SOBOTA
Na inaugurację 9, ostatniej kolejki Tyskiej Ligi Szóstek w 3 lidze Tyskie Perełki podejmowały AKS Myfki. Obie drużyny znajdowały się w dolnej części tabeli, a dzielił je zaledwie jeden punkt, co zapowiadało wyrównane i zacięte spotkanie – i dokładnie taki mecz obejrzeliśmy.
Od pierwszych minut trwała twarda, ale bardzo równa walka. Nie brakowało okazji, jednak skuteczność obu ekip pozostawiała wiele do życzenia. Jedyna bramka pierwszej połowy padła w 10 minucie, kiedy Sebastian Śladkowski wyprowadził Perełki na prowadzenie 1:0.
Po przerwie Myfki ruszyły zdecydowanie do odrabiania strat. W 32 minucie dopięły swego – Łukasz Waszak doprowadził do wyrównania. Zaledwie minutę później goście poszli za ciosem i po trafieniu samobójczym objęli prowadzenie 2:1.
W ostatnim kwadransie spotkania gospodarze próbowali jeszcze odwrócić losy meczu, lecz przyjezdni umiejętnie bronili korzystnego wyniku i ostatecznie dowieźli zwycięstwo do końca.
Perełki kończą sezon na 8 miejscu z 10 punktami, natomiast AKS Myfki, dzięki tej wygranej, finiszują na 5 pozycji, mając na koncie 14 punktów.
Najlepszym zawodnikiem meczu ponownie wybrano Eryka Tylkowskiego, który jak zwykle imponował pracą zarówno w defensywie, jak i ofensywie, będąc kluczową postacią swojej drużyny.
Punktualnie o 13:00 rozpoczęło się jedno z kluczowych spotkań decydujących o układzie podium w 1 lidze. Zarówno The Rats, jak i Amsterdam, wciąż miały realne szanse na mistrzostwo, jednak tylko zwycięstwo pozwalało je przedłużyć. Stawka była ogromna – i było to widać od pierwszych minut.
Goście rozpoczęli z impetem. Już w 2 minucie Paweł Pytel wykorzystał pierwszą poważną okazję i otworzył wynik na 1:0. Amsterdam nie zamierzał zwalniać, a po niespełna kwadransie gry prowadził już 2:0, tym razem po trafieniu Dawida Błaszczyka.
Gospodarze starali się odpowiedzieć, stworzyli kilka naprawdę groźnych sytuacji, jednak brakowało im skuteczności i do przerwy rezultat pozostał bez zmian.
Po zmianie stron Amsterdam zaprezentował prawdziwy pokaz siły. Ostatnia połowa sezonu w ich wykonaniu była niemal perfekcyjna – konsekwentna, szybka, pełna dokładności i cierpliwości. Goście wykorzystywali praktycznie każdy błąd rywali, dokładając kolejne bramki i ostatecznie aplikując The Rats aż sześć goli w drugiej połowie.
Gospodarze zdołali odpowiedzieć jedynie trafieniem honorowym w ostatnich sekundach meczu. Spotkanie zakończyło się wyraźnym zwycięstwem Amsterdamu 8:1.
Dla The Rats oznacza to spadek z podium – kończą sezon na 4 miejscu, które jak na beniaminka jest świetnym wynikiem pomimo mocno rozbudzonych apetytów. Amsterdam natomiast finiszował rozgrywki na 3 pozycji z dorobkiem 21 punktów.
Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Maksymilian Małek, który imponował solidnością w defensywie i aktywnością w ofensywie, mając ogromny wpływ na dominację swojej drużyny.
O 14:00 w meczu 2 ligi Las Palmass podejmowało Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie. Gospodarze, mimo że byli wyraźnym faworytem, chcieli przede wszystkim godnie zakończyć sezon, który pozostawił u nich sportowy niedosyt — cel nadrzędny, czyli powrót do 1 ligi, nie został osiągnięty. Z kolei goście przyjechali z jasnym zadaniem: wygrać i samodzielnie zapewnić sobie utrzymanie, bez oglądania się na wyniki innych drużyn.
Pierwszy kwadrans spotkania obfitował w szybkie akcje i wymianę ciosów. Las Palmass dwukrotnie obejmowało prowadzenie — najpierw w 2 minucie po trafieniu Oskara Świętka, a następnie w 11 dzięki bramce Michała Nguyena — jednak za każdym razem Zjednoczone Emiraty błyskawicznie odpowiadały. W 7 minucie do siatki trafił Adrian Zamarlik, a pięć minut później wyrównał Arkadiusz Podbrożny.
