SOBOTA
W meczu inaugurującym 4 kolejkę Tyskiej Ligi Szóstek Tyscy Koneserzy podejmowali Tankownię Tychy. Choć to gospodarze zajmowali wyższe miejsce w tabeli, za faworyta uchodzili goście, którzy mimo dwóch porażek na starcie sezonu wciąż byli uznawani za jedną z mocniejszych ekip ligi.
Pierwsza połowa nie porwała kibiców. Obie drużyny grały dość zachowawczo, a szczególnie w poczynaniach Koneserów widoczna była spora liczba niedokładnych podań, które utrudniały budowanie składnych akcji. Nieco lepiej prezentowała się Tankownia, opierając swoją grę na szybkich kontratakach. Taka taktyka przyniosła efekt – goście dwukrotnie znaleźli drogę do siatki i na przerwę schodzili z prowadzeniem 2:0.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli do zdecydowanych ataków. Momentami zamykali rywali na ich połowie, często wykorzystując bramkarza do budowania przewagi w polu. Coraz wyraźniej „pachniało” golem kontaktowym, jednak to Tankownia zadała kolejny cios. W 35 minucie, po składnej akcji, prowadzenie na 3:0 podwyższył Jacek Długajczyk.
Koneserzy nie zamierzali się poddawać i odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. W 42 i 44 minucie Dominik Nadzimek dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, przywracając emocje i zmniejszając straty do jednego gola.
Nadzieje gospodarzy na odrobienie strat zostały jednak szybko rozwiane. W 46 minucie goście przeprowadzili zabójczą kontrę, którą świetnym uderzeniem wykończył Mateusz Adamowicz, ustalając wynik meczu na 4:2 dla Tankowni Tychy.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został bramkarz gości Piotr Hamerlok, który kilkukrotnie popisał się znakomitymi interwencjami i miał duży udział w zwycięstwie swojej drużyny.
O 13:30 na boisko wybiegły zespoły 3 ligi – Orange G podejmowało Wuje Wygorzele. Świetny start sezonu w wykonaniu gospodarzy sprawił, że coraz częściej wymieniani są w gronie faworytów do awansu do 2 ligi, co tylko potwierdzało ich rolę przed tym spotkaniem.
Pierwsza połowa wcale jednak nie zapowiadała łatwej przeprawy dla Orange G. Goście pokazali, że z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej, stawiając twarde warunki i skutecznie utrudniając rywalom rozwijanie akcji ofensywnych. Przez długi czas utrzymywał się bezbramkowy remis, aż w ostatnich sekundach tej części gry prowadzenie gospodarzom dał Natan Wroński, ustalając wynik do przerwy na 1:0. Bramka „do szatni” wyraźnie podziałała na Orange G, którzy po zmianie stron przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Gospodarze zaczęli grać szybciej i skuteczniej, co przełożyło się na kolejne trafienia. Drugą połowę wygrali 5:2, a całe spotkanie zakończyło się ich pewnym zwycięstwem 6:2.
Dzięki temu triumfowi Orange G dopisuje kolejny komplet punktów i z dorobkiem 10 punktów zajmuje 2 miejsce w tabeli.
Najlepszym zawodnikiem meczu został, już drugi raz z rzędu, Maksymilian Łoziński – autor jednej bramki i trzech asyst, który wyrasta na prawdziwego lidera swojego zespołu.
O 14:30 doszło do starcia zespołów znajdujących się na dwóch zupełnie różnych biegunach. Unknown Team, będące cieniem samych siebie na początku sezonu i wciąż bez punktów, podejmowało jednego z głównych faworytów do awansu – FC Zmieszanych, którzy pewnie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa.
Spotkanie niestety nie dostarczyło większych emocji i szybko stało się jednostronnym widowiskiem. Goście od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry, dominując rywala w każdym aspekcie i systematycznie powiększając przewagę. FC Zmieszani potwierdzili swoją wysoką formę oraz aspiracje, rozbijając gospodarzy aż 19:2.
