SOBOTA
W meczu otwierającym 3 kolejkę Tyskiej Ligi Szóstek lider 2 ligi La Zabawa Tychy zmierzył się z Las Palmass, które traciło do nich dwa punkty. Spotkanie od początku toczyło się pod dyktando gospodarzy, którzy już po kwadransie prowadzili 3:0 po dwóch trafieniach Michała Stefanka i jednym Jakuba Szachnitowskiego.
Wynik mógłby być jednak inny, gdyby nie znakomita postawa w bramce La Zabawy – Marcin Sitko kilkoma świetnymi interwencjami uchronił swój zespół przed stratą gola. W dalszej części pierwszej połowy gospodarze nadal kontrolowali przebieg gry, choć rywale, cofnięci do defensywy, próbowali zagrozić groźnymi kontratakami. Tuż przed przerwą, w 21 minucie, wynik na 4:0 podwyższył Piotr Stefanek.
Po zmianie stron tempo meczu nieco spadło, jednak już cztery minuty po wznowieniu gry Jakub Szachnitowski zdobył kolejną bramkę, praktycznie odbierając rywalom nadzieje na korzystny rezultat. Ostatnie fragmenty spotkania to pełna dominacja lidera, który dołożył jeszcze dwa trafienia – w 32 minucie ponownie Piotr Stefanek, a następnie Mateusz Żytka ustalili wynik na 7:0.
La Zabawa Tychy pewnie zwyciężyła i umocniła się na pozycji lidera. Najlepszym zawodnikiem meczu został cichy bohater spotkania – bramkarz Marcin Sitko, który zachował czyste konto i wielokrotnie ratował swój zespół w kluczowych momentach.
Niesamowitych emocji i zwrotów akcji dostarczył pojedynek 1-ligowców pomiędzy Amsterdamem Duet Team a Tyskimi Wirtuozami, zakończony remisem 2:2. Na papierze faworytem byli gospodarze, jednak to beniaminek przystępował do spotkania jako drużyna niepokonana, mająca na koncie sensacyjne zwycięstwo nad obrońcą tytułu – Centrum Team.
Mecz świetnie rozpoczął się dla Wirtuozów, którzy już w 4 minucie objęli prowadzenie po fantastycznym uderzeniu z dystansu Rybki. W kolejnych minutach inicjatywę przejęli gospodarze, którzy prowadzili grę, jednak goście pozostawali groźni w kontratakach. Mimo kilku okazji z obu stron wynik nie uległ zmianie i do przerwy to Wirtuozi prowadzili 1:0.
Po zmianie stron scenariusz z początku spotkania się powtórzył – goście znów uderzyli jako pierwsi. Tym razem na 2:0 podwyższył Kamil Warzecha. Z każdą minutą Amsterdam coraz mocniej naciskał, często decydując się na grę z bramkarzem w polu, by uzyskać przewagę liczebną. Manewr ten przyniósł efekt – gospodarze zamknęli rywali na ich połowie i zaczęli seryjnie stwarzać sytuacje pod bramką Hugo Pogodały.
Przełamanie przyszło w 43 minucie, gdy kontaktowego gola zdobył Szymon Urban. Chwilę później, w 45 minucie, do remisu doprowadził Tomasz Cedro, doprowadzając do prawdziwej eksplozji emocji. Końcówka spotkania to już pełen napór gospodarzy, jednak świetnie dysponowany Pogodała nie dał się pokonać po raz trzeci i mecz zakończył się podziałem punktów.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został Hugo Pogodała, który zastępując kontuzjowanego Aleksandra Ławniczaka, wyrósł na bohatera swojej drużyny i w dużej mierze przyczynił się do zdobycia cennego punktu.
W poszukiwaniu pierwszych punktów wiosną o godzinie 14:30 na boisko wybiegli zawodnicy Lagi Bonito, którzy podejmowali beniaminka – Czarnego Bazyla. Zapowiadany jako wyrównany pojedynek mecz od początku spełniał oczekiwania.
