniu Natana Wrońskiego, ale goście błyskawicznie odpowiedzieli – w 6 minucie do remisu doprowadził Eryk Tylkowski. Chwilę później Maksymilian Łoziński ponownie dał prowadzenie Orange G., a AKS Myfki znów zareagowały błyskawicznie – w 10 minucie wynik wyrównał Patryk Kozieł.
Tempo nie zwalniało ani na moment. W 12 minucie gospodarze znów wyszli na prowadzenie po golu Artura Seweryna, lecz i tym razem goście nie pozostali dłużni – w 16 minucie drugi raz na listę strzelców wpisał się Eryk Tylkowski. Końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy – w 24 minucie Natan Wroński zdobył swojego drugiego gola i ustalił wynik do przerwy na 4:3 dla Orange G.
Po zmianie stron tempo nieco spadło, choć emocji nie brakowało. Goście z Myfek konsekwentnie dążyli do wyrównania, co udało się na sześć minut przed końcem spotkania – po raz trzeci tego dnia trafił niezawodny Eryk Tylkowski, kompletując hat tricka. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie – w 45 minucie gola zdobył Maksymilian Oszek. Jednak radość Orange G. trwała zaledwie chwilę – minutę później Mateusz Stelmach ustalił wynik meczu na 5:5.
Po pełnym emocji i bramek starciu obie drużyny musiały zadowolić się podziałem punktów. Orange G. z dorobkiem 8 punktów zajmuje obecnie 5 miejsce w tabeli, natomiast AKS Myfki plasują się dwie pozycje niżej z 4 punktami. Graczem meczu został wybrany Eryk Tylkowski – autor hat tricka i motor napędowy ofensywy gości.
O 16:30 na murawę wybiegł niepokonany dotąd lider rozgrywek 2 ligi — Tyscy Wirtuozi, którzy podejmowali osłabiony kadrowo zespół CKS Znicz Żwaków. Spotkanie od samego początku przebiegało pod pełną kontrolą gospodarzy, którzy zdominowali rywala we wszystkich aspektach gry. Już w pierwszym kwadransie meczu Tyscy Wirtuozi urządzili prawdziwy pokaz siły, zdobywając aż sześć bramek i praktycznie rozstrzygając losy spotkania.
Po piorunującym początku tempo gry nieco spadło, a goście zdołali odpowiedzieć honorowym trafieniem — tuż przed końcem pierwszej połowy Szymon Sarniak wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik do przerwy na 6:1 dla lidera.
Druga odsłona meczu nie przyniosła niespodzianki — Tyscy Wirtuozi kontynuowali swoją dominację, raz po raz nękając defensywę rywali. Efektem była kolejna seria bramek, aż sześć w drugiej połowie, co pozwoliło gospodarzom zakończyć spotkanie efektownym wynikiem 13:1.
Zwycięstwo to jeszcze mocniej umocniło Tyskich Wirtuozów na pozycji lidera z kompletem punktów i imponującym bilansem bramkowym. CKS Znicz Żwaków z dorobkiem 6 punktów plasuje się na 6 miejscu w tabeli.
Na wyróżnienie zasłużył Bartosz Hornik, który został wybrany graczem meczu — zanotował jedno trafienie oraz aż cztery asysty, mając ogromny udział w wysokim triumfie swojej drużyny.
O 17:30 rozpoczął się najbardziej wyczekiwany mecz kolejki w 1. lidze Tyskiej Ligi Szóstek, w którym wicelider – Centrum Team podejmował lidera – Amsterdam Duet Team. Obie drużyny przystąpiły do tego starcia w niemal najsilniejszych składach, doskonale zdając sobie sprawę, jak ogromne znaczenie może mieć ten pojedynek w kontekście walki o mistrzostwo.
Spotkanie od pierwszych minut stało na bardzo wysokim poziomie, pełne było walki, dyscypliny taktycznej i cierpliwej gry pozycyjnej. W 7 minucie jako pierwsi cieszyli się goście – Dawid Błaszczyk wykorzystał moment nieuwagi defensywy Centrum i wyprowadził Amsterdam na prowadzenie 1:0. Gospodarze nie pozostali dłużni – już po czterech minutach Bruno Toporczyk popisał się kapitalnym strzałem zza obrońcy, wyrównując stan meczu.