Kluczowy fragment meczu nastąpił jednak tuż przed przerwą. W ciągu zaledwie dwóch minut, od 22 do 24, gospodarze zadali rywalom aż trzy bolesne ciosy, odskakując na prowadzenie 5:2 i przejmując pełną kontrolę nad wydarzeniami na murawie.
Po zmianie stron Las Palmass grało mądrze i odpowiedzialnie, skutecznie neutralizując ofensywne próby rywali. Udało im się także dołożyć kolejne trafienie — w 36 minucie Łukasz Baranowski ustalił wynik na 6:2.
Gospodarze pewnie wygrali i zakończyli sezon na 4 miejscu z dorobkiem 18 punktów. Z kolei Zjednoczone Emiraty, mimo porażki, mogły odetchnąć z ulgą — dzięki niekorzystnemu wynikowi Lagi Bonito utrzymały się w 2 lidze, finiszując na 7 pozycji z 9 punktami.
Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Dominik Dąbrowski, który napędzał ofensywę Las Palmass i miał duży wpływ na dominację gospodarzy.
O 15:00 rozpoczął się mecz, który miał rozstrzygnąć rywalizację o mistrzostwo 3 ligi — FC Specjalni kontra FC Zmieszani. Obie drużyny już w poprzedniej kolejce zapewniły sobie bezpośredni awans do 2 ligi, a jedyną niewiadomą pozostało to, kto zakończy sezon na szczycie tabeli. W korzystniejszej sytuacji byli goście — mieli 2 punkty przewagi, więc nawet remis dawał im tytuł.
Spotkanie rozpoczęło się z ogromnym impetem. Już w 1 minucie Zmieszani wyszli na prowadzenie po fenomenalnym uderzeniu Dawida Kochanowskiego, który wykorzystał świetne dogranie Kacpra Wrony. Jak się później okazało — był to zarówno otwierający, jak i… jedyny gol tego pojedynku.
Mimo że wynik pozostawał skromny, samo widowisko dostarczyło dużych emocji. Tempo meczu było wysokie, obie drużyny tworzyły sobie kolejne okazje, a gra toczyła się raz pod jedną, raz pod drugą bramką. Nie brakowało walki, intensywności i sytuacji, ale brakowało wykończenia — świetnie spisywali się także obaj bramkarze.
Ostatecznie FC Zmieszani dowieźli prowadzenie do końca i zwyciężając 1:0, zostali mistrzami 3 ligi, kończąc sezon z dorobkiem 24 punktów. FC Specjalni finiszowali na 2 miejscu, tracąc 5 punktów do triumfatora. Obie ekipy wiosną zagrają już na poziomie 2 ligi.
Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Dawid Kochanowski — obrońca gości i autor jedynego, decydującego trafienia, który swoją grą potwierdził, że jest jedną z kluczowych postaci Zmieszanych.
O 16:00 rozpoczęło się starcie pomiędzy Parowozem Zagłady, który niezależnie od wyniku tego spotkania żegnał się już z rozgrywkami 2 ligi, a Tankownią Tychy walczącą o miejsce barażowe. Zwycięstwo gwarantowało gościom trzecią lokatę, a przy potknięciu Tyskich Browarów dawało nawet szansę na awans bezpośredni.
Boisko szybko zweryfikowało ambicje obu ekip. Mecz przerodził się w jednostronne widowisko, w którym Tankownia kompletnie zdominowała rywali i urządziła sobie prawdziwy pokaz skuteczności. Goście bili rekord rozmiaru zwycięstwa w tym sezonie, triumfując aż 22:0, nie pozostawiając złudzeń co do swojej przewagi.
Bohaterem spotkania został ponownie Adam Kwidziński, który po raz kolejny potwierdził, że jest jednym z najjaśniejszych punktów całej ligi. Zanotował imponujące 7 bramek i 8 asyst, praktycznie w pojedynkę demolując defensywę gospodarzy i prowadząc swój zespół do historycznego triumfu.
Tankownia Tychy zakończyła sezon na 3 miejscu, co gwarantuje im udział w wiosennych barażach o 1 ligę. Parowóz Zagłady, w zupełnie odmiennych nastrojach, kończył rozgrywki z zerowym dorobkiem punktowym i spada do 3 ligi, zamykając trudny dla siebie sezon.