Już w 2 minucie gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Tomasza Grządzielewskiego, jednak rywale odpowiedzieli sześć minut później, doprowadzając do remisu 1:1. W kolejnych fragmentach oglądaliśmy dużo twardej i zaciętej walki, ale mimo kilku okazji z obu stron wynik nie uległ zmianie i do przerwy utrzymał się remis.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie – akcje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą, jednak na kolejne gole trzeba było poczekać do ostatniego kwadransa. Wówczas mecz nabrał rumieńców i oba zespoły poszły na wymianę ciosów, zdobywając po dwie bramki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 3:3.
Była to bez wątpienia kolejka bramkarzy, a kolejnym wyróżnionym został golkiper – tym razem Szymon Chromy z Lagi Bonito. Jego świetne interwencje oraz bardzo dobra gra nogami, momentami przypominająca rolę rozgrywającego, sprawiły, że zasłużenie sięgnął po tytuł MVP meczu.
O godzinie 15:30 na boisko wybiegły zespoły AKS Myfki oraz WKS Orzeł Tychy. Obie drużyny miały za sobą po jednym spotkaniu i zgodnie można było stwierdzić, że żadna z nich nie mogła być w pełni zadowolona ze swojego startu w sezonie. Sobotnie starcie było więc doskonałą okazją, by sięgnąć po pierwszy komplet punktów.
Znacznie lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy już po kwadransie prowadzili 3:0. Mimo wyraźnej przewagi Myfki nie zamierzały się zatrzymywać i w kolejnych pięciu minutach przeprowadziły kolejny skuteczny szturm. Po trafieniach Szymona Mędrowskiego, Mateusza Jurka i Macieja Habińskiego było już 6:0, co praktycznie rozstrzygnęło losy spotkania jeszcze przed przerwą. W końcówce pierwszej połowy goście zdobyli honorową bramkę autorstwa Marka Ziobera, ustalając wynik do przerwy na 6:1.
Po zmianie stron tempo meczu nieco spadło – gospodarze, mając wysokie prowadzenie, nieco odpuścili, co pozwoliło rywalom na bardziej wyrównaną grę. Mimo to Myfki przez cały czas kontrolowały przebieg spotkania i nie pozwoliły odebrać sobie zwycięstwa. W drugiej połowie obie drużyny zdobyły po trzy gole, a ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 9:4 dla gospodarzy, którzy sięgnęli po pierwsze punkty w sezonie.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Szymon Mędrowski, autor hat-tricka i jeden z głównych architektów wysokiego zwycięstwa swojej drużyny.
Niezwykle interesująco zapowiadał się pojedynek o godzinie 16:30 pomiędzy Dusicielami a FC Under Forest. Obie drużyny świetnie rozpoczęły sezon, notując komplet zwycięstw, co tylko podgrzewało atmosferę przed pierwszym gwizdkiem.
Spotkanie rozpoczęło niespodziewanie – już po 10 sekundach gry goście objęli prowadzenie za sprawą Mateusza Rawickiego. Było to najszybsze trafienie w obecnym sezonie Tyskiej Ligi Szóstek, a jak się później okazało – jedyne w pierwszej połowie. Mimo wielu sytuacji, szczególnie po stronie gospodarzy, wynik nie uległ zmianie, głównie dzięki bardzo dobrej postawie w bramce gości Daniela Drzyzgi.
Kluczowe momenty meczu przyszły tuż po przerwie. W 30 minucie Rawicki ponownie wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie swojego zespołu. Dwie minuty później doszło do bardzo trudnej do oceny sytuacji – bramkarz Dusicieli, Borys Detnerski, próbując ratować zespół, interweniował na granicy pola karnego. Sędzia uznał, że doszło do zagrania ręką poza nim i ukarał golkipera czerwoną kartką, co oznaczało również pięciominutowe osłabienie gospodarzy.
Goście bezlitośnie wykorzystali przewagę. W 33 minucie na 3:0 podwyższył Jakub Nowak, a cztery minuty później wynik podniósł Patryk Wengerek, praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Ostatni kwadrans to już kontrola gry przez Under Forest. Gospodarze zdołali jedynie zdobyć honorową bramkę w 42. minucie, której autorem był Michał Nguyen, ustalając wynik na 4:1.