Centrum Team nabrał wiatru w żagle i w 14 minucie po stałym fragmencie gry objął prowadzenie 2:1 – Radosław Szafrański urwał się obrońcy przy rzucie rożnym i trafił idealnie pod poprzeczkę. W końcówce pierwszej połowy tempo nie spadło, a gdy wydawało się, że gospodarze zejdą na przerwę prowadząc, Amsterdam wyprowadził błyskawiczną kontrę, którą ponownie wykończył niezawodny Dawid Błaszczyk, kompletując dublet i ustalając wynik do przerwy na 2:2.
Po zmianie stron emocje nie opadły. Amsterdam Duet Team potrzebował zaledwie minuty, by znów wyjść na prowadzenie – po raz trzeci na listę strzelców wpisał się Błaszczyk, który rozgrywał kapitalne zawody. Centrum odpowiedziało w najlepszy możliwy sposób – w 31 minucie Konrad Jakubczyk doprowadził do wyrównania 3:3, a mecz ponownie stał się niezwykle zacięty.
O losach tego pasjonującego pojedynku zadecydowała sytuacja z 40 minuty – ponownie błysnął Bruno Toporczyk, który precyzyjnym uderzeniem dał gospodarzom prowadzenie 4:3. W końcówce Amsterdam rzucił wszystkie siły do ataku, jednak mimo kilku znakomitych okazji nie zdołał już pokonać bramkarza Centrum.
Ostatecznie Centrum Team wygrał 4:3, odnosząc niezwykle cenne zwycięstwo, które pozwoliło mu wskoczyć na fotel lidera, wyprzedzając Amsterdam Duet Team o zaledwie jeden punkt. Dla Amsterdamu porażka oznacza spadek na 3 miejsce, lecz wciąż pozostają oni w ścisłej czołówce, a walka o mistrzostwo zapowiada się pasjonująco.
Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Bruno Toporczyk, który nie tylko zdobył dwa gole, ale także imponował zaangażowaniem i skuteczną grą w defensywie.
W meczu 2 ligi FC Karolina podejmowała ekipę Zjednoczonych Emiratów Oświęcimskich. Trudno było wskazać wyraźnego faworyta tego spotkania — obie drużyny miały na koncie po 3 punkty i liczyły, że właśnie ten mecz pozwoli im złapać stabilność w środku tabeli. Gospodarze, po przebudowie zespołu przed sezonem, mieli ambicje włączyć się do walki o wyższe cele, jednak słaba forma z początku rozgrywek mocno ostudziła ich entuzjazm. Po pierwszym ligowym zwycięstwie w poprzedniej kolejce FC Karolina chciała pójść za ciosem, ale goście z Oświęcimia mieli zupełnie inne plany.
Pierwsza połowa przyniosła ogromne zaskoczenie. Zjednoczone Emiraty rozpoczęły mecz w imponującym stylu, grając niezwykle skutecznie i konsekwentnie w ataku. Już po piętnastu minutach prowadzili 5:0, kompletnie zaskakując gospodarzy i ich kibiców. FC Karolina dopiero w końcówce pierwszej połowy zdołała odpowiedzieć honorowym trafieniem, lecz goście szybko odzyskali kontrolę i do przerwy prowadzili 7:1, praktycznie przesądzając o losach spotkania.
Druga część meczu przebiegła już w spokojniejszym tempie. Goście, mając komfortowe prowadzenie, skupili się na kontrolowaniu gry, podczas gdy gospodarze próbowali choć częściowo zminimalizować rozmiary porażki. Obie drużyny zdobyły po jednym golu, a mecz zakończył się efektownym zwycięstwem Zjednoczonych Emiratów Oświęcimskich 8:2.