Trudno było wskazać jednego wyróżniającego się zawodnika, ponieważ cały zespół gości zaprezentował się znakomicie. Ostatecznie jednak nagroda MVP powędrowała do Filipa Krzyżowskiego, który zanotował imponujący występ – zdobył 4 bramki i aż 8 asyst, mając ogromny udział w efektownym zwycięstwie swojej drużyny.
Spotkanie rozegrane o 15:30 również nie przyniosło większych emocji. FC Polish Tigers stanęło naprzeciw lidera 2 ligi – Barber Sport, który od początku sezonu imponuje formą.
Różnica klas była widoczna od pierwszego gwizdka. Goście całkowicie zdominowali przebieg meczu, kontrolując wydarzenia na boisku w każdym elemencie gry. Gospodarze nie byli w stanie przeciwstawić się rozpędzonej ofensywie rywali, którzy z łatwością dochodzili do kolejnych sytuacji bramkowych. Efekt? Miażdżące zwycięstwo Barber Sport aż 20:1.
Na tle świetnie funkcjonującej drużyny gości szczególnie wyróżnił się Jakub Burczyński, który po raz kolejny był motorem napędowym ofensywy. Jego dorobek – 7 bramek i 6 asyst – mówi sam za siebie i w pełni uzasadnia przyznanie mu tytułu najlepszego zawodnika meczu.
O 16:30 rozegrano zdecydowanie najciekawsze spotkanie sobotnich zmagań. Rozpędzeni z meczu na mecz The Rats podejmowali Amsterdam Duet Team, który do tej pory spisywał się poniżej oczekiwań.
Mecz od początku toczył się w szybkim tempie, jednak obie drużyny podeszły do rywalizacji z dużą dyscypliną taktyczną. Choć sytuacji bramkowych nie brakowało, to świetnie dysponowani bramkarze długo pozostawali niepokonani i do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis.
Po zmianie stron spotkanie w końcu nabrało rumieńców. W 27 minucie wynik otworzyli gospodarze po trafieniu samobójczym. The Rats szybko poszli za ciosem i cztery minuty później podwyższyli prowadzenie na 2:0 po składnej akcji wykończonej przez Kamila Drabika.
Goście nie zamierzali się poddawać i w 35 minucie złapali kontakt za sprawą Krzysztofa Stańka. Mecz się otworzył, a tempo jeszcze wzrosło. W 41 minucie gospodarze ponownie odskoczyli na dwa gole po drugim trafieniu Drabika, jednak odpowiedź była natychmiastowa – chwilę później na 3:2 trafił Dawid Błaszczyk.
W końcówce Amsterdam Duet Team zdecydował się na grę z wycofanym bramkarzem, szukając wyrównania. Ryzyko to jednak się nie opłaciło – w 46 minucie prosty błąd wykorzystał Kamil Drabik, który strzałem z połowy boiska do pustej bramki przypieczętował zwycięstwo The Rats 4:2.
Najlepszym zawodnikiem meczu został bez wątpienia Kamil Drabik, autor hat-tricka i lider ofensywy zespołu, który po raz kolejny udowodnił, jak kluczową postacią jest w układance drużyny Marcina Musiolika.
Na brak emocji i bramek nie mogli narzekać kibice zgromadzeni na spotkaniu Czułowianki Po Szychcie z FC Karoliną. Młoda drużyna z Czułowa, oparta wyłącznie na juniorach, po raz kolejny zaprezentowała się bardzo dobrze, stawiając na otwarty i ofensywny styl gry.
Jak jednak wiadomo, w piłce nożnej kluczowa jest skuteczność – a w tym elemencie lepsi okazali się goście. To właśnie FC Karolina częściej znajdowała drogę do siatki i ostatecznie zwyciężyła w efektownym meczu 7:6.