O 17:00 zaplanowano spotkanie 1 ligi pomiędzy Luz Blues Team a Borowa Team, jednak kibice nie doczekali się rywalizacji na boisku. Gospodarze, zmagający się z poważnymi problemami kadrowymi, nie byli w stanie skompletować składu i zmuszeni byli oddać mecz walkowerem 0:5.
Dla Luz Blues Team oznacza to smutny koniec sezonu — drużyna kończy rozgrywki bez choćby jednego punktu i automatycznie spada do 2 ligi.
Borowa Team natomiast może mówić o szczęściu. Trzy punkty zdobyte bez gry, w połączeniu z porażką Tornado w starciu z Dusicielami, pozwoliły im utrzymać miejsce barażowe. Tym samym wiosną zagrają o pozostanie w 1 lidze, mierząc się w decydującym meczu z Tankownią Tychy.
O 18:00 rozegrano przedostatni mecz dnia, w którym FC Skalna, zajmująca 9 miejsce w tabeli, podejmowała WKS Orzeł Tychy — 8 zespół ligi z trzypunktową przewagą nad sobotnim rywalem. Obie drużyny nie brały już udziału w walce o czołowe lokaty, ale zależało im na zakończeniu sezonu w dobrym stylu.
Spotkanie rozpoczęło się prawdziwym rollercoasterem. W ciągu pierwszych pięciu minut kibice obejrzeli aż cztery gole — wynik 2:2 był efektem szybkiej wymiany ciosów. FC Skalna dwukrotnie obejmowała prowadzenie, lecz natychmiast je traciła. W 7 minucie po raz pierwszy to WKS wyszedł na prowadzenie po trafieniu Michała Skowrońskiego na 3:2.
Po szalonym początku tempo nieco opadło, ale boisko nadal dostarczało emocji. W 16 minucie gospodarze wyrównali po golu Krystiana Rodaka. Jednak ostatnie słowo w pierwszej części należało do gości — w samej końcówce Szymon Targiel strzałem na 4:3 dał Orłowi prowadzenie do przerwy.
Po zmianie stron FC Skalna już po pięciu minutach doprowadziła do remisu 4:4 po uderzeniu Filipa Kołodzieja. Mecz w dalszym ciągu był otwarty, lecz w decydujących minutach to WKS wykazał się większą skutecznością. W 42 i 45 minucie Nikodem Chylaszek dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik na 6:4 dla gości.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Nikodem Chylaszek, autor dwóch kluczowych trafień, które przesądziły o zwycięstwie jego drużyny. Dzięki tej wygranej WKS Orzeł Tychy zakończył sezon na 7 miejscu z 11 punktami, natomiast FC Skalna ukończyła rozgrywki na 9 pozycji z dorobkiem 5 punktów.
W meczu kończącym sobotnią część zmagań Unknown Team zmierzył się z CKS Znicz Żwaków. Dla gości był to pojedynek o ogromną stawkę — tylko zwycięstwo, przy sprzyjających wynikach na innych boiskach, mogło dać im szansę na utrzymanie w 2 lidze. Gospodarze z kolei, choć przed tygodniem stracili możliwość walki o awans, celowali w zakończenie sezonu dobrym akcentem i utrzymanie 4 miejsca.
Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla Znicza — już w 2 minucie na listę strzelców wpisał się Michał Anioł. Unknown Team błyskawicznie jednak odpowiedział. W 5 minucie wyrównał Łukasz Mrówka, a zaledwie chwilę później Wojciech Walicki, po podaniu Mrówki, wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 2:1.
Goście grali jednak z ogromną determinacją, świadomi konsekwencji ewentualnej porażki. W 14 minucie Olaf Mrzygłód doprowadził do remisu, a tuż przed końcem pierwszej połowy ponownie trafił do siatki, dając Zniczowi prowadzenie 3:2.
Po przerwie Unknown szybko odrobił straty — w 28 minucie ponownie trafił Łukasz Mrówka. Ostatni kwadrans meczu należał jednak zdecydowanie do CKS Znicza. Goście wykazali się lepszą kondycją, większą pewnością i chłodniejszą głową. W decydującej fazie spotkania zdobyli trzy bramki: dwie autorstwa Olafa Mrzygłóda oraz jedną Bartłomieja Głąba, ustalając wynik meczu na 6:3.