Dla FC Karoliny była to bolesna lekcja — ich sytuacja w tabeli staje się coraz trudniejsza. Z dorobkiem 3 punktów zajmują obecnie 8 miejsce, co zwiastuje walkę o utrzymanie. Z kolei Zjednoczone Emiraty dzięki tej wygranej awansowały na 6 pozycję, mając w dorobku 6 punktów.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Marcin Klimeczek, który zanotował gola oraz dwie asysty, odgrywając kluczową rolę w pewnym zwycięstwie swojej drużyny.
W meczu zamykającym 5 kolejkę 1 ligi Tyskiej Ligi Szóstek doszło do interesującego starcia pomiędzy Dusicielami a beniaminkiem rozgrywek — ekipą The Rats, która do tej pory pozostawała niepokonana i uchodziła za czarnego konia sezonu. Zadanie, jakie czekało na gości, nie było jednak łatwe, bo Dusiciele to drużyna niezwykle nieprzewidywalna — potrafiąca zagrać znakomity mecz, jak choćby remis z Under Forest, ale też zaliczająca słabsze występy, czego przykładem była porażka z Hiacyntem.
Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla The Rats, którzy już w 2 minucie objęli prowadzenie po trafieniu Marcina Musiolika, któremu asystował Kamil Jędryka. Goście poszli za ciosem i w 12 minucie podwyższyli wynik na 2:0 po skutecznej akcji zakończonej golem Kuby Szachnitowskiego. Dusiciele jednak nie zamierzali składać broni — zaledwie minutę później kontaktowe trafienie zdobył Jakub Gawron, co dodało gospodarzom energii. Do końca pierwszej połowy oglądaliśmy wyrównane, intensywne spotkanie z okazjami po obu stronach, ale rezultat do przerwy nie uległ już zmianie — 2:1 dla gości.
Po zmianie stron tempo nieco spadło, lecz emocji nie brakowało. Dusiciele coraz mocniej naciskali, starając się doprowadzić do wyrównania, podczas gdy The Rats konsekwentnie bronili prowadzenia, czekając na swoje szanse w kontrach. Jedna z nich przyniosła efekt w 41 minucie — po szybkim wyjściu z własnej połowy i świetnym podaniu Kamila Drabika, wynik meczu na 3:1 ustalił Patryk Kobyłko.
The Rats po tym zwycięstwie kontynuują imponującą serię, awansując na 2 miejsce w tabeli z dorobkiem równym liderowi — Centrum Team, ustępując mu jedynie bilansem bramkowym. Dusiciele z kolei, mimo ambitnej postawy, spadają na 7 pozycję z 5 punktami na koncie. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Kamil Drabik — nie tylko autor kluczowej asysty, ale przede wszystkim filar defensywy, który skutecznie dowodził linią obrony The Rats przez pełne 50 minut.

Musimy także wyróżnić zawodników, którzy w ostatni weekend pokazali się ze świetnej strony:
- Aleksander Ławniczak (Tyscy Wirtuozi)
- Bruno Toporczyk (Centrum Team)
- Tomasz Beszterda (Hiacynt Tychy)
- Eryk Tylkowski (AKS Myfki)
- Adrian Walkowski (FC Zmieszani)
- Dominik Dąbrowski (Las Palmass)
- Mateusz Rawicki (Fc Under Forest)
- Marcin Klimeczek (ZEO)
- Bartosz Hornik (Tyscy Wirtuozi)
Serdecznie gratulujemy doskonałych występów, a zawodników drużyny tygodnia, którzy zapisali się na wydarzenie Decathlon Go zapraszamy do odebrania Voucherów do Decathlonu o wartości 50 zł podczas najbliższej kolejki.
Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, co tydzień losować będziemy 3 osoby zapisane na wydarzenie Decathlon Go, które również otrzymają voucher o wartości 50 zł do Decathlonu. W tym tygodniu zwycięzcami zostają:
- Oliwier Król
- Mateusz Jurek
- Anna Ostrowska
Najlepsi typerzy każdego tygodnia będą ogłaszani zbiorczo w zakładce “Typer Tyskiej Ligi Szóstek” – na każdego z nich również czeka voucher o wartości 50 zł.
Zwycięzców zapraszamy do kontaktu z organizatorami po odbiór voucherów.