Na szczególne wyróżnienie zasłużył Paweł Maciejewski, który aż pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców, będąc bezlitosnym egzekutorem akcji zespołu prowadzonego przez Andrzeja Rukojca. Dzięki temu zwycięstwu jego drużyna, po słabszym początku sezonu, notuje drugą wygraną z rzędu i wyraźnie zbliża się do miejsc premiowanych awansem.
Sobotnie zmagania w 2 lidze przyniosły sporo emocji i trzymające w napięciu widowisko. Las Palmass podejmowało Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie, a faworytem tego starcia byli gospodarze.
Faworyci długo jednak nie potrafili potwierdzić swojej przewagi, a pierwsza połowa zakończona bezbramkowym remisem jasno pokazała, że czeka ich trudna przeprawa. Po przerwie mecz w końcu się otworzył – w 26 minucie prowadzenie gościom dał Michał Kosowski. Osiem minut później było już 2:0, a na listę strzelców w niecodziennych okolicznościach wpisał się bramkarz Borys Zlahoda, który efektownym strzałem zza połowy przelobował golkipera rywali.
To trafienie wyraźnie podcięło skrzydła ekipie gospodarzy, a goście poszli za ciosem. W 41 minucie prowadzili już 4:0 po kolejnych golach Kosowskiego i Zamarlika, wydając się mieć mecz pod pełną kontrolą.
Końcówka spotkania przyniosła jednak prawdziwy rollercoaster emocji. Las Palmass rzuciło się do odrabiania strat, a sygnał do ataku w 42 minucie dał Rafał Bartusiak. Gospodarze napierali coraz mocniej, lecz długo świetnie między słupkami spisywał się Zlahoda. Nawet on był jednak bezradny przy trafieniach Macieja Miśty w 45 minucie oraz Szymona Świętka w 47 minucie, które dały wynik 4:3.
W ostatnich sekundach gry gospodarze robili wszystko, by doprowadzić do wyrównania, jednak dzięki fenomenalnej postawie bramkarza gości wynik nie uległ już zmianie. Zjednoczone Emiraty Oświęcimskie dowiozły prowadzenie i sięgnęły po niezwykle cenne zwycięstwo 4:3.
Najlepszym zawodnikiem meczu został bezsprzecznie Borys Zlahoda. Bramkarz gości, mimo trzech straconych goli, był bohaterem spotkania – wielokrotnie ratował swój zespół w sytuacjach stuprocentowych, pozostawiając napastników gospodarzy bezradnych.
W ostatnim sobotnim meczu KS Olimpia Tychy podejmowała Hiacynt Tychy. Zdecydowanym faworytem spotkania byli goście, którzy od początku narzucili swój styl gry, spychając rywali do głębokiej defensywy.
W 10 minucie Hiacynt Tychy udokumentował swoją przewagę, a wynik otworzył Jakub Bronkowski. Bramkarz gości dobrze włączył się w rozegranie akcji i po chwili zdecydował się na precyzyjne uderzenie z dystansu, które zakończyło się zdobyciem pierwszego gola w meczu. W kolejnych minutach goście nadal przeważali, jednak w 17 minucie Olimpia doprowadziła do wyrównania po trafieniu Zbigniewa Myszki, co przez moment zapowiadało niespodziankę.
Końcówka pierwszej połowy należała już jednak do faworytów. W 21 minucie Grzegorz Migdał dał prowadzenie 2:1, a chwilę później Tomasz Beszterda podwyższył na 3:1, ustalając wynik do przerwy.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie – Hiacynt nadal dominował i w 41 minucie prowadził już 5:1. Najpierw na 4:1 trafił Migdał, a następnie ponownie Beszterda. W 46 minucie chwilowe rozprężenie w defensywie gości wykorzystała Olimpia – w sytuacji sam na sam na 5:2 trafił Robert Niezgoda. Gospodarze poszli za ciosem i minutę później zdobyli kolejną bramkę za sprawą Kacpra Kasztury, doprowadzając do wyniku 5:3 i podgrzewając jeszcze atmosferę meczu.