Zwycięstwo, w połączeniu z porażkami Lagi Bonito oraz Zjednoczonych Emiratów Oświęcimskich, pozwoliło Zniczowi utrzymać się w 2 lidze, rzutem na taśmę awansując na 6 miejsce z dorobkiem 10 punktów. Unknown Team zakończył sezon na 5 pozycji z 15 punktami.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został Olaf Mrzygłód, który zanotował kapitalny występ, zdobywając cztery gole i dokładając asystę — absolutny lider i architekt zwycięstwa Znicza.
NIEDZIELA
Na otwarcie niedzielnych zmagań ostatniej kolejki Tyskiej Ligi Szóstek w 3 lidze, zamykający tabelę FC Polish Tigers podejmował ekipę Orange G. Choć gospodarze liczyli na przełamanie na zakończenie sezonu, faworytem tego starcia byli goście — i bardzo szybko potwierdzili ten status na boisku. Już po 10 minutach prowadzili 3:0 po dwóch trafieniach Natana Wrońskiego i golu Bartłomieja Kotasa.
W kolejnych fragmentach tempo gry nieco spadło, jednak Orange G nadal w pełni kontrolowało wydarzenia i z bezpieczną przewagą zeszło do szatni. Po zmianie stron gospodarze niespodziewanie złapali kontakt — w 30 minucie gola zdobył Mateusz Mol, dając swojej drużynie nadzieję na powrót do meczu. Reakcja gości była jednak natychmiastowa. Orange G podkręciło tempo i w ciągu zaledwie 12 minut dołożyło cztery kolejne trafienia, definitywnie zamykając temat rywalizacji.
Polish Tigers walczyli do końca i w ostatnich sekundach meczu zdobyli bramkę na otarcie łez autorstwa Adama Włoska, jednak ostatecznie musieli uznać wyższość rywali, przegrywając 2:7.
Najlepszym zawodnikiem meczu został bezapelacyjnie Natan Wroński — autor aż czterech bramek i jednej asysty, zdecydowanie najważniejsza postać w ofensywie Orange G. Dzięki wygranej goście zakończyli sezon na 6 miejscu z dorobkiem 12 punktów, natomiast Polish Tigers zamykają tabelę, kończąc rozgrywki bez zdobyczy punktowej.
Punktualnie o 14:00 rozpoczął się najważniejszy mecz niedzielnych zmagań i jednocześnie kluczowe starcie całej ostatniej kolejki. Lider rozgrywek, Centrum Team, podejmował KS Olimpię Tychy, mając świadomość, że zwycięstwo w tym meczu da im mistrzostwo bez oglądania się na wyniki rywali. Gospodarze byli zdecydowanym faworytem, jednak doskonale wiadomo, że ostatni krok bywa najtrudniejszy, a Olimpia Aleksandra Furczyka już nieraz udowodniła, że potrafi zaskoczyć każdego.
Spotkanie rozpoczęło się prawdziwą sensacją. Już w 3 minucie Robert Niezgoda popisał się fenomenalnym rajdem przez pół boiska i dał gościom prowadzenie 1:0. Gol ten wywołał nerwowość w szeregach gospodarzy, którzy rzucili się do odrabiania strat, lecz razili nieskutecznością. W 14 minucie Centrum otrzymało żółtą kartkę, a grając w osłabieniu musiało przetrwać trudny moment. Paradoksalnie to goście popełnili błąd — fatalne wyprowadzenie piłki zostało bezlitośnie wykorzystane przez Radka Olka, który doprowadził do wyrównania.
Do przerwy oglądaliśmy wyrównany, szybki mecz z sytuacjami po obu stronach, jednak wynik 1:1 utrzymał się do gwizdka kończącego pierwszą połowę.
Po zmianie stron scenariusz pierwszych minut… znów się powtórzył. Olimpia ponownie zadała cios jako pierwsza, a strzelcem po raz drugi został Robert Niezgoda, kompletujący tym samym dublet. Tym razem odpowiedź lidera była natychmiastowa — Radosław Szafrański pięknym strzałem z rzutu wolnego doprowadził do stanu 2:2.
Centrum, nakręcone wyrównaniem, ruszyło po kolejne trafienia. W 36 minucie po kolejnym prostym błędzie defensywy gości w wyprowadzeniu piłki gola na 3:2 zdobył Dominik Warmuz. To trafienie otworzyło worek z bramkami — w ciągu kolejnej minuty Szafrański dwukrotnie trafił do siatki, kompletując hat-tricka i dając gospodarzom prowadzenie 5:2.
