SOBOTA
W inauguracyjnym meczu 6 kolejki Tyskiej Ligi Szóstek Tychy United podejmowali FC Polish Tigers. Obie drużyny, znajdujące się w dolnych rejonach tabeli i dzielone zaledwie jednym punktem, miały doskonałą okazję, by odbić się od strefy zagrożenia.
Najciekawszy fragment spotkania przypadł na pierwszy kwadrans, w którym oglądaliśmy wyrównaną i intensywną grę z obu stron. W 10 minucie prowadzenie objęli goście po trafieniu Aleksandra Malczuka, jednak odpowiedź gospodarzy była szybka – w 15 minucie wyrównał Sebastian Śladkowski. Ten gol wyraźnie napędził Tychy United, którzy przejęli inicjatywę i jeszcze przed przerwą zdominowali rywali, zdobywając trzy kolejne bramki i schodząc do szatni z prowadzeniem 4:1.
Po zmianie stron gospodarze nie zwalniali tempa i w 29 minucie podwyższyli wynik na 5:1 za sprawą Dariusza Olszewskiego. Goście odpowiedzieli jednak ambitnie – najpierw w 30 minucie trafił Patryk Gołąb, a w 36 minucie Mateusz Gołombek zmniejszył straty do 5:3.
Nadzieje Polish Tigers na powrót do gry szybko jednak zostały rozwiane. Już minutę później Igor Kotania zdobył kolejną bramkę dla gospodarzy, przywracając trzybramkową przewagę. W końcówce meczu przewaga Tychy United była już wyraźna – rywale opadli z sił, a gospodarze bezlitośnie wykorzystywali kolejne kontrataki, dokładając jeszcze trzy trafienia.
Ostatecznie Tychy United odnieśli pewne zwycięstwo 9:3, zdecydowanie poprawiając swoją sytuację w tabeli. Najlepszym zawodnikiem meczu został Igor Kotania, autor dwóch bramek i trzech asyst, który był kluczową postacią w ofensywie swojej drużyny.
O sprawienie niespodzianki próbowali powalczyć zawodnicy Las Palmass w starciu z kroczącymi od zwycięstwa do zwycięstwa FC Zmieszanymi, jednak faworyci bardzo szybko pokazali swoją siłę. Już po 30 sekundach wynik spotkania otworzył Fabian Biernat, dając gościom błyskawiczne prowadzenie.
W kolejnych minutach przewaga Zmieszanych była wyraźna, lecz mimo naporu to gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania. W 6 minucie do siatki trafił Oskar Świętek, przywracając swojej drużynie nadzieję na korzystny rezultat. Radość Las Palmass trwała jednak krótko – już minutę później prowadzenie gości odzyskał Dawid Dwórznik, a w 17 minucie wynik podwyższył Filip Krzyżowski.
Do przerwy rezultat nie uległ już zmianie, choć napór FC Zmieszanych nie ustawał. Po zmianie stron obraz gry pozostał taki sam – goście dominowali, kontrolowali przebieg spotkania i konsekwentnie dokładali kolejne trafienia. Cztery następne bramki przesądziły o losach meczu, a Las Palmass mimo kilku groźniejszych akcji nie potrafili już odpowiedzieć ani jednym golem.
Ostatecznie FC Zmieszani pewnie zwyciężyli 7:1, potwierdzając wysoką formę i mistrzowskie aspiracje. Najlepszym zawodnikiem meczu został Bartek Sitko, autor dwóch bramek i czterech asyst, który wyróżniał się zarówno w ofensywie, jak i pracy defensywnej.
O 14:30 na boisku pojawili się pierwszoligowcy – Amsterdam Duet Team zmierzył się z KS Olimpią Tychy. Choć lekkim faworytem wydawali się gospodarze, układ tabeli oraz historia bezpośrednich starć zapowiadały wyrównany i zacięty pojedynek – i dokładnie taki obraz oglądaliśmy od pierwszych minut.
Olimpia, mimo braku nominalnego bramkarza – którego zastąpił kapitan Przemysław Jasiński – bardzo dobrze weszła w mecz i postawiła trudne warunki. Początek był dość zachowawczy, ale w 12 minucie gospodarze otrzymali rzut karny. Jasiński popisał się jednak kapitalną interwencją, broniąc strzał Tomasza Cedro.