Olimpia próbowała jeszcze pójść za ciosem i naciskała do samego końca, jednak Hiacynt nie pozwolił już sobie wyrwać zwycięstwa. W ostatniej akcji meczu wynik ustalił Grzegorz Migdał, kompletując hat-tricka i pieczętując wygraną 6:3 dla gości.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został właśnie Grzegorz Migdał, autor trzech bramek i lider ofensywy Hiacyntu.
NIEDZIELA
W meczu otwierającym niedzielną część zmagań 4 kolejki Tyskiej Ligi Szóstek w najciekawszym starciu 3 ligi WKS Orzeł Tychy podejmował Parowóz Zagłady. Spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie i wyrównanie, a dodatkowego smaczku dodawał fakt, że w zespole gości występuje wielu zawodników, którzy wcześniej reprezentowali barwy ekipy Pawła Rendaka.
Pierwszy kwadrans był bardzo intensywny i przyniósł trzy bramki. Gospodarze objęli prowadzenie już w 2 minucie po golu Nikodema Chylaszka, a w 9 minucie podwyższył on wynik na 2:0. Pomiędzy tymi trafieniami goście odpowiedzieli bramką Mateusza Dziubanego w 6 minucie. W 20 minucie WKS znów odskoczył, kiedy na listę strzelców wpisał się Jakub Pawlusiński, jednak Parowóz szybko odpowiedział – w 23 minucie trafił Karol Krupiak, ustalając wynik do przerwy na 3:2.
Po zmianie stron goście ruszyli do odrabiania strat i w 31 minucie doprowadzili do remisu po golu Nikodema Sroki. W kolejnych minutach trwała zacięta walka o pełną pulę – obie drużyny miały swoje okazje, ale długo brakowało skutecznego wykończenia. Ostatecznie decydujący cios zadali gospodarze – w 40 minucie zwycięską bramkę zdobył Szymon Targiel, zapewniając WKS wygraną 4:3 i pierwsze trzy punkty w sezonie.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Nikodem Chylaszek, który po raz kolejny był liderem swojej drużyny i zdobył dwa bardzo ważne gole.
O 16:00 rozpoczął się najciekawszy mecz 2 ligi, w którym Czarny Bazyl podejmował FC Specjalnych. Obie ekipy sąsiadowały w tabeli, mając po 4 punkty, co zapowiadało wyrównane i zacięte starcie.
Ku zaskoczeniu wszystkich pierwsza połowa okazała się jednak prawdziwym popisem gospodarzy. Czarny Bazyl bezlitośnie wykorzystywał błędy rywali i raz po raz trafiał do siatki, a jednocześnie bardzo dobrze spisywał się w defensywie. Efektem była pełna kontrola wydarzeń na boisku i prowadzenie 4:0 do przerwy.
Po zmianie stron FC Specjalni próbowali się odgryźć i momentami prezentowali się zdecydowanie lepiej, tworząc sobie kilka dogodnych sytuacji bramkowych. Nie był to jednak ich dzień – brak skuteczności oraz solidna gra rywali sprawiły, że nie zdołali wrócić do meczu. Czarny Bazyl natomiast konsekwentnie realizował swój plan, dokładając w drugiej połowie kolejne dwa trafienia i pewnie zamykając spotkanie.
Ostatecznie gospodarze odnieśli efektowne zwycięstwo 6:0 i wyraźnie zbliżyli się do ligowej czołówki.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Szymon Gembała, autor dwóch bramek, który imponował aktywnością i pracą po obu stronach boiska.
Bez większych niespodzianek zakończył się hit 1 ligi, w którym obrońcy tytułu Centrum Team pewnie pokonali Dusicieli 9:3.