Olimpia jednak nie zamierzała składać broni, a w 40 minucie Jasiński kapitalnym uderzeniem z połowy boiska przelobował bramkarza, dając sygnał do walki. Końcówka była nerwowa i intensywna, lecz to gospodarze zachowali więcej spokoju. W 46 minucie Bruno Toporczyk podwyższył na 6:3, ustalając wynik meczu i tym samym pieczętując mistrzostwo Tyskiej Ligi Szóstek dla Centrum Team!
Goście również zasługują na słowa uznania — postawili liderowi bardzo trudne warunki i sprawili, że było to jedno z najbardziej emocjonujących spotkań sezonu. Olimpia mimo porażki utrzymała się w 1 lidze, kończąc rozgrywki na 7 miejscu z 9 punktami.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Radosław Szafrański, autor hat-tricka, którego bramki były kluczowe w najważniejszym meczu sezonu.
O 15:30 na murawę wybiegły ekipy 3 ligi – Czarny Bazyl oraz Tyscy Koneserzy. Stawką spotkania było miejsce barażowe, a obie drużyny dzieliły zaledwie dwa punkty. Wygrana gości oznaczałaby, że to oni, a nie gospodarze, zachowają szansę na awans do 2 ligi.
Początek meczu należał zdecydowanie do Tyskich Koneserów. Już po ośmiu minutach prowadzili 3:0 – najpierw do siatki trafił Wojciech Widera, a następnie dwukrotnie Marcin Błaszczok. Gospodarze wyglądali na kompletnie zaskoczonych takim obrotem spraw, choć z czasem zaczęli stopniowo łapać rytm. Mimo to w 20 minucie goście zadali kolejny cios, podwyższając na 4:0 i z ogromną zaliczką schodząc na przerwę.
W szatni Czarny Bazyl musiał przejść burzę, bo po zmianie stron zobaczyliśmy zupełnie inny zespół. Już kilkanaście sekund po wznowieniu gry kapitan gospodarzy, Dominik Sońta, zdobył pierwszego gola i dał swojej drużynie mocny impuls do walki. Ożywieni gospodarze ruszyli do odrabiania strat, a prawdziwy koncert dał Bartek Nowak. Jego trafienia z 35, 42 i 48 minuty doprowadziły do nieprawdopodobnego remisu 4:4 i spektakularnego powrotu Czarnych Bazylów do gry.
Dla gospodarzy był to remis na wagę złota – utrzymali 3 miejsce i zapewnili sobie udział w barażach. Goście natomiast po końcowym gwizdku nie potrafili ukryć rozczarowania. Zmarnowana czterobramkowa przewaga i utracona szansa na baraż muszą boleć, a sezon zakończyli ostatecznie na 4 pozycji.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został autor hat-tricka – Bartek Nowak, którego trzy gole odmieniły losy meczu i umożliwiły gospodarzom wywalczenie cennego punktu.
O 16:30 FC Karolina podejmowała Tyskie Browary w spotkaniu drużyn walczących o zupełnie odmienne cele. Gospodarze, prowadzeni przez Andrzeja Rukojca, aby uniknąć drugiego z rzędu spadku, potrzebowali zwycięstwa. Zadanie było jednak piekielnie trudne, bo naprzeciwko stanął wicelider rozgrywek, również potrzebujący kompletu punktów, by utrzymać miejsce dające bezpośredni awans do 1 ligi.
Zgodnie z przewidywaniami to goście ruszyli do ataku od pierwszych minut. Już po ośmiu minutach prowadzili 2:0 po trafieniach Mariusza Dobrosia i Janusza Małka. W kolejnych fragmentach spotkania gra nieco się wyrównała, choć to Tyskie Browary wciąż dyktowały warunki. W 22 minucie Damian Łusewicz podwyższył prowadzenie na 3:0.
Gospodarze jednak nie zamierzali odpuszczać i w 24 minucie Andrzej Rukojć zdobył bramkę, która przywróciła FC Karolinie nadzieję na korzystny wynik. Do przerwy goście prowadzili 3:1.
Po zmianie stron gospodarze poszli za ciosem – ponownie na listę strzelców wpisał się kapitan zespołu, Andrzej Rukojć, zmniejszając stratę do 2:3. Ten gol wyraźnie dodał skrzydeł Karolinie, która zaczęła coraz śmielej atakować w poszukiwaniu wyrównania. Jednak w 37 minucie Jakub Martinson mocnym, pewnym uderzeniem podwyższył na 4:2, skutecznie studząc zapędy gospodarzy.