Dzięki zwycięstwu FC Under Forest objął samodzielne prowadzenie w tabeli z kompletem dziewięciu punktów. Najlepszym zawodnikiem meczu został Jakub Nowak, który po raz kolejny potwierdził swoją rolę lidera i kreatora gry zespołu.
O godzinie 17:30 doszło do starcia dwóch niepokonanych dotąd zespołów 2 ligi – FC Specjalni podejmowali AKS Tornado. Już od pierwszych minut było widać, że wysokie miejsca obu drużyn w tabeli nie są przypadkowe. Spotkanie toczone było w szybkim tempie, a obie ekipy prezentowały dobrą, ofensywną piłkę.
Pierwszy kwadrans, mimo kilku okazji z obu stron, nie przyniósł bramek, jednak końcówka pierwszej połowy wynagrodziła kibicom cierpliwość. W 17 minucie prowadzenie gościom dał Marcin Zieliński, lecz zaledwie minutę później wyrównał Radosław Matysiak. Gospodarze poszli za ciosem i tuż przed przerwą objęli prowadzenie po trafieniu Wojciecha Orocza, jednak i tym razem odpowiedź była natychmiastowa – jeszcze przed zejściem do szatni Michał Sowa doprowadził do remisu 2:2.
Po zmianie stron lepiej w mecz weszli zawodnicy Tornado. W 29 minucie prowadzenie gościom dał Damian Gawlas. Tym razem gra nieco się uspokoiła – Tornado starało się kontrolować przebieg spotkania, szukając swoich szans w kontratakach, natomiast Specjalni coraz odważniej się odkrywali.
Końcówka należała już zdecydowanie do gości. W 43 minucie ponownie trafił Gawlas, a dwie minuty później wynik ustalił Marcin Zieliński, pieczętując zwycięstwo Tornado 5:2.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Marcin Zieliński, autor dwóch bramek, który imponował pracą zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Dzięki wygranej AKS Tornado utrzymuje tempo liderującej La Zabawie, notując trzeci komplet punktów z rzędu.
Dzień pełen piłkarskich emocji przy Wejchertów zwieńczyło starcie pierwszoligowe o godzinie 18:30, w którym beniaminek Tyskie Browary zmierzył się z obrońcą tytułu – Centrum Team. Faworyt był oczywisty i goście bardzo szybko potwierdzili to na boisku, obejmując już po 5 minutach prowadzenie 3:0.
Gdy wydawało się, że kolejne gole są tylko kwestią czasu, Browary odpowiedziały – w 7 minucie Paweł Myszor zdobył nie tylko pierwszą bramkę dla swojego zespołu w tym meczu, ale również premierowe trafienie drużyny w rundzie wiosennej. Gol ten wyraźnie dodał gospodarzom pewności siebie, a w 15 minucie ponownie na listę strzelców wpisał się Myszor, zmniejszając straty do jednego gola.
Końcówka pierwszej połowy była bardzo nerwowa i obfitowała w sytuacje pod obiema bramkami. Ostatecznie ostatnie słowo należało do gości – Radosław Olek podwyższył na 4:2, dając Centrum nieco oddechu przed przerwą.
Po zmianie stron emocje sięgnęły zenitu. W 31 minucie Paweł Myszor skompletował hat-tricka, a dwie minuty później do wyrównania doprowadził Jakub Martinson. Sensacja wisiała w powietrzu, a w 37 minucie stała się faktem – po trafieniu kapitana Adriana Sopickiego Browary po raz pierwszy w meczu objęły prowadzenie.
Zespół Centrum ruszył do odrabiania strat, jednak długo brakowało mu skuteczności. Przełom nastąpił w 43 minucie, gdy sędzia podyktował rzut karny, pewnie wykorzystany przez Radosława Szafrańskiego. Chwilę później goście poszli za ciosem i po trafieniu Bruno Toporczyka odzyskali prowadzenie.