Cztery minuty później Cedro zrehabilitował się w najlepszy możliwy sposób, otwierając wynik spotkania bezpośrednim uderzeniem z rzutu rożnego. Olimpia odpowiedziała w 19 minucie – Robert Niezgoda wykorzystał przestrzeń w środku pola i precyzyjnym strzałem z dystansu doprowadził do wyrównania.
Końcówka pierwszej połowy przyniosła kolejne emocje. Najpierw prowadzenie dla Amsterdamu odzyskał Piotr Szlendak, ale niemal natychmiast ponownie odpowiedział Niezgoda, ustalając wynik do przerwy na sprawiedliwe 2:2.
Po zmianie stron gospodarze podkręcili tempo i stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, jednak świetnie między słupkami spisywał się Jasiński. Niewykorzystane okazje mogły się na nich zemścić w końcówce – najlepszą szansę dla Olimpii miał Michał Szczepaniak, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 2:2, który nie może satysfakcjonować gospodarzy. Amsterdam Duet Team w pięciu dotychczasowych meczach odniósł tylko jedno zwycięstwo, co wyraźnie rozmija się z ich ambicjami na ten sezon.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został Przemysław Jasiński, który tym razem – zamiast liderować ofensywie – znakomicie wywiązał się z roli bramkarza, wielokrotnie ratując swój zespół przed utratą gola.
O 15:30 Wuje Wygorzele podejmowały Czułowiankę Po Szychcie w starciu dwóch najmłodszych zespołów w lidze. Zapowiedzi ofensywnego widowiska szybko znalazły potwierdzenie na boisku – od pierwszych minut tempo było wysokie, a sytuacji bramkowych nie brakowało.
Już w 3 minucie goście objęli prowadzenie po trafieniu Mateusza Blaszki, jednak odpowiedź gospodarzy była niemal natychmiastowa – cztery minuty później wyrównał Tomasz Jutek. W kolejnych fragmentach to Czułowianka częściej dochodziła do sytuacji, ale zawodziła skuteczność. Niewykorzystane okazje zemściły się w końcówce pierwszej połowy – w 21 minucie Wuje wyszły na prowadzenie 2:1. Radość nie trwała długo, bo chwilę później wyrównał Jan Biczyński. Ostatnie słowo przed przerwą należało jednak do gospodarzy – Mateusz Czypionka dał swojej drużynie prowadzenie 3:2.
Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Goście wrócili do swojej ofensywnej gry, ale tym razem byli znacznie skuteczniejsi. Czułowianka przejęła kontrolę nad meczem i zaczęła seryjnie trafiać do siatki, zdobywając aż pięć bramek w drugiej połowie. Odpowiedź gospodarzy ograniczyła się do jednego trafienia, co było zdecydowanie za mało, by powalczyć o punkty.
Ostatecznie Czułowianka Po Szychcie zwyciężyła 7:4 po bardzo widowiskowym spotkaniu. Najlepszym zawodnikiem meczu został Piotr Dyrszka, autor trzech bramek i dwóch asyst, który był kluczową postacią w ofensywie swojego zespołu.
O 16:30 rozpoczęło się spotkanie drużyn, dla których była to świetna okazja, by zdobyć cenne punkty w kontekście walki o utrzymanie w 1 lidze. Zamykający tabelę Luz Blues Team podejmował przedostatnie Tyskie Browary, które przed tym meczem miały na koncie zaledwie jeden punkt.
Lepiej w mecz weszli gospodarze – już na początku prowadzenie dał im Krzysztof Kostyra. Z czasem jednak inicjatywę przejęli goście, a główną postacią na boisku był Jakub Martinson. Napastnik Browarów był nie do zatrzymania i czterema trafieniami wyprowadził swój zespół na prowadzenie 4:1 po 39 minutach gry.
W 41 minucie sygnał do odrabiania strat dał gospodarzom Kacper Wróbel, jednak nadzieje Luz Blues szybko zostały rozwiane – już minutę później odpowiedział Mariusz Dobroś, przywracając trzybramkową przewagę swojej drużynie.
Końcówka spotkania przebiegała już pod kontrolą gości, którzy pewnie dowieźli wynik do końca i zwyciężyli 5:2, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie i wracając do walki o utrzymanie.
Najlepszym zawodnikiem meczu został bezsprzecznie Jakub Martinson, którego cztery bramki miały kluczowe znaczenie dla losów spotkania.