Od tego momentu FC Karolina zaczęła się gubić w defensywie, co rywale skrzętnie wykorzystali, zdobywając w 42 i 43 minucie kolejne dwa gole i praktycznie rozstrzygając losy meczu. W końcówce oglądaliśmy jeszcze wymianę ciosów – najpierw gospodarze trafili za sprawą Kacpra Paradowskiego, lecz Browary odpowiedziały dubletem Rafała Soboty i kolejnym trafieniem Kuby Martinsona. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 9:3 dla Tyskich Browarów.
Ten rezultat przesądził o losach obu ekip. FC Karolina kończy sezon na 9 miejscu, co oznacza spadek do 3 ligi. Tyskie Browary natomiast utrzymały pozycję wicelidera, pieczętując awans do 1 ligi.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Jakub Martinson – autor dwóch bramek i jednej asysty, imponujący intensywnością gry zarówno w ofensywie, jak i defensywie.
O 17:30 rozpoczęło się przedostatnie niedzielne spotkanie 1 ligi, w którym FC Under Forest podejmował Hiacynt Tychy. Gospodarze, znając już wynik starcia Centrum z Olimpią, wiedzieli, że nawet zwycięstwo nie da im mistrzostwa. Stawką meczu było jednak utrzymanie 2 miejsca, gwarantującego udział w przyszłorocznych eliminacjach do mistrzostw Polski w Warszawie. Dla Hiacyntu natomiast było to spotkanie o honor – zakończenie bardzo nieudanego sezonu pozytywnym akcentem.
Pierwsze minuty były spokojne i wyrównane, obie drużyny badały rywala, nie forsując nadmiernie tempa. W 8 minucie błysnął jednak Konrad Karolewski, który świetnie ograł obrońcę i precyzyjnym strzałem przy słupku dał Under Forest prowadzenie 1:0. Goście odpowiedzieli w 13 minucie – po dobrze rozegranej akcji Mateusz Jurny wyrównał na 1:1. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Po zmianie stron spotkanie nabrało rumieńców. Już po dwóch minutach gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie dzięki trafieniu Jakuba Nowaka, lecz Hiacynt odpowiedział błyskawicznie – minutę później ponownie na listę strzelców wpisał się Mateusz Jurny. W 40 minucie role się odwróciły: tym razem to goście objęli prowadzenie po golu Piotra Stefanka, ale Under Forest także potrzebował zaledwie chwili, by odpowiedzieć – Bartosz Chwila wyrównał na 3:3.
Ten sam zawodnik był bohaterem kolejnych minut. W 42 minucie ponownie pokonał bramkarza Hiacyntu, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie 4:3. Przyjezdni, nie mając nic do stracenia, ruszyli odważnie do przodu, lecz nadziali się na kontrę – Patryk Wengerek podwyższył na 5:3. Hiacynt jednak walczył dalej i w 48 minucie Grzegorz Migdał zdobył kontaktowego gola. Ostateczny cios zadał jednak Under Forest – kilka sekund po bramce gości Bartosz Chwila skompletował hat-tricka, ustalając wynik meczu na 6:4.
FC Under Forest zakończył sezon na 2 miejscu, zapewniając sobie awans do eliminacji mistrzostw Polski. Hiacynt Tychy przegrał po raz czwarty w rozgrywkach i ostatecznie uplasował się na 5 pozycji – najniższej w swojej historii występów w Tyskiej Lidze Szóstek.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Konrad Karolewski – autor gola i asysty, wyróżniający się zarówno w ofensywie, jak i w destrukcji.
O 18:30 rozegrano ostatnie spotkanie 2 ligi, w którym Laga Bonito podejmowała Tyskich Wirtuozów. Gospodarze, świadomi układu wcześniejszych wyników, wiedzieli, że aby uniknąć gry w barażach, muszą zdobyć co najmniej punkt. Wirtuozi mieli już zapewniony awans do 1 ligi, lecz wciąż walczyli o utrzymanie 1 miejsca w tabeli, więc również przystępowali do tego meczu w pełni zmotywowani.