Mimo ambitnej walki do ostatnich sekund, Browary nie zdołały już doprowadzić do remisu i ostatecznie uległy 5:6 po jednym z najbardziej emocjonujących spotkań kolejki.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Bruno Toporczyk, autor dwóch bramek i asysty, w tym trafienia na wagę zwycięstwa. Mimo porażki gospodarze mogą jednak schodzić z boiska z podniesionymi głowami, pokazując bardzo dobrą i odważną grę.
W meczu zamykającym sobotnie zmagania emocji tym razem nie było zbyt wiele. W spotkaniu 3 ligi FC Skalna podejmowała Czułowiankę po Szychcie, a młody zespół prowadzony przez Mariusza Burasa po raz kolejny udowodnił, że drzemie w nim spory potencjał i z meczu na mecz staje się coraz groźniejszy na orlikowych boiskach.
Od pierwszych minut spotkanie przebiegało pod pełną kontrolą gości, którzy już po kwadransie gry prowadzili 3:0, systematycznie powiększając swoją przewagę. W 20 minucie wykorzystali grę w przewadze liczebnej, a na listę strzelców wpisał się Marcel Cyma. Chwilę później, po kolejnej składnej akcji, wynik na 5:0 podwyższył Piotr Dyrszka.
W 25 minucie gospodarze zdobyli honorową bramkę – jej autorem był Nikodem Charów, jak się później okazało, było to jedyne trafienie Skalnej w tym meczu.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Goście spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku, a w końcówce dołożyli jeszcze dwa trafienia, ustalając wynik na 7:1.
Na wysokie zwycięstwo zapracował również cichy bohater spotkania – bramkarz Czułowianki, Olaf Składań, który kilkoma świetnymi interwencjami nie pozwolił rywalom na więcej.
NIEDZIELA
W niedzielnym meczu kolejki 3 ligi Wuje Wygorzele podejmowali Tychy United. Dla obu zespołów jest to debiutancki sezon w Tyskiej Lidze Szóstek i przed tym spotkaniem żadnej z drużyn nie udało się jeszcze sięgnąć po zwycięstwo.
Lepiej w mecz weszli goście, którzy już w pierwszej minucie objęli prowadzenie po trafieniu Dariusza Olszewskiego. Wuje po nieco nerwowym początku z każdą minutą prezentowali się coraz lepiej i w 12 minucie doprowadzili do wyrównania za sprawą Mateusza Kozieła. Remis nie utrzymał się jednak długo – już dwie minuty później prowadzenie Tychy United przywrócił Sebastian Śladkowski.
Z biegiem czasu przewaga gości stawała się coraz wyraźniejsza. Skutecznie wykorzystywali błędy rywali, co przełożyło się na kolejne bramki. W 18 minucie na 3:1 podwyższył Igor Kotania, a następnie trafienia Olszewskiego (20 minuta) i Dominika Felusia (24 minuta) pozwoliły zejść na przerwę z wysokim prowadzeniem 5:1.
Po zmianie stron inicjatywę przejęli gospodarze, którzy ambitnie ruszyli do odrabiania strat. Dwukrotnie zmniejszali dystans bramkowy, jednak za każdym razem goście znajdowali odpowiedź, kontrolując przebieg spotkania i utrzymując bezpieczną przewagę. Ostatecznie Tychy United zwyciężyli 7:3, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Sebastian Śladkowski, autor hat-tricka i jeden z głównych architektów wygranej swojej drużyny.
Punktualnie o 16:00 rozpoczął się hit kolejki 2 ligi, w którym FC Zmieszani zmierzyli się z Tyskimi Koneserami. Obie drużyny przystąpiły do spotkania w niemal najmocniejszych składach, co zapowiadało ciekawe widowisko, choć na papierze faworytem byli gospodarze.
Świadomi ofensywnej siły rywali, goście od pierwszych minut skupili się na grze defensywnej, często broniąc całym zespołem na własnej połowie i licząc na szybkie kontry. Takie podejście przynosiło efekty – to właśnie Koneserzy byli bliżej otwarcia wyniku.