Świadkami niezwykle emocjonującego i trzymającego w napięciu do ostatnich sekund spotkania byli kibice w meczu 2 ligi, w którym Tyscy Koneserzy zremisowali z FC Specjalnymi 3:3.
Lepiej w spotkanie weszli goście, którzy już w 2 minucie objęli prowadzenie po trafieniu Kacpra Grzesicy. Gospodarze szybko jednak odpowiedzieli i z minuty na minutę przejmowali inicjatywę. Efektem tego były trzy bramki zdobyte jeszcze przed przerwą – dwukrotnie do siatki trafił Szymon Świerczkowski, a jedno trafienie dołożył Damian Krzyżanowski, co dało Koneserom prowadzenie 3:1. Do końca pierwszej połowy kontrolowali oni przebieg gry i spokojnie utrzymali przewagę.
Po zmianie stron ponownie lepiej rozpoczęli goście. Już trzy minuty po wznowieniu kontaktowego gola zdobył Maksymilian Szkucik, co zapoczątkowało bardziej wyrównaną i zaciętą walkę. FC Specjalni stopniowo zwiększali nacisk i w końcu dopięli swego – w 45 minucie Igor Hankiewicz doprowadził do wyrównania.
Końcówka należała do gospodarzy, którzy rzucili się do ataku i stworzyli kilka świetnych okazji na zdobycie zwycięskiej bramki. Zabrakło jednak skuteczności, przez co mecz zakończył się podziałem punktów.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został Szymon Świerczkowski, autor dwóch goli i zdecydowanie najjaśniejsza postać w szeregach Koneserów.
W kolejnym spotkaniu Unknown Team miał zmierzyć się z AKS Tornado, jednak mecz ostatecznie nie doszedł do skutku. Gospodarze po raz kolejny zmagali się z problemami kadrowymi i byli zmuszeni oddać spotkanie walkowerem.
Zgodnie z regulaminem oznacza to zwycięstwo AKS Tornado 5:0 oraz odjęcie jednego punktu ekipie Unknown Team. Sytuacja gospodarzy w tabeli staje się coraz trudniejsza i bez regularnego punktowania w najbliższych kolejkach utrzymanie na poziomie 2 ligi może okazać się poważnie zagrożone.
W ostatnim sobotnim spotkaniu 6 kolejki doszło do starcia 3 ligi pomiędzy WKS Orzeł Tychy a FC Karoliną. Dobra forma gospodarzy i dwa kolejne zwycięstwa sprawiały, że zespół Pawła Rendaka mógł z optymizmem podejść do tego wymagającego pojedynku, jednak to, co pokazali w pierwszej połowie, przeszło najśmielsze oczekiwania.
WKS od pierwszych minut narzucił bardzo wysokie tempo i całkowicie zdominował rywali. Gospodarze bezlitośnie wykorzystywali każdy błąd przeciwnika, a tych po stronie FC Karoliny było zdecydowanie zbyt wiele. Efektem była prawdziwa demolka jeszcze przed przerwą i prowadzenie aż 7:0. Zespół Pawła Rendaka rozegrał zdecydowanie najlepsze 25 minut w tym sezonie, imponując skutecznością i organizacją gry.
Po zmianie stron tempo spotkania nieco spadło. Gospodarze, mając bezpieczną zaliczkę, spuścili z tonu, przez co mecz stał się bardziej wyrównany. Mimo to WKS dołożył jeszcze dwa kolejne trafienia, natomiast goście zdołali odpowiedzieć jedynie bramką honorową.
Ostatecznie WKS Orzeł Tychy zwyciężył bardzo pewnie 9:1, przedłużając serię wygranych do trzech spotkań z rzędu i potwierdzając rosnącą formę. Najlepszym zawodnikiem meczu został Szymon Targiel, autor czterech bramek.
NIEDZIELA
W niedzielę o 15:00 rozpoczęło się zdecydowanie najciekawsze spotkanie 3 ligi, w którym wicelider Orange G podejmował trzeci w tabeli AKS Myfki, tracący do rywali trzy punkty. Starcie miało ogromne znaczenie w kontekście walki o awans, szczególnie dla gości, którzy mogli w bezpośrednim pojedynku zmniejszyć dystans do miejsca premiowanego promocją.