Gospodarze bardzo dobrze weszli w spotkanie i już po kwadransie prowadzili 2:0, choć w tym fragmencie gry goście również mieli swoje okazje, jednak brakowało im skuteczności w kluczowych momentach. W końcówce pierwszej połowy Dusiciele wreszcie przełamali niemoc strzelecką – kontaktowego gola zdobył Kacper Paprota, co dawało nadzieję na emocje po przerwie.
Po zmianie stron obraz gry szybko jednak się zmienił. Defensywa Dusicieli całkowicie się posypała, a kolejne proste błędy były bezlitośnie wykorzystywane przez Centrum Team.
W zaledwie kwadrans drugiej połowy gospodarze zdobyli pięć bramek, odskakując na 7:2
i praktycznie rozstrzygając losy meczu. W dalszej części spotkania tempo nieco spadło, a gra się wyrównała – głównie za sprawą gospodarzy, którzy kontrolowali przebieg wydarzeń. Obie drużyny dorzuciły jeszcze po dwa trafienia, a ostatecznie Centrum Team pewnie zwyciężyło 9:3.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Artur Gaża, autor czterech goli i jednej asysty.
Kibice zgromadzeni na meczu 2 ligi byli świadkami niezwykle jednostronnego spotkania, w którym AKS Tornado podejmowało La Zabawę. Obie ekipy przystępowały do meczu z kompletem zwycięstw, co zapowiadało wyrównane widowisko, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te oczekiwania.
Goście od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry i błyskawicznie przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Do przerwy prowadzili aż 7:0, praktycznie rozstrzygając losy spotkania już w pierwszej połowie.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie – La Zabawa nadal dominowała i konsekwentnie powiększała swoją przewagę. Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem 14:2.
Trudno było wyróżnić jednego zawodnika, ponieważ cały zespół gości zaprezentował się znakomicie, jednak statuetka MVP trafiła do Mateusza Żytki, autora 5 bramek i 1 asysty.
O 19:00 rewelacja rozgrywek wiosennych w 1 lidze Tyskiej Ligi Szóstek, Tyscy Wirtuozi, podejmowali zamykający tabelę Luz Blues Team, który pozostawał bez zdobyczy punktowej.
Mecz obfitował w dużą liczbę bramek i sytuacji podbramkowych, jednak zabrakło w nim większej dramaturgii, ponieważ gospodarze rozstrzygnęli jego losy już na samym początku. W pierwszych 10 minutach przeprowadzili prawdziwą ofensywną nawałnicę, zdobywając pięć bramek i szybko ustawiając przebieg spotkania.
W kolejnych minutach gra się uspokoiła – goście otrząsnęli się po trudnym początku i zaczęli prezentować się zdecydowanie lepiej. Sygnał do walki dał w 12 minucie Kacper Wróbel, zdobywając pierwszego gola dla Luz Blues Team. W końcówce pierwszej połowy Wirtuozi ponownie przyspieszyli i podwyższyli wynik na 6:1 po trafieniu Dominika Dąbrowskiego.
Po przerwie mecz całkowicie się otworzył – obie drużyny grały odważnie i wymieniały cios za cios, co przełożyło się na wynik drugiej połowy 4:4. Ostatecznie całe spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem gospodarzy 10:5, którzy potwierdzili znakomitą formę i coraz śmielej mogą być określani czarnym koniem rozgrywek.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Bruno Mazur, autor 4 bramek i 1 asysty.
Status niepokonanych utrzymała ekipa AKS Myfki, która po ciężkim meczu pokonała Tychy United 4:3.
Spotkanie długo się rozkręcało, a pierwsza połowa była pełna niedokładności i niewykorzystanych sytuacji z obu stron. Kibice na jedynego gola w tej części gry musieli czekać aż do ostatnich sekund – prowadzenie gościom dał Eryk Tylkowski.