Przełom nastąpił w 15 minucie, kiedy Dawid Cichy przełamał defensywę rywali i dał prowadzenie Zmieszanym. Trafienie to wyraźnie napędziło gospodarzy, którzy w krótkim odstępie czasu dołożyli kolejne gole. Do siatki trafiali kolejno Fabian Biernat (17’), Kacper Wrona (18’) oraz Michał Skrodziuk (22’), dzięki czemu do przerwy Zmieszani prowadzili już 4:0.
Po zmianie stron gospodarze nieco zwolnili tempo, mając bezpieczną przewagę, co otworzyło mecz. Obie drużyny poszły na wymianę ciosów, zdobywając gole niemal na przemian. Mimo bardziej wyrównanej drugiej połowy, Zmieszani utrzymali kontrolę nad wynikiem i ostatecznie zwyciężyli 9:4.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Filip Krzyżowski, autor dwóch bramek i jeden z najbardziej aktywnych graczy na boisku.
Na ciekawe widowisko zapowiadało się starcie Borowa Team z KS Olimpią Tychy, gdyż pojedynki tych drużyn słyną z wyrównanego przebiegu i dużej dawki emocji. Również tym razem kibice mogli liczyć na intensywny i ofensywny futbol, który od pierwszych minut trzymał wysoki poziom.
W 7 minucie prowadzenie gościom dał Przemysław Jasiński, jednak odpowiedź gospodarzy była błyskawiczna – już dwie minuty później wyrównał Mateusz Majcher. Po kwadransie gry Olimpia ponownie objęła prowadzenie po świetnej akcji duetu Robert Niezgoda – Przemysław Jasiński, wykończonej przez tego pierwszego.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do gospodarzy. Po kilku niewykorzystanych sytuacjach dopięli swego i w końcu doprowadzili do wyrównania – w 24. minucie na 2:2 trafił Adrian Jończyk.
Borowa dobrze weszła również w drugą odsłonę i w 34 minucie wyszła na swoje pierwsze prowadzenie w meczu. Radość nie trwała jednak długo – minutę później wyrównał Zbigniew Myszka, wykorzystując świetne podanie Roberta Niezgody. Chwilę później ten sam zawodnik ponownie dał prowadzenie Olimpii, z którym defensywa gospodarzy miała ogromne problemy przez całe spotkanie.
W kolejnych minutach obraz gry nie uległ zmianie – Borowa próbowała wrócić do meczu, lecz nadziewała się na groźne kontry rywali. W 40 minucie Niezgoda skompletował hat-tricka, podwyższając na 5:3, a w końcówce dołożył jeszcze dwie asysty przy trafieniach Daniela Patoły i Daniela Krasnokuckiego, ustalając wynik spotkania na 7:3 dla Olimpii.
Najlepszym zawodnikiem meczu został bezsprzecznie Robert Niezgoda, autor trzech bramek i trzech asyst – był to kompletny występ lidera ofensywy gości.
O 18:00 na boisko wybiegły zespoły 3 ligi – FC Karolina podejmowała FC Polish Tigers. Faworytem spotkania byli gospodarze, choć rywale wyraźnie pokazali w ostatnim czasie progres względem rundy jesiennej, czego najlepszym dowodem był wywalczony przed tygodniem pierwszy historyczny punkt.
Pierwszy kwadrans potwierdził, że Karoliny nie czeka łatwe zadanie – gra była wyrównana, a wynik długo pozostawał bezbramkowy. Przełamanie nastąpiło w 16. minucie, kiedy sposób na dobrze dysponowanego w bramce Mateusza Pajora znalazł Adam Wiśniewski, otwierając wynik spotkania.
Goście próbowali odpowiadać, jednak końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy. W 24 minucie Andrzej Rukojc podwyższył prowadzenie i do przerwy Karolina prowadziła 2:0.