Myfki znakomicie rozpoczęły mecz i już w 3 minucie objęły prowadzenie po trafieniu Huberta Sucholasa. W kolejnych fragmentach spotkanie bardziej przypominało taktyczne szachy niż otwartą wymianę ciosów. Obie drużyny bardzo dobrze funkcjonowały w defensywie, skutecznie rozbijając akcje rywali w środkowej strefie boiska, przez co klarownych sytuacji bramkowych było niewiele.
Mecz wyraźnie ożywił się dopiero w końcowym fragmencie. Gospodarze, zmuszeni do odrabiania strat, zaczęli grać odważniej i częściej zapuszczać się pod bramkę przeciwnika. W 45 minucie dopięli swego – po składnej akcji do wyrównania doprowadził Maksymilian Łoziński.
Nerwowa końcówka nie przyniosła już zmiany rezultatu i spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Z takiego wyniku najbardziej zadowolony może być Barber Sport, który pauzował w tej kolejce i ma teraz zaledwie punkt straty do Orange G, mając jednocześnie jedno spotkanie rozegrane mniej. AKS Myfki utrzymały natomiast trzecią pozycję, nadal tracąc trzy punkty do lidera.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Maksymilian Łoziński, autor wyrównującej bramki i najaktywniejszy gracz ofensywy Orange G.
O 16:00 rozpoczął się hit kolejki w 2 lidze, w którym Tankownia Tychy podejmowała Lagę Bonito. Jeszcze przed sezonem mogło się wydawać, że będzie to starcie zespołów walczących o czołowe lokaty, jednak na półmetku rozgrywek rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Obie drużyny miały na koncie zaledwie po trzy punkty, dlatego stawką meczu było przede wszystkim oddalenie się od strefy zagrożenia spadkiem.
Spotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane. Goście objęli prowadzenie już w 5 minucie po trafieniu Kamila Łankiewicza, lecz Tankownia szybko odpowiedziała – trzy minuty później do remisu doprowadził Bartłomiej Cieślak. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się wynikiem 1:1, w 21 minucie ponownie dał o sobie znać Łankiewicz, który drugi raz wpisał się na listę strzelców i zapewnił Ladze prowadzenie do przerwy.
Po zmianie stron Tankownia rozegrała najlepszy fragment meczu. W 31 minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania po trafieniu samobójczym rywali, a chwilę później stanęli przed znakomitą okazją, by po raz pierwszy wyjść na prowadzenie. Strzał Adama Borowskiego do odsłoniętej bramki zdołali jednak zatrzymać obrońcy Lagi.
Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła. W 38 minucie po raz trzeci w tym spotkaniu do siatki trafił Kamil Łankiewicz, kompletując hat-tricka i dając swojej drużynie prowadzenie 3:2. Bramka ta wyraźnie podłamała gospodarzy, którzy w końcówce wyglądali na bezradnych i pogodzonych z losem. Goście spokojnie utrzymywali się przy piłce, kontrolowali tempo gry i dowieźli zwycięstwo do ostatniego gwizdka.
Po wygranej Laga Bonito awansowała na 6 miejsce w tabeli. Tankownia Tychy z dorobkiem trzech punktów zajmuje 9 miejsce zagrożone spadkiem.
Najlepszym zawodnikiem meczu został oczywiście Kamil Łankiewicz, autor wszystkich trzech bramek dla swojej drużyny i zdecydowanie najmocniejsze ogniwo zespołu.
O 17:00 rozpoczął się hit kolejki w 1 lidze, w którym Hiacynt Tychy podejmował obrońców mistrzowskiego tytułu – Centrum Team. Spotkanie miało ogromny ciężar gatunkowy, szczególnie dla gospodarzy, ponieważ ewentualna porażka mogła praktycznie przekreślić ich szanse w walce o mistrzostwo.
Początek meczu ułożył się dla Hiacyntu fatalnie. Gospodarze weszli w spotkanie bardzo nerwowo i już po sześciu minutach przegrywali 0:2 po trafieniach Bruno Toporczyka oraz Dominika Warmuza. W 10 minucie sygnał do odrabiania strat dał jednak Grzegorz Migdał, który popisał się znakomitą akcją indywidualną. Po minięciu obrońcy został sfaulowany w polu karnym, a jedenastkę na bramkę zamienił sam poszkodowany.
Kontaktowy gol wyraźnie pobudził gospodarzy. Hiacynt przejął inicjatywę i jeszcze przed przerwą zdołał odwrócić losy spotkania. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Konrad Pipia, trafiając w 18 i 23 minucie, dzięki czemu jego zespół schodził na przerwę z prowadzeniem 3:2.