Pierwsza połowa była znacznie bardziej wyrównana, niż mogłoby sugerować późniejsze statystyki. Oba zespoły stwarzały sobie okazje, lecz to Wirtuozi wykazali się większą skutecznością pod bramką rywala. W 11 minucie prowadzenie zapewnił im Bartosz Hornik, a kolejne trafienia dołożyli Tomasz Paś w 17 minucie oraz Michał Skowronek w 20 minucie. Gospodarze również mieli swoje szanse, jednak nie zdołali zamienić ich na gole i na przerwę schodzili przegrywając 0:3.
Po przerwie Laga Bonito postawiła wszystko na jedną kartę. Gospodarze ruszyli odważniej do ataku, szukając szybkiego kontaktu i poszli na otwartą wymianę ciosów. Choć zdobyli w drugiej połowie aż 5 bramek, ich rywale odpowiedzieli jeszcze bardziej efektownie, wykorzystując przestrzeń pozostawioną w defensywie gospodarzy. Wirtuozi zdobyli aż 8 goli po zmianie stron i ostatecznie wygrali 11:5.
Wynik ten oznacza, że Laga Bonito kończy sezon na 8 miejscu i wiosną będzie musiała walczyć w barażach o utrzymanie w 2 lidze. Tyscy Wirtuozi dzięki efektownej wygranej przypieczętowali 1 miejsce w tabeli i zostali mistrzem 2 ligi.
W meczu zamykającym rozgrywki 1 ligi, a zarazem cały sezon Tyskiej Ligi Szóstek, Dusiciele podejmowali AKS Tornado. Stawka spotkania była ogromna – gospodarze mieli zaledwie dwa punkty przewagi nad rywalami, co oznaczało, że ewentualna wygrana Tornada dawałaby im utrzymanie, jednocześnie spycha¬jąc Dusicieli na miejsce barażowe. Z kolei porażka gospodarzy, przy ich niekorzystnym bilansie z Borową, oznaczałaby spadek na 9 pozycję i bezpośredni spadek do 2 ligi.
Choć zapowiadało się na dramatyczny bój o ligowy byt, sam mecz okazał się niespodziewanie jednostronny. Dusiciele od pierwszych minut przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku i kompletnie nie dopuścili rywali do głosu. Po trafieniach Filipa Bajorka, Łukasza Bojarskiego i Adama Trzcionki gospodarze prowadzili do przerwy pewnie 3:0.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił – Dusiciele prezentowali się dojrzalej, szybciej i skuteczniej od rywali, którzy nie potrafili znaleźć żadnego sposobu na zatrzymanie rozpędzonego gospodarza. Efektem była kolejna dominująca połowa i aż pięć następnych trafień, które ustaliły wynik meczu na imponujące 8:0.
Dusiciele dzięki wygranej zakończyli sezon na 6 miejscu, pewnie zapewniając sobie utrzymanie. Tornado natomiast po zaledwie jednej rundzie przygody w 1 lidze musi pogodzić się ze spadkiem do 2 ligi.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Filip Bajorek, autor 2 bramek, 2 asyst oraz kluczowa postać w defensywie – prawdziwy lider, który spiął klamrą świetny występ całego zespołu.



Musimy także wyróżnić zawodników, którzy w ostatni weekend pokazali się ze świetnej strony:
- Bartek Wróblewski (FC Zmieszani)
- Filip Bajorek (Dusiciele Football)
- Konrad Karolewski (FC Under Forest)
- Nikodem Chylaszek (WKS Orzeł Tychy)
- Jakub Martinson (Tankownia Tychy)
- Bartek Nowak (Czarny Bazyl)
- Maksymilian Małek (Amsterdam Duet Team)
- Adam Kwidziński (Tankownia Tychy)
- Olaf Mrzygłód (CKS Znicz Żwaków)
Serdecznie gratulujemy doskonałych występów, a zawodników drużyny tygodnia, którzy zapisali się na wydarzenie Decathlon Go zapraszamy do odebrania Voucherów do Decathlonu o wartości 50 zł podczas najbliższej kolejki.
Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, co tydzień losować będziemy 3 osoby zapisane na wydarzenie Decathlon Go, które również otrzymają voucher o wartości 50 zł do Decathlonu. W tym tygodniu zwycięzcami zostają:
- Tomasz Drozdek
- Szymon Pasternak
- Piotr Ziemniak
Najlepszego typera Tyskiej Ligi Szóstek poznamy podczas gali zakończenia sezonu już 5 grudnia!
Zwycięzców zapraszamy do kontaktu z organizatorami po odbiór voucherów.