Po zmianie stron Polish Tigers ruszyli do odważniejszych ataków i w 36 minucie złapali kontakt – przy odrobinie szczęścia do siatki trafił bramkarz Mateusz Pajor. To trafienie otworzyło mecz, a goście coraz śmielej dążyli do wyrównania.
Decydujący moment nastąpił w 45 minucie, kiedy Andrzej Rukojc wziął ciężar gry na siebie i świetnym podaniem obsłużył Dawida Fludera, który ustalił wynik spotkania na 3:1 dla FC Karoliny.
Najlepszym zawodnikiem meczu został kapitan gospodarzy Andrzej Rukojc, który zanotował gola i asystę, mając kluczowy wpływ na końcowy rezultat, a przy tym jak zwykle imponował zaangażowaniem zarówno na boisku, jak i poza nim.
Świadkami twardego i bardzo wyrównanego pojedynku byliśmy w meczu 2 ligi pomiędzy Zjednoczonymi Emiratami Oświęcimskimi a Unknown Team. Obie drużyny przystępowały do tego spotkania po nieudanym początku sezonu, wciąż pozostając bez zdobyczy punktowej. Szczególnie rozczarowująca była postawa gości, którzy w poprzednich rozgrywkach należeli do ścisłej czołówki ligi.
Wynik spotkania w 10 minucie otworzył Patryk Kowalczuk, dając prowadzenie Unknown Team. Odpowiedź gospodarzy była jednak natychmiastowa – już minutę później wyrównał Michał Łukoś. Końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy, którzy tuż przed przerwą wyszli na prowadzenie po trafieniu Nikodema Kądziołka i schodzili do szatni z wynikiem 2:1.
Po zmianie stron inicjatywę zaczęli przejmować goście, którzy z minuty na minutę coraz mocniej napierali na bramkę strzeżoną przez Borysa Zlahodę. Ich wysiłki przyniosły efekt w 43 minucie, kiedy do wyrównania doprowadził Jakub Krzczuk.
Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca – obie drużyny postawiły wszystko na jedną kartę, nie chcąc zadowolić się podziałem punktów. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy w 48 minucie zadali decydujący cios. Bramkę na wagę pierwszego zwycięstwa w sezonie zdobył Daniel Kowalczyk, ustalając wynik meczu na 3:2.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został Michał Łukoś, który oprócz zdobytej bramki dołożył również asystę i był jednym z liderów swojego zespołu.
W przedostatnim meczu 3 kolejki, punktualnie o 20:00, rozegrano jedno z najciekawszych spotkań 3 ligi, w którym Barber Sport FC zmierzył się z Orange G. Obie drużyny przystępowały do rywalizacji z kompletem zwycięstw, prezentując ofensywny i dobrze zorganizowany futbol, co przyciągnęło na trybuny sporą liczbę kibiców i stworzyło świetną atmosferę.
Zawodnicy obu zespołów od pierwszych minut dostosowali się do klimatu spotkania, serwując szybkie i intensywne widowisko, które śmiało mogło dorównać poziomem meczom 1 ligi. Lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już po 6 minutach prowadzili 2:0.
W 16 minucie kontaktowego gola dla Orange G zdobył Bartłomiej Kotas, jednak odpowiedź Barber Sport była błyskawiczna – w ciągu trzech minut dwa razy do siatki trafił Jakub Burczyński, podwyższając wynik na 4:1. Goście nie zamierzali się poddawać i jeszcze przed przerwą wrócili do gry – trafienia Natana Wrońskiego (21’) oraz Maksymiliana Łozińskiego (25’) pozwoliły im zmniejszyć straty do jednego gola.
Po zmianie stron Orange G poszli za ciosem i doprowadzili do wyrównania 4:4, a ponownie na listę strzelców wpisał się Łoziński. Z każdą minutą mecz nabierał rumieńców – tempo nie spadało, a akcje błyskawicznie przenosiły się spod jednej bramki pod drugą.
W 39 minucie gospodarze ponownie objęli prowadzenie po trzecim trafieniu Burczyńskiego, jednak odpowiedź była natychmiastowa – w 46 minucie Łoziński również skompletował hat-tricka, doprowadzając do remisu 5:5.