Chwilę po przerwie gospodarze odpowiedzieli trafieniem Sebastiana Granka, jednak kolejne minuty należały już do przyjezdnych. Dwie kolejne bramki Tylkowskiego oraz trafienie Łukasza Niemca sprawiły, że Myfki wyszły na prowadzenie 4:1.
W końcówce gospodarze ruszyli do odrabiania strat – na cztery minuty przed końcem kontaktowego gola zdobył Dariusz Olszewski, a dwie minuty później Granka ponownie wpisał się na listę strzelców, zmniejszając wynik na 4:3. Na więcej zabrakło już jednak czasu i AKS Myfki dowiozły zwycięstwo do końca.
Wygrana pozwoliła gościom awansować na 4 miejsce z 7 punktami (przy jednym meczu rozegranym mniej).
Najlepszym zawodnikiem spotkania został Eryk Tylkowski – kapitan i obrońca, autor hat-tricka, który imponował skutecznością nie tylko w defensywie, ale i w ofensywie.
Ostatni mecz 4 kolejki przyniósł największą niespodziankę tej serii gier – lider 1 ligi, FC Under Forest, sensacyjnie uległ przedostatniej w tabeli ekipie Borowa Team 5:3.
Spotkanie od początku fatalnie ułożyło się dla gospodarzy, którzy już po 8 minutach przegrywali 0:2 po golach Kamila Burczyka i Adriana Jończyka. Na odpowiedź zespołu z Podlesia trzeba było czekać do 22 minuty, kiedy to sygnał do odrabiania strat dał Jakub Nowak, trafiając na 1:2.
Po przerwie można było spodziewać się naporu lidera i prób odwrócenia losów meczu, jednak goście w dalszym ciągu prezentowali się bardzo dobrze i nie pozwalali rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Kluczowy okazał się fragment gry pomiędzy 37 a 42 minutą, kiedy Borowa Team przeprowadziła zabójczy zryw – po golach Konrada Walickiego, Wiktora Wawrzyczka i Mateusza Majchera objęła prowadzenie aż 5:1.
W końcówce gospodarze odpowiedzieli jeszcze trafieniami Patryka Wengerka i Mateusza Rawickiego, zmniejszając rozmiary porażki na 5:3, jednak na więcej zabrakło już czasu. Sensacja stała się faktem – lider stracił punkty.
Najlepszym zawodnikiem meczu został Wiktor Wawrzyczek, kapitan Borowa Team, autor gola i dwóch asyst.

Musimy także wyróżnić zawodników, którzy pokazali się ze świetnej strony:
- Borys Złahoda (ZEO)
- Wiktor Wawrzyczek (Borowa Team)
- Eryk Tylkowski (AKS Myfki)
- Artur Gaża (Centrum Team)
- Szymon Gembała (Czarny Bazyl)
- Nikodem Chylaszek (WKS Orzeł Tychy)
- Grzegorz Migdał (Hiacynt Tychy)
- Paweł Maciejewski (Fc Karolina)
- Filip Krzyżowski (Fc Zmieszani)
Serdecznie gratulujemy doskonałych występów, a zawodników drużyny tygodnia, którzy zapisali się na wydarzenie Decathlon Go zapraszamy do odebrania Voucherów do Decathlonu o wartości 50 zł podczas najbliższej kolejki.
Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, co tydzień losować będziemy 3 osoby zapisane na wydarzenie Decathlon Go, które również otrzymają voucher o wartości 50 zł do Decathlonu. W tym tygodniu zwycięzcami zostają:
- Mateusz Duży
- Bogusz Zagała
- Szymon Pasternak
Najlepsi typerzy każdego tygodnia będą ogłaszani zbiorczo w zakładce “Typer Tyskiej Ligi Szóstek” – na każdego z nich również czeka voucher o wartości 50 zł.
Zwycięzców zapraszamy do kontaktu z organizatorami po odbiór voucherów.