Po zmianie stron lepiej zaprezentowali się goście. W 36 minucie po składnej akcji do remisu doprowadził Radosław Olek. Odpowiedź Hiacyntu była natychmiastowa – minutę później prowadzenie odzyskał Mateusz Michalski, wykorzystując nieporozumienie w defensywie rywali. Centrum Team ponownie błyskawicznie odpowiedziało, a w 38 minucie stan meczu wyrównał Kacper Lis, tym razem korzystając z błędu obrony gospodarzy.
W dalszej części spotkania obu drużynom brakowało płynności w ofensywie, a wiele akcji kończyło się prostymi stratami. Prawdziwe emocje wróciły dopiero w ostatnich minutach, kiedy żadna ze stron nie chciała zadowolić się remisem. Tempo gry znacząco wzrosło, a oba zespoły miały swoje okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Zabrakło jednak skuteczności i ostatecznie hit kolejki zakończył się remisem 4:4.
Taki rezultat trudno uznać za w pełni satysfakcjonujący dla którejkolwiek z drużyn w kontekście walki o mistrzostwo.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Konrad Pipia, autor dwóch bramek i motor napędowy ofensywnych działań Hiacyntu.
W kolejnym meczu niedzielnych zmagań Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie zmierzyły się z Czarnym Bazylem. Obie drużyny miały sporo do udowodnienia po bolesnych, dwucyfrowych porażkach sprzed tygodnia.
Spotkanie znakomicie rozpoczęło się dla gospodarzy. Emiraty od pierwszych minut grały odważnie i skutecznie, czego efektem były trafienia Dominika Toporka oraz Doriana Migdała. Już po dziewięciu minutach prowadzili 2:0 i wydawali się mieć mecz pod kontrolą. Czarny Bazyl długo nie potrafił wejść na odpowiednie obroty, jednak w końcówce pierwszej połowy złapał kontakt. W 22 minucie bramkę na 2:1 zdobył Bartek Nowak, dając swojej drużynie impuls przed drugą odsłoną.
Po przerwie tempo meczu nieco spadło, a obie ekipy większą uwagę przykładały do gry defensywnej. Przełom nastąpił w 37 minucie, gdy ponownie do siatki trafił Bartek Nowak, doprowadzając do wyrównania. To trafienie wyraźnie napędziło gości, którzy kilka minut później całkowicie odmienili losy spotkania. W 39 minucie Nowak świetnie dograł do Rafała Kowalskiego, a w 45 minucie zanotował kolejną asystę przy golu Seweryna Gałuszki. Czarny Bazyl z wyniku 0:2 wyszedł na prowadzenie 4:2.
Gospodarze walczyli do końca i zdołali jeszcze zmniejszyć straty po trafieniu Marcina Klimeczka, lecz czasu na doprowadzenie do remisu już zabrakło. Ostatecznie Czarny Bazyl wygrał 4:3, awansując na 4. miejsce w tabeli z dorobkiem 10 punktów. Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie pozostały na 8. pozycji, mając tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Bartek Nowak, który zdobył dwa gole i dołożył dwie asysty, będąc bezsprzecznym liderem ofensywy swojej drużyny.
O 19:00 rozpoczął się kolejny szlagierowy mecz w 1 lidze, w którym The Rats podejmowali FC Under Forest – zespoły walczące o mistrzostwo. Obie drużyny przystąpiły do spotkania w najmocniejszych składach, co zapowiadało świetne i wyrównane widowisko. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1. W 14 minucie gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Marcina Barczyka, lecz goście błyskawicznie odpowiedzieli minutę później golem Jakuba Nowaka.
Ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców chwilę po przerwie, dając w 29 minucie prowadzenie swojej drużynie 2:1. Z biegiem czasu mecz coraz bardziej się otwierał, a The Rats zmuszeni byli ruszyć do odrabiania strat. Ich sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej w 42 minucie, gdy na 3:1 podwyższył Mateusz Rawicki. Gospodarze natychmiast odpowiedzieli minutę później trafieniem Patryka Kobyłki, łapiąc kontakt i wracając do gry.