Końcówka należała do gości, którzy mieli nieco więcej z gry i próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak mimo kilku okazji nie zdołali zdobyć decydującej bramki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem 5:5 po kapitalnym widowisku.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Maksymilian Łoziński, autor hat-tricka i motor napędowy swojego zespołu, a jedno z jego trafień śmiało można uznać za kandydata do miana gola kolejki.
Na zakończenie zmagań 3 kolejki Tyskiej Ligi Szóstek zmierzyły się zespoły 1 ligi z wysokimi aspiracjami – Hiacynt Tychy podejmował The Rats.
Pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem wzajemnego badania się i dość zachowawczej gry z obu stron. W końcu inicjatywę przejęli goście, którzy w 17 minucie, po dwóch składnych akcjach rozegranych w krótkim odstępie czasu, objęli prowadzenie 2:0 po trafieniach Kamila Brasia i Łukasza Barana.
Gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli – już w 20 i 21 minucie Grzegorz Migdał dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do wyrównania. Końcówka pierwszej połowy należała do Hiacyntu, który stworzył sobie kilka znakomitych okazji, jednak nie zdołał ich wykorzystać i do przerwy utrzymał się remis 2:2.
Po zmianie stron lepiej zaprezentowali się zawodnicy The Rats. W 30 minucie ponownie objęli prowadzenie po efektownym trafieniu Kamila Drabika, który wykorzystał wysoko ustawionego bramkarza i popisał się precyzyjnym lobem z własnej połowy.
Hiacynt nie zmienił swojej taktyki i kontynuował grę z wycofanym bramkarzem, co przyniosło efekt w 38 minucie – do remisu doprowadził Bartosz Grolik. Gospodarze próbowali pójść za ciosem, jednak w 41 minucie ich plany pokrzyżowała czerwona kartka, która oznaczała pięciominutową grę w osłabieniu.
Goście szybko wykorzystali przewagę – chwilę później Kamil Drabik ponownie trafił do siatki, tym razem potężnym strzałem z dystansu w samo okienko. Mimo to The Rats nie ustrzegli się błędów w defensywie i pozwolili rywalom na kolejne wyrównanie – do siatki trafił Jakub Janiszewski.
Decydujący cios należał jednak do gości. W końcówce spotkania, po świetnie rozegranej akcji, zwycięską bramkę na 5:4 zdobył Kamil Berger, zapewniając swojej drużynie cenne trzy punkty.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Kamil Drabik, autor dwóch bramek i jeden z liderów The Rats, który imponował zarówno w ofensywie, jak i zaangażowaniem w grze defensywnej.

Musimy także wyróżnić zawodników, którzy pokazali się ze świetnej strony:
- Szymon Chromy (Laga Bonito)
- Andrzej Rukojć (Fc Karolina)
- Kamil Drabik (The Rats)
- Robert Niezgoda (KS Olimpia Tychy)
- Filip Krzyżowski (FC Zmieszani)
- Igor Kotania (Tychy United)
- Hugo Pogodała (Tyscy Wirtuozi)
- Maksymilian Łoziński (Orange G)
- Marcin Zieliński (Tornado Tychy)
Serdecznie gratulujemy doskonałych występów, a zawodników drużyny tygodnia, którzy zapisali się na wydarzenie Decathlon Go zapraszamy do odebrania Voucherów do Decathlonu o wartości 50 zł podczas najbliższej kolejki.
Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, co tydzień losować będziemy 3 osoby zapisane na wydarzenie Decathlon Go, które również otrzymają voucher o wartości 50 zł do Decathlonu. W tym tygodniu zwycięzcami zostają:
- Mariusz Czyżyk Zyga
- Sebastian Wieczorek
- Anna Ostrowska
Najlepsi typerzy każdego tygodnia będą ogłaszani zbiorczo w zakładce “Typer Tyskiej Ligi Szóstek” – na każdego z nich również czeka voucher o wartości 50 zł.
Zwycięzców zapraszamy do kontaktu z organizatorami po odbiór voucherów.