Końcówka należała jednak do gości, którzy wykorzystali odkrytą grę rywali. W 45 i 49 minucie ponownie uderzył Mateusz Rawicki, kompletując hat-tricka i pieczętując niezwykle cenne zwycięstwo ekipy z Podlesia 5:2. Dzięki tej wygranej FC Under Forest wskoczył na fotel lidera z dorobkiem 15 punktów. Najlepszym zawodnikiem meczu został Jakub Nowak, autor dwóch bramek i jedna z kluczowych postaci ofensywy swojego zespołu.
W przedostatnim meczu obyło się bez niespodzianki – Parowóz Zagłady pewnie i wysoko pokonał będącą w słabszej dyspozycji FC Skalną 11:2. Gospodarze bardzo szybko narzucili swoje warunki gry i już po kwadransie prowadzili 3:0, całkowicie kontrolując przebieg spotkania. Goście zdołali jednak na moment wrócić do gry na przełomie końcówki pierwszej i początku drugiej połowy, zdobywając dwa gole i łapiąc kontakt na 3:2, ale był to jedynie krótkotrwały zryw. W kolejnych minutach Parowóz ponownie przejął pełną kontrolę, a w ostatnim fragmencie meczu wręcz rozbił rywala, strzelając aż 8 bramek w końcowych 17 minutach. Skalna pozostaje na ostatnim miejscu z 1 punktem, natomiast Parowóz po wygranej awansował na 5 pozycję z dorobkiem 9 punktów. Najlepszym zawodnikiem meczu został Jakub Kacprowski, autor 3 goli i 1 asysty.
Na zakończenie 6 kolejki Tyskiej Ligi Szóstek Tyscy Wirtuozi podejmowali Dusicieli. Gospodarze jako jedyni w stawce wciąż niepokonani, chcieli podtrzymać świetną serię, choć rywale – dysponujący sporym potencjałem – zapowiadali wymagające starcie.
Mecz lepiej rozpoczęli Wirtuozi, którzy już w 3 minucie objęli prowadzenie po trafieniu Bruno Mazura. W kolejnych minutach inicjatywę przejęli jednak goście – w 13 minucie wyrównał Mateusz Małek, a tuż przed przerwą Dusiciele wyszli na prowadzenie po golu Macieja Pyki.
Po zmianie stron gospodarze szybko doprowadzili do wyrównania, a autorem drugiego trafienia był ponownie Bruno Mazur. Dusiciele odpowiedzieli w 38 minucie bramką Dawida Banaszczyka i wydawało się, że mogą przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Końcówka należała jednak do Wirtuozów – najpierw w 45 minucie wyrównali po golu Kamila Warzechy, a dwie minuty później decydujące trafienie na wagę zwycięstwa zdobył Bartosz Hornik, ustalając wynik na 4:3.
Tyscy Wirtuozi potwierdzili, że ich dobra passa nie jest przypadkiem i po 6 kolejkach pozostają niepokonani, zajmując 4 miejsce z 11 punktami (przy jednym meczu zaległym). Dusiciele z dorobkiem 6 punktów plasują się na 7 pozycji.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Bruno Mazur – autor dwóch bramek i jeden z liderów ofensywy gospodarzy.

Musimy także wyróżnić zawodników, którzy pokazali się ze świetnej strony:
Przemysław Jasiński (KS Olimpia Tychy)
Bartek Sitko (Fc Zmieszani)
Maksymilian Łoziński (Orange G)
Jakub Kacprowski (Parowóz Zagłady)
Konrad Pipia (Hiacynt Tychy)
Kamil Łankiewicz (Laga Bonito)
Bartek Nowak (Czarny Bazyl)
Kuba Martison (Tyskie Browary)
Szymon Targiel (WKS Orzeł Tychy)
Serdecznie gratulujemy doskonałych występów, a zawodników drużyny tygodnia, którzy zapisali się na wydarzenie Decathlon Go zapraszamy do odebrania Voucherów do Decathlonu o wartości 50 zł podczas najbliższej kolejki.
Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, co tydzień losować będziemy 3 osoby zapisane na wydarzenie Decathlon Go, które również otrzymają voucher o wartości 50 zł do Decathlonu. W tym tygodniu zwycięzcami zostają:
Andrzej Rukojć
Adam Błaszczyk
Maciej Miśta
Najlepszym typerem pierwszej kolejki został Eryk Tylkowski, który również zdobywa voucher o wartości 50 zł do Decathlonu.
Zwycięzców zapraszamy do kontaktu z organizatorami po odbiór voucherów.

